Javier Tebas, prezes LaLigi, był dziś w Barcelonie i wypowiadał się między innymi na temat „sprawy Negreiry”, sytuacji finansowej Blaugrany, a także Superligi.
„Sprawa Negreiry”: Nie sądzę, żeby Barcelona kupowała sędziów. Ani jego, ani nikogo. Ale istnieją płatności dla Negreiry przez 20 lat. Wyobraźmy sobie, że nie doszło do przedawnienia poprzez kanały sportowe. Co w takim przypadku musiałyby zrobić instytucje? Z pewnością nic. Nie mówię, że kupiły sędziów, ale zapłaciły wiceprezesowi Komitetu Technicznego Sędziów (CTA). To byłoby poważne zachowanie w sporcie. W rozgrywkach europejskich nie ma przedawnienia. UEFA może interweniować w sprawach krajowych tak długo, jak długo twoja liga nie może walczyć z przestępstwem.
Szkody instytucjonalne: Mamy największy kryzys instytucjonalny w historii LaLigi. Szkody reputacyjne dla Barçy i LaLigi są brutalne. Jest to bardzo nieprzyjemna sytuacja. Barça jest jednym z najważniejszych klubów w LaLidze, ale ukrywanie się nie jest rozwiązaniem. Pamiętam Villara. To również była nieprzyjemna sprawa. Kiedy odszedł, wszystko poszło w dół. Ale tutaj tak nie będzie. To będzie bardzo nieprzyjemny pokaz medialny dla LaLigi i Barcelony. Nie możemy grać ofiary, bo to przestępstwo nie jest normalne. Są pewne fakty i trzeba będzie złożyć wyjaśnienia.
Joan Laporta: Nie rozmawiałem z Laportą. Myślę, że nie rozmawiałem z nim od listopada. Proszę go o wyjaśnienie. To nie może być ofiara. Jest zbyt wiele hałasu, ale myślę, że on działa przeciwko mnie.
Finansowe fair play Barcelony: Jeśli Barcelona ma problemy, LaLiga jest współodpowiedzialna. Nie ma animozji wobec Barçy ani żadnego innego klubu. Kiedy Bartomeu był prezydentem, istniało już finansowe fair play w LaLidze. Barcelona zawsze była na szczycie. Madryt nie był. Co się dzieje, jeśli zawsze jesteś na szczycie i nadchodzi pandemia, pojawia się problem, który masz teraz. Madryt nie ma tego problemu, ponieważ w ostatnich latach mieli wielkie korzyści. Tutaj popełnili błąd, którym była przyspieszona amortyzacja zawodników. To było szkodliwe dla limitów płacowych.
Sytuacja Gaviego: Gavi nie może być zarejestrowany, ponieważ Barcelona ma 200 milionów marginesu na pensję i nie może go zarejestrować. Nie możemy naginać zasad. Barça ma rozwiązanie: ciąć koszty, zwiększać zyski... dźwignie nie będą już działać. Co do CVC, nie krytykowałem Barçy za to, że nie jest w CVC. To, co krytykuję, to fakt, że podjęli zobowiązanie, a potem się z niego nie wywiązali.
Leo Messi: Chcę, żeby był w Barcelonie. On jest najlepszy w historii. Poza tym marka Barçy zostałaby wzmocniona i tak samo LaLigi. Jeśli Barça mogłaby sobie pozwolić na rachunek płac w wysokości 400 milionów, mogliby go sprowadzić. Ale obniżenie go jest bardzo skomplikowane.
Madridista: Ze swojej strony straciłem pasję do Madrytu czy jakiegokolwiek klubu.
VAR: Musimy wrócić do VAR-u z pierwszego sezonu, który był znacznie mniej wpływowy. Wydaje się, że ukuto frazę 'to jest karny'. Nie może tak być. Myślę, że musi istnieć jedność VAR-u. Musimy ujednolicić kryteria.
Rasizm w piłce nożnej: Można to powstrzymać. Musimy zapewnić więcej środków do ich rozwiązania. Na Majorce jedna osoba została już aresztowana za okrzyki w kierunku Viníciusa. Uważnie obserwujemy boiska. Musimy włożyć więcej siły. Od dawna nie mieliśmy rasistowskich okrzyków na boisku, ale musimy je wyeliminować z futbolu.
Superliga: Florentino nigdy nie przegrywa (śmiech). Cokolwiek stanie się z orzeczeniem Europejskiego Trybunału, próba stworzenia Superligi będzie kontynuowana. Martwi mnie to, że piłka nożna jest w rękach 20 klubów. Teraz jest większa równowaga. Nie wierzę w Superligę i nigdy nie poszedłbym i nie prowadził jej. Myślę, że to by się nie udało pod względem finansowym. W Europie jest ponad 1500 klubów i ponad 53 000 profesjonalnych piłkarzy, a każda zmiana, którą chcesz wprowadzić, wpływa na nich wszystkich. Każda zmiana w strukturze, musi być obserwowana pod kątem tego, jak wpływa na przemysł piłkarski. Z Superligą cały ten model jest postawiony pod znakiem zapytania. Podobny do modelu, który UEFA i ECA próbowały wprowadzić w 2019 roku, z awansem i spadkiem między europejskimi rozgrywkami. Model, w którym to najsilniejsze kluby rządzą futbolem. Obecny system został oparty na ligach krajowych, które mają pionowy format. Liga Mistrzów i inne rozgrywki europejskie są poziome. To był model sukcesu. Porażką byłoby zastosowanie modelu pionowego do rozgrywek europejskich. LaLiga straciłaby 50% swoich obecnych przychodów tylko przez rozgrywanie Superligi w dni powszednie. Jeśli grają również w weekendy - 54%. Dodatkowo hiszpańskie kluby straciłyby na wartości około 50%. Krótko mówiąc, ligi krajowe zostałyby zniszczone.
Komentarze (25)