Jules Koundé po meczu z Valencią wszedł na trybuny i wręczył swoją koszulkę rodakowi, który śledzi jego losy od czasów gry w Bordeaux.
- Napisaliśmy do niego na Twitterze i Instagramie, by sprawdzić, czy nas pamięta i by spełnić marzenie mojego syna. – opowiadał mężczyzna, który wraz z synem czekał na Julesa Koundé po meczu z Valencią.
Obrońca Duma Katalonii zaraz po zakończeniu niedzielnego meczu z Valencią ponownie wszedł na murawę, spojrzał za ławkę i dostrzegł swoich wiernych fanów. Francuz zdjął koszulkę, podszedł prosto do chłopca, który stał obok swojego ojca z transparentem. Po tym geście Koundé wrócił do szatni w towarzystwie klubowego pracownika ochrony.
Johan Garreta, mieszkaniec Tuluzy, opowiada o pochodzeniu tego gestu.
- Zbiegałem się z nim w czasie jego pobytu w Girondins. Mój ojciec i dziadek byli dyrektorami tego klubu dawno temu. Dlatego zawsze śledziliśmy jego karierę i kiedy podpisał kontrakt z Barceloną, będąc socio jak my, byliśmy bardzo dumni. Bardzo dużo świętowaliśmy.
Johan z synem i przyjacielem mieszkają w Tuluzie i przyjeżdżają na niemalże każdy mecz Barcelony na Camp Nou, aby obejrzeć go na żywo.
- Postanowiliśmy zrobić baner na mecz z Valencią i udostępnić post na Twitterze i Instagramie. Fani Barcelony pomogli i udostępnili go (prawie 2000 polubień na Twitterze). Jules zobaczył naszą wiadomość na Instagramie. Myślę, że to dlatego był na tyle uprzejmy, by wyjść na stadion po meczu i przekazać nam koszulkę. Jest wielki. – opowiada Johan Garreta.
Cześć Jules, jutro do ciebie przyjedziemy, jak zawsze. Gdybyś mógł spełnić jedno z moich marzeń, byłoby idealnie.
Będziemy przy linii bocznej za ławką.
Dobrego wieczoru i Visca Barça
Bez wątpienia mały chłopiec, ale pewnie też i ojciec, zabrali ze sobą piękne wspomnienie. Młody kibic jest socio Barcelony odkąd urodził się siedem lat temu. Dzieli z ojcem pasję, która wymaga od nich przemierzania razem dużej liczby kilometrów, aby oglądać ulubiony klub w akcji.
Komentarze (5)