Obrona dobrego wyniku na Camp Nou wydawała się bardzo korzystną perspektywą bezpośrednio po meczu w Madrycie. Niestety kolejne urazy poważnie skomplikowały plany Xaviego. W kontekście wielu absencji w składzie - nie było niespodzianek. Czteroosobowy blok obronny stworzyli Koundé, Araujo, Alonso i Balde, a w środku pola znalazło się miejsce dla Sergio, Kessie’ego, Roberto i operującego bliżej skrzydła Gaviego. Z kolei na prawej flance wystąpił Raphinha, a najwyżej wysunięty był Robert Lewandowski. Carlo Ancelotti postawił natomiast na trochę bardziej ofensywną taktykę. Tym razem na prawym skrzydle wystąpił Rodrygo, a Valverde został cofnięty do środka pola, gdzie dołączył do Modricia i Kroosa. Na lewej obronie zagrał Camavinga, uzupełniając defensywę złożoną z Militão, Alaby i Carvajala. Nie mogło oczywiście zabraknąć liderów Królewskich: Benzemy oraz Viníciusa w linii ataku.
Już w drugiej minucie Barcelona dobrze wyszła z szybkim atakiem, ale piłka po dośrodkowaniu Gaviego nie dotarła do Raphinhi. Chwilę później miejsca na strzał w polu karnym szukał Lewandowski, jednak został zablokowany. W 10. minucie Balde dobrze odnalazł podaniem Gaviego, który odegrał do Roberto idealnie na strzał, ale Hiszpan uderzył bardzo słabo, dając na dodatek okazję do kontrataku. W efekcie sam obejrzał żółtą kartkę za faul taktyczny. Real zagościł w polu karnym po szybkim ataku i Ronald Araujo musiał ofiarnym wślizgiem ratować sytuację po dośrodkowaniu Rodrygo. W 24. minucie o centymetry od przecięcia znakomitego dośrodkowania był Rodrygo, a w 32. dobrze po strzale Benzemy interweniował Ter Stegen.
Bardzo dobre zawody rozgrywał Franck Kessie, który zdawał się widzieć każdą opcję na podanie i wybierał te najlepsze. Większe trudności z podejmowaniem właściwych decyzji miał natomiast Raphinha. Spotkanie było bardzo wyrównane, a oba zespoły preferowały szybkie ataki, co mogło się podobać. Aktywny był Balde, który sprawiał duże problemy obrońcom Realu. W 46. minucie Barcelona mogła objąć prowadzenie za sprawą Roberta Lewandowskiego, ale okazji nie wykorzystała, a Real ruszył z kontratakiem, który dość szczęśliwie sfinalizował Vinícius i goście wyszli na prowadzenie. Na nic się zdała nawet ofiarność Koundé, po którego interwencji piłka wpadła przy słupku do siatki. Barcelona nie zdążyła już odpowiedzieć i można było powiedzieć, że wszystko zacznie się od początku po przerwie.
Druga połowa rozpoczęła się znakomicie dla Królewskich. Świetne podanie przed pole karne do Benzemy, a Francuz przymierzył perfekcyjnie i nie dał szans Ter Stegenowi. Real kontrolował sytuację i był bliżej awansu do finału. W 52. minucie niezły strzał oddał Balde, jednak Courtois dobrze interweniował. Chwilę później uderzał głową Araujo, niestety niecelnie. W światło bramki w 54. minucie nie trafił także Raphinha. Chwilę później akcją indywidualną zakończoną strzałem popisał się… Araujo, ale Urugwajczyk także chybił.Tymczasem po drugiej stronie boiska Kessie faulował Viníciusa i sędzia słusznie podyktował rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił Benzema, a sytuacja Barcelony była już bardzo zła.
Zaraz po wznowieniu powinno być 4:0 dla gości po prostej stracie, ale Królewskim zabrakło dokładności. Xavi zareagował zmianami i na boisku pojawili się Fati, Eric García oraz Ferran Torres, zmieniając Kessie’ego, Alonso i Raphinhę. Barcelona próbowała zaatakować, ale zdecydowanie brakowało dokładności, co owocowało szansami na kontrataki dla gości. Po jednym z nich spóźniony Eric García faulował i otrzymał żółtą kartkę. W 77. minucie fantastyczną okazję zmarnował Benzema, który po potknięciu Koundé stanął przed samym Ter Stegenem. Chwilę później Niemiec dobrze obronił z kolei strzał Asensio. Barcelona była całkowicie bezradna.
W 81. minucie kolejny kontratak przeprowadził Real, a swoją trzecią bramkę w meczu zdobył Benzema. Kompromitacja gospodarzy stała się faktem. Na boisko zrobiło się bardzo nerwowo. Dyskusje i przepychanki zastąpiły grę w piłkę. W 88. minucie Militão brzydko faulował Fatiego, za co obejrzał żółtą kartkę. Gospodarze wyczekiwali już tylko ostatniego gwizdka, po którym ze spuszczonymi głowami powoli opuszczali boisko. Real w finale Pucharu Króla, a Barcelonie pozostaje już tylko walka o mistrzostwo Hiszpanii.
Barcelona: Ter Stegen, Araujo, Koundé, Marcos Alonso (min. 66, Eric García), Balde, Busquets, Kessie (min. 60, Fati), Roberto, Gavi, Raphinha (min. 66, Ferran Torres), Lewandowski.
Real Madryt: Courtois, Carvajal, Militão, Alaba, Camavinga, Kroos, Modrić (min. 87, Tchouaméni), Valverde, Vinícius (min. 85, Ceballos), Rodrygo (min. 73, Asensio), Benzema (min. 89, Nacho).
Komentarze (697)