Znamy treść zeznań Bartomeu w sprawie Negreiry!

Dariusz Maruszczak

22 marca 2023, 13:10

Sport

14 komentarzy

Fot. Getty Images

Dziennik Sport przedstawił obszerne zeznania złożone przez Josepa Marię Bartomeu na policji w związku z dochodzeniem Urzędu Skarbowego dotyczącym płatności na rzecz José Marii Enriqueza Negreiry w latach 2014-2018. Wyglądają one jak jakiś wewnętrzny raport sporządzony przez osobę przesłuchującą byłego prezydenta. Bartomeu zaprzeczył, że spotykał się z Negreirą, choć ten przyznawał wcześniej, że widywał się z prezydentami. Ponadto były prezydent twierdził, że nie wiedział o płatnościach wykonanych na rzecz byłego wiceprzewodniczącego Komitetu Technicznego Arbitrów.

O jego relacjach z Negreirą.

Bartomeu powiedział, że znał go z tego, że był arbitrem piłkarskim, i minął się z nim w Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej. Że znał go z prasy, a nie z osobistych relacji.

O tym, czy wiedział, że był wiceprzewodniczącym arbitrów.

Odpowiedział, że wie, że zajmował jakieś stanowisko w Federacji, ale nie wiedział, jakie. Że gdy zeznający [Bartomeu - przyp. red.] udawał się do Federacji, nie rozmawiał z tą osobą, ale wiedział, że zajmuje jakieś stanowisko.

Na temat powodu, dla którego podczas jego prezydentury zapłacono Enriquezowi Negreirze łączną kwotę 3 742 322 euro.

Powiedział, że nie wiedział, że pan Negreira miał firmę, która wystawiała faktury klubowi, że firma należała do syna pana Negreiry Javiera, który miał zakontraktowane usługi przez FCB.

O tym, czy istniał jakiś kontrakt z Javierem Enriquezem.

Bartomeu odpowiedział, że nie wie, i sądzi, że nie.

Na temat tego, jakie usługi świadczyła firma Tresep 2014 SL, zarządzana przez byłego dyrektora José Contrerasa.

Powiedział, że nie wie oraz że znał pana Contrerasa jako członka Komisji Sportowej Barcelony B, bez żadnych funkcji administracyjnych.

Zapytany, czy to nie jest prawda, że Javier Enriquez Romero wystawiał faktury za swoją pracę przez firmę Tresep 2014.

Były prezydent odpowiedział, że nie wie i że nie widział faktur oraz nie wiedział, jak to zrobił. Nie nie, jak odbywała się płatność i fakturowanie któregokolwiek usługodawcy.

Zapytany, czy ten fakt fakturowania poprzez firmę Tresep 2014 podniósł cenę pracy o około 50%.

Odpowiedział, że nie wie.

O tym, czy istniało porozumienie werbalne między Bartomeu i Enriquezem Negreirą, i na czym polegało.

Powiedział, że nie, przynajmniej nie z zeznającym.

O tym, czy spotykał się z Enriquezem Negreirą sześć razy do roku.

Powiedział, że to nieprawda, że, jak mówił już wcześniej, widział go kiedyś w Federacji i przypuszcza, że któregoś dnia na stadionie piłkarskim, ale to wszystko.

Czy miał świadomość wpłat, jakie klub realizował na rzecz firm pana Negreiry.

Odpowiedział, że przez cały czas myślał, że te zapłacone kwoty były za pracę i usługi świadczone przez syna pana Negreiry.

Czy te płatności były po to, żeby zagwarantować, że decyzje podejmowane przez Komitet Arbitrów nie zaszkodzą FCB.

Jego odpowiedź była taka, że to absurd.

Czy odejście José Marii Enriqueza Negreiry ze stanowiska wiceprzewodniczącego Komitetu Technicznego Arbitrów było powodem zakończenia płatności przez FCB.

Odparł, że nie, że w 2018 roku podjęta została decyzja o ogólnej redukcji wydatków w obszarze sportowym, a jedną z decyzji, która została podjęta, była rezygnacja z usług świadczonych przez Javiera Enriqueza. Ta decyzja nie została podjęta przez zeznającego, uważa on, że to był Pep Segura, który był dyrektorem sportowym ds. futbolu i Oscar Grau, ówczesny dyrektor generalny. Ponadto podjęto inne decyzje w zakresie redukcji wydatków, jak zmiana firmy lotniczej.

Zapytany, jakie korzyści uzyskał klub w ramach świadczenia zwrotnego za te płatności.

Odpowiedział, że praca, jaką wykonywał Javier Enriquez, dostarczała informacji potrzebnych na wypadek złożenia odwołania do Federacji i w celu zorientowania trenera.

Na temat tego, czy inne osoby były zaangażowane w zatwierdzanie i autoryzowanie tych płatności.

Bartomeu zakłada, że ten, kto prosił o usługę, zapewne obszar sportowy.

Bartomeu chciał oświadczyć, że gdy został wiceprezydentem ds. sportowych, poinformowano go, że Javier Enriquez wykonywał pewne usługi dla klubu polegające na raportach i analizach sędziowskich z meczów, a od czasu do czasu wygłaszał przemówienie o arbitrażu w La Masii. Stwierdził, że jest to usługa, która była realizowana od czasów Laporty i Gasparta.

Chciał też stwierdzić, że przez cały czas był przekonany, że te wszystkie płatności były za pracę i usługi realizowane przez Javiera Enriqueza Romero, a nigdy, że były to kwoty płacone firmom jego ojca, José Marii Enriqueza Negreiry. Że zawsze myślał, że wypłaty były tylko za usługi Javiera.

Na wniosek adwokata, który mu towarzyszył, zadano mu następujące pytania:

Czy zarząd ma władzę wykonawczą.

Odpowiedział, że zarząd reprezentuje klub we wszystkich obszarach i to on zatwierdza propozycje dyrektorów, a oni je wykonują.

O tym, czy w tym konkretnym przypadku zostało to zatwierdzone przez zarząd.

Odpowiedź brzmi nie, ponieważ ta usługa była wcześniej realizowana od wielu lat. Przez zarząd nie przeszła też decyzja o rezygnacji z usług Javiera Enriqueza.

Zapytany, czy najpierw jako wiceprezydent, a później jako prezydent, miał świadomość tej usługi i jej zawartości.

Wiedział, że ta usługa istnieje, ale nie znał jej zawartości.

O tym, czy istnienie tej usługi było uzasadnione.

Odpowiada, że tak, że jest to ważne przy podejmowaniu decyzji sportowych.

O tym, czy w jakimś momencie wiedział o tym, że zapłacono coś José Marii Enriquezowi.

Odpowiedział, że nie, że zawsze był przekonany, że płacą Javierowi.

O tym, czy tego typu kontrakty trafiają do zarządu, czy zostają w obszarze wykonawczym.

Powiedział, że prace są proponowane przez kierownictwo, z podaniem dwóch lub więcej firm z ofertami, a zarząd decyduje, które z nich będą prowadzone. W tym przypadku, jak już powiedział wcześniej, nie przeszło przez zarząd, ponieważ było realizowane wcześniej od wielu lat.

Poproszono go o szacunkowy budżet klubu w tamtym momencie.

Około miliarda euro.

O tym, czy otrzymał uposażenie za bycie prezydentem klubu.

Odparł, że nie, stanowisko jest reprezentacyjne, ponieważ nie pobiera nic z klubu, a zeznający łączył to stanowisko ze zwykłą pracą.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze