Brazylia wygrywa z Serbią, show Richarlisona [WIDEO]

Dariusz Maruszczak

24 listopada 2022, 21:55

3 komentarze

Fot. Getty Images

Na najciekawiej zapowiadające się spotkanie pierwszej kolejki fazy grupowej mistrzostw świata trzeba było czekać aż do ostatniego pojedynku tej serii gier. Brazylia z Raphinhą w wyjściowym składzie mierzyła się z Serbią, która przez niektórych jest wskazywana jako możliwa rewelacja rozgrywek.

W pierwszej połowie nie sposób było odmówić walki obu drużynom, ale okazji bramkowych nie było zbyt wiele. Najpierw dobrą szansę miał Vinícius po podaniu Thiago Silvy, ale Vanja Milinković-Savić zdążył uprzedzić skrzydłowego Canarinhos. Później Raphinha miał doskonałą okazję w 35. minucie, gdy stanął oko w oko z bramkarzem Serbii po zagraniu Lucasa Paquety, ale uderzył nieczysto i nie sprawił żadnego problemu rywalowi. 25-latek był jednak bardzo aktywny w ataku i dobrze wspomagał kolegów w obronie. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, bo strzał z dystansu Casemiro, a nawet uderzenie z rzutu rożnego Neymara nie zaskoczyły Milinkovicia-Savicia.

Już na początku drugiej części gry Raphinha miał jeszcze lepszą szansę niż w pierwszej połowie, gdy odebrał piłkę Nemanji Gudeljowi przed polem karnym, ale znów przegrał pojedynek z serbskim bramkarzem. Brazylijczycy coraz mocniej naciskali, a w 55. minucie Neymar nie trafił w bramkę po strzale z pierwszej piłki z centrum pola karnego po podaniu Viníciusa. Pięć minut później potężna bomba Alexa Sandro zatrzymała się na słupku. Brazylia dopięła jednak swego w 62. minucie. Po akcji Neymara strzał Viníciusa odbił Milinković-Savić, ale piłkę do siatki dobił Richarlison, otwierając wynik. Serbowie nieco przycisnęli, a po rzucie rożnym zagotowało się pod bramką Alissona, ale już w 73. minucie było 2:0. Vinícius zagrał w pole karne, a Richarlison fantastycznie złożył się do strzału z woleja i pokonał Milinkovicia-Savicia.

Drugi gol zdusił nadzieje Serbów na punkty. Brazylia grała z dużą swobodą i bombardowała bramkę rywali. Najpierw Casemiro trafił w poprzeczkę, a z kolejnymi strzałami Rodrygo i Freda poradził sobie Milinković-Savić. Tite zrobił kilka zmian w końcówce, aby oszczędzić swoich graczy, a Raphinha opuścił boisko w 87. minucie. Skrzydłowy Barcelony wykonał 27 celnych podań (84% skuteczność), z czego jedno było kluczowe, oddał dwa strzały i wygrał 6 z 11 pojedynków z rywalami. Zanotował też 15 strat i miał cztery odbiory. Zaliczył niezły występ, choć z pewnością powinien być skuteczniejszy, co znacznie poprawiłoby jego ocenę. To jednak nie zmienia faktu, że Canarinhos wygrali, świetnie zaczynając turniej, a bramka Richarlisona na pewno będzie jego ozdobą. Brazylia przy okazji wyrównała rekord reprezentacji Niemiec z lat 1990-2010 w zakresie liczby kolejnych meczów bez porażki w fazie grupowej (16). Złą wiadomością jest za to uraz Neymara, który musiał być opatrywany po zejściu z murawy. Lider Canarinhos najprawdopodobniej skręcił kostkę, ale nie wiadomo jeszcze, jak poważna jest to kontuzja.

Brazylia - Serbia 2:0
1:0 Richarlison 62'
2:0 Richarlison 73'

Brazylia: Alisson, Danilo, Marquinhos, Thiago Silva, Alex Sandro, Casemiro, Lucas Paqueta (75’ Fred), Neymar (79’ Antony), Raphinha (87’ Martinelli), Vinícius (75’ Rodrygo), Richarlison (79’ Jesús).

Serbia: Vanja Milinković-Savić, Milenković, Veljković, Pavlović, Zivković (57’ Radonjić), Mladenović (66’ Vlahović), Lukić (66’ Lazović), Gudelj (57’ Ilić), Sergej Milinković-Savić, Tadić, Mitrović (83’ Maksimović).

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jak zwykle toporny mecz w wykonaniu Canarinhos, przez większość meczu zwyczajnie grali siermiężnie i bez polotu, jednak parę przebłysków indywidualności i "eksperci" już się nad nimi spuszczają. Balonik napompowany, ale "najpierw następuje zderzenie z rzeczywistością, następnie z przyszłością. Tym bolesnym akcentem będzie klęska w ćwierćfinale z Hiszpanami, skutkująca pierdyknięciem balonika jak to miało już wielokrotnie miejsce.