Ramon Planes udzielił wywiadu Mundo Deportivo, w którym opowiedział o powodach swojego odejścia z Barcelony. Były dyrektor sportowy Blaugrany podkreślił zasługę Ronalda Koemana w stawianiu na młodych graczy, a także docenił rolę Mateu Alemanyego w odbudowie zespołu, określając go jako jedno z najlepszych wzmocnień klubu. Planes, który odpowiadał za pozyskanie Ronalda Araujo czy Pedriego, stwierdził również, że Vitor Roque ma przed sobą dużą przyszłość. 55-latek ocenił też, że ekipa Xaviego w przyszłym sezonie pokaże jeszcze więcej.
Mundo Deportivo: Zaledwie dwa tygodnie temu opuściłeś Getafe, a półtora roku temu byłeś w Barcelonie. Mecz Getafe - Barça będzie dla ciebie wyjątkowy?
Planes: Kiedy mierzą się dwie ekipy, w których pracowałeś, odczucia są szczególne, pojawia się ten aspekt emocjonalny. Jestem zadowolony, ponieważ Barça jest blisko wygrania LaLigi i uważam, że to ważne spotkanie po remisie z Gironą. To skomplikowany teren, wymagający, w ostatnich pojedynkach Getafe wygrało wszystkie starcia u siebie.
Półtora roku temu odszedłeś z Barcelony. Jakie zachowałeś wspomnienia?
To było bardzo dobre trzy i pół roku, bardzo trudne, ale dla mnie był to powód do dumy. Musiałem przeżyć bardzo trudny moment zmian w klubie. Jestem osobą, która była w wielu miejscach, przyszła z dużo niżej notowanych drużyn, i była to dla mnie duma, cieszyłem się tym codziennie. Wniosłem swoje DNA, stawiając na młodych ludzi, zwłaszcza że ten okres na rynku był bardzo skomplikowany. Trudność tego momentu doprowadziła mnie do postawienia na młodych. Ważnym rokiem był ten Koemena, w którym zaczęto robić wszystko, co można dziś zobaczyć. Koeman wykonał brutalną robotę. Podczas Klasyku bez udziału publiczności na Camp Nou postawił na takich dwóch podstawowych zawodników jak Ansu czy Pedri, którzy mieli wówczas tylko 17 lat. Bardzo mi pomogło posiadanie tak odważnej osoby do stawiania na młodych i uważam, że trzeba bardzo docenić to, co zrobił Ronald. Przejąłem sekretariat techniczny po 2:8 i biurofaksie Messiego, to nie był łatwy moment. Wykonano dużo pracy.
Laporta i Alemany chcieli, żebyś został, ale postanowiłeś odejść. Dlaczego?
Mam doskonałe relacje z Mateu, wydaje mi się jednym z najlepszym wzmocnień, jakich dokonała Barca. Jego zarządzanie jest bardzo dobre w celu odwrócenia tej sytuacji. Mogę mówić o nim tylko dobrze, również o prezydencie, ponieważ mój kontrakt się kończył i mi go przedłużył, jestem mu za to bardzo wdzięczny. Wraz z odejściem Koemana, który miał średnio-dobry rok, ponieważ wygraliśmy Puchar Króla, Xavi przybył z projektem, który był jego projektem sportowym, i uważałem, że nie muszę być żadnym problemem dla Barçy. Uznałem, że on musiał pracować z zaufanymi ludźmi, i tą osobą był Jordi. Widziałem, że to nie było moje miejsce, i myślę, że on otaczał się zaufanymi ludźmi, aby móc rozwijać swój projekt. W życiu trzeba być konsekwentnym. Nie ma żadnych kontrowersji, Barça jest w dobrych rękach na poziomie sportowym, Xavi radzi sobie bardzo dobrze, świetnie zna klub i wnosi wiele rzeczy.
Z czego czujesz się najbardziej dumny po pracy, jaką wykonałeś, a z czego najmniej?
Jestem dumny z tego całego postawienia na młodych ludzi, co ostatecznie jest postawieniem ze strony wielu osób, nie tylko mojej, ale też Altimiry, Roury, wszystkich pracowników futbolu młodzieżowego... Ci wszyscy piłkarze, którzy awansowali, Gavi, Balde… To praca grupy ludzi, którzy są tam od wielu lat. Najbardziej dumny jestem ze stawiania na młodych piłkarzy, lubię to, i tam, gdzie pójdę, zrobię podobnie. Wczoraj usłyszałem, że PSG chce Todibo, którego kupiliśmy za milion euro i sprzedaliśmy do Nicei za 16 milionów. Trincão nie sprawdził się w Barcelonie, ale bardzo dobrze sobie radzi w Sportingu. Myślę, że Barça znała już ten sposób mojej pracy i dlatego mnie zatrudniła, szczerze mówiąc, w momencie największych trudności. Po Lizbonie było bardzo ciężko, ale zakasaliśmy rękawy z trenerem. Nie chcę personalizować, teraz wszyscy mówią o Pedrim, Gavim, Abde, Araujo, Balde… Byli mało znanymi zawodnikami, a teraz są popularni. To były bardzo trudne lata, wiele nieprzespanych nocy i momentów o dużej intensywności na poziomie emocjonalnym. Było znaczące zużycie na poziomie mentalnym i fizycznym. Spotkało mnie to, co mnie spotkało. Mógłbym mieć pięcioletni cykl zwycięstw do momentu, do którego poniesie cię ta fala, ale w moim przypadku, z wyjątkiem pierwszego roku, w którym wygraliśmy LaLigę z Valverde, było inaczej. Dla mnie w Barcelonie był okres przed i po odpadnięciu z Liverpoolem, nastąpiła zmiana cyklu.
Podoba ci się obecna Barca?
Myślę, że jest w fazie budowy, odzyskała różne aspekty gry, jest bardziej solidarna, rywalizuje, jest intensywna, stąd wyjaśnienie, dlaczego wygrywają LaLigę. W ramach ewolucji gry w przyszłym sezonie zobaczymy jeszcze więcej. Podoba mi się, że gra w jednym bloku i to, jak walczy. Na Europę z pewnością brakuje jeszcze trochę solidności, ponieważ nadal jest w fazie rozwoju.
Xavi podkreśla, że trzeba nadać większą wartość lidze, zwłaszcza kiedy Barça od trzech lat jej nie wygrała. Zgadzasz się z nim?
Wygranie ligi ma dużą wartość, to rozgrywki, które odbywają się na co dzień, w innych zmaganiach większy wpływ ma czynnik szcześcia. 10 słabych minut w Lidze Mistrzów zostawia cię poza rozgrywkami, ale w lidze gra się tydzień po tygodniu. Zgadzam się z nim, ma wartość. Barça pociła się w tej lidze mecz po meczu.
Jakie są różnice przy kupowaniu graczy jako dyrektor sportowy Getafe i sekretarz techniczny Barçy?
To nie ma ze sobą nic wspólnego, przychodzę ze skromnego futbolu, a jeśli udało mi się rozwinąć, to dlatego, że potrafiłem dobrze się przystosować. Identyfikuję się z młodymi graczami, odkąd zaczałem pracować w L’Hospitalet w 2000 roku, gdzie stawiałem na nieznanych zawodników. Jest duża różnica.
Przypisuje ci się transfery Pedriego, Araujo i Abde. Widzisz kogoś dla Barçy z młodych piłkarzy o największej przyszłości?
Są bardzo dobrzy młodzi zawodnicy. Myślę, że teraz jest dużo większa konkurencja niż wcześniej, coraz trudniej jest pozyskać młodych piłkarzy, ponieważ konkurencja jest bardzo wielka, przede wszystkim ze strony klubów z Premier League. Graczem, który był blisko, a teraz przeszedł do City, jest Maximo Perrone, piłkarz o profilu bardzo pasującym do Barcelony, a w swoim czasie rozmawiałem z jego ojcem, aby go sprowadzić. Myślę, że Barça musi szukać profilu gracza, który zaadaptuje się do jej gry. Z Barceloną łączy się również nazwisko Vitora Roque i myślę, że to zawodnik, który ma przed sobą dużą przyszłość i wiele bramek, a za gole się płaci. Jest też Etcheverry z River Plate, 17-latek, spektakularny talent.
Dużo mówi się o możliwym powrocie Messiego. Uważasz, że to byłaby dobra decyzja?
Myślę, że Messi i Barça to dwie nazwy, które idą w parze, dlatego uważam, że to dobrze, że można rozważać jego powrót. Ponadto Leo zasługuje, żeby jego ostatnią drużyną w Europie była Barca, to coś pięknego pod względem emocjonalnym. Jest zawodnikiem, który wiele dał klubowi, a to, że może wrócić, jest logiczne ze względu na wszystkie istniejące więzi emocjonalne.
Różne media z Sewilli mocno stawiają na ciebie jako następcę Cordony na stanowisku dyrektora sportowego Betisu…
To prawda, że prowadzę z nimi rozmowy, i jest to klub, który podoba mi się ze względu na jego profil pracy z młodzieżą i prezentowanie dobrego futbolu. Więcej nie mogę powiedzieć.
Komentarze (8)