Prezydent FC Barcelony udzielił obszernego wywiadu dla dziennika Sport, w którym omówił ostatnie miesiące funkcjonowania klubu na wszystkich płaszczyznach: od gry zespołu, przez sytuację finansową aż po projekt Espai Barca.
Sport: Jak oceniasz te pierwsze trzy miesiące rywalizacji pod względem sportowym? Czy to porażka, że drugi sezon z rzędu Barça nie znalazła się w 1/8 finału Ligi Mistrzów?
Joan Laporta: Tę pierwszą fazę sezonu oceniam pozytywnie. Zespół poprawił się i staje się coraz bardziej konkurencyjny, choć wciąż jest w budowie. Ale już teraz zaczął generować wielkie oczekiwania. Priorytetem w tym sezonie jest LaLiga.
Zawsze rozpoczynamy sezon, mając najwyższe cele i oczywiście chcielibyśmy pozostać w Lidze Mistrzów, ale okoliczności sprawiły, że nie było to możliwe. To był ciężki cios. Ale podkreślam, celem jest liga i mamy nadzieję, że dalej będziemy podążać dobrą drogą. Notujemy bardzo dobre liczby. Możemy walczyć z szansą na zdobycie tytułu.
Czy zakończenie 2022 roku jako liderzy LaLigi generuje poczucie spokoju w klubie po tylu miesiącach najwyższego napięcia?
Klub jest stale aktywny, jest bardzo dynamiczny, a że jest to klub wielu dyscyplin, to zawsze jest rywalizacja i musimy mieć się na baczności. Ale prawdą jest, że te święta będziemy mogli celebrować jako liderzy LaLigi i to jest bardzo ważne dla spokoju wszystkich; dla zespołu, aby nabrał pewności siebie i uwierzył w siebie, co jest bardzo ważne.
W Pampelunie zawodnicy pokazali, że mają mistrzowski gen, że mają charakter do pokonywania przeciwności losu i że chcą wygrać tę ligę.
Czy w którymkolwiek momencie tych trzech miesięcy posada Xaviego była kwestionowana?
W żadnym momencie. Mamy pełne zaufanie do Xaviego jako trenera. I mogę zapewnić, że jesteśmy bardzo dumni z trenera, którego mamy. To szkoleniowiec, który bardzo dobrze zna klub, który zna moment, w którym przybył. Ponadto wie, jak podzielić się z poszczególnymi członkami klubu wszystkim, co można poprawić.
Barça zainwestowała ponad 200 milionów euro w transfery zimą i latem 2022 roku. Jaka jest twoja ocena wszystkich transferów? Czy spełniły oczekiwania?
Wszystkie transfery spełniają oczekiwania. I to z dużym marginesem do poprawy. Są zawodnicy, których z różnych powodów nie mogliśmy oglądać w najlepszym wydaniu, jak Christensen, Kessie czy Bellerín. Ale mamy do nich pełne zaufanie. Raphinha ma wielki wkład; daje nam siłę i wytrzymałość na skrzydle wraz z Dembélé, z którym przedłużyliśmy umowę. Transfer Lewandowskiego był fundamentalny, aby ta drużyna miała mistrzowską jakość, aby mogła osiągnąć wiele sukcesów.
Lewandowski ma dar strzelania bramek i umiejętność bycia zawsze czujnym wobec kolegów z drużyny, dając dobre rady. To poważny, odpowiedzialny człowiek, który daje nam bardzo dobry wizerunek. Koundé okazał się wielkim sukcesem. Od pierwszej chwili zdobył zaufanie całej Barcelony ze względu na bezpieczeństwo w tyłach, jakie zapewnia. Jest bardzo konsekwentnym środkowym obrońcą.
Marcos Alonso, którego sprowadziliśmy jako bocznego obrońcę, musiał grać i spisuje się znakomicie. Pablo Torre jest bardzo młodym zawodnikiem, ale Xavi uważnie go śledzi i daje mu minuty. Wszyscy bardzo dobrze dostosowali się do systemu gry Barçy, który jest oryginalny, odmienny, i którego bronimy ponad wszystko, choć czasem pojawia się pokusa lub debata, czy powinien on ewoluować. Jesteśmy za utrzymaniem tego modelu, ponieważ czyni nas on wyjątkowymi. Gdybyśmy przeszli na bardziej fizyczny model, bylibyśmy tylko kolejną drużyną. Dlatego natychmiastowa adaptacja i dobra gra na przykład Lewandowskiego czy Koundé ma wiele zalet.
Zarówno ty jak i dyrektorzy sportowi klubu już zapowiedzieli, że w zimowym okienku transferowym dojdzie do transferów. Czy tak będzie?
W lecie ustaliliśmy plan i praktycznie wszystkie cele, które sobie założyliśmy, zostały zrealizowane. Mamy bardziej konkurencyjny i zrównoważony zespół niż w zeszłym sezonie. Cały czas myślimy o tym, jak go ulepszyć. Kontuzje nie pozwoliły nam zobaczyć pełnego potencjału, jaki ma ta drużyna dzięki transferom.
Aby dokonać transferów w zimie, musielibyśmy sprowadzić zawodników, którzy poprawiliby to, co mamy, a to nie jest łatwe, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wciąż mamy problemy z finansowym fair play z powodu odpadnięcia Ligi Mistrzów, co zmniejszyło nasze wpływy do budżetu. LaLiga już ostrzegła nas, że będziemy mieli mniejsze możliwości transferowe. Postaramy się to zmienić, negocjując z LaLigą, by ponownie rozważyła swoją interpretację, oraz uzyskując nowe dochody dzięki zwycięstwom w Lidze Europy czy Superpucharze Hiszpanii, a nawet poprzez mecz towarzyski podczas mistrzostw świata.
Sport: Aby dokonać transferów i zbudować nowy projekt, Barça musiała uruchomić aż cztery dźwignie finansowe. Czy jesteś zadowolony z dochodów uzyskanych ze sprzedaży aktywów?
Dzięki dźwigniom uratowaliśmy Barçę przed ruiną, odbudowujemy się finansowo i udało nam się zbudować konkurencyjny zespół. Nie mamy już obaw z początku kadencji, kiedy to przejęliśmy tak fatalną spuściznę. Wówczas wykluczyliśmy oczywiście opcję rozwiązania klubu, czy też zwrócenia się do socios o pieniądze, ponieważ nie ponoszą oni odpowiedzialności za fatalne zarządzanie. Postanowiliśmy wycenić aktywa, które posiadał klub i sprzedać je po bardzo dobrej cenie, biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich się znaleźliśmy. Nigdy nie przestanę dziękować socios za udzielenie nam upoważnienia do uruchomienia tych dźwigni, które uratowały klub. Co więcej, majątek ten stanowi zaledwie 5 procent rocznych przychodów klubu, więc rachunki zysków i strat na najbliższe lata nie ulegną znacznemu pogorszeniu. I chciałbym przypomnieć, że ta część majątku, którą sprzedaliśmy, może być odzyskana po 25 latach. Przeprowadziliśmy bardzo dobrze zorganizowaną operację, w dobrej cenie i która świetnie się przysłużyła, aby uratować Barçę, rozpocząć odbudowę ekonomiczną i zbudować konkurencyjną drużynę.
Są tacy, którzy uważają, że te dźwignie są pierwszym krokiem do spółki akcyjnej. Czy możesz zagwarantować, że Barça zawsze będzie własnością socios?
Za mojej kadencji Barça nigdy nie stanie się spółką akcyjną. Moim powodem egzystencji jako prezesa Barçy jest to, by Barça nigdy nie była spółką, by Barça zawsze była własnością socios. Jak pokazała moja kariera, jestem zdecydowanym zwolennikiem tego, że Barça zawsze powinna być własnością jej członków. Członkowie ci przez prawie 123 lata historii walczyli o utrzymanie tej oddzielności mimo wielu perypetii. Ta forma prawna łączy nas z naszym miastem, naszym krajem, naszą społecznością i nie zamierzamy jej zmieniać. Dźwignie te służyły uniknięciu wszelkich pokus, by skończyć jako spółka akcyjna. Moja prezydentura gwarantuje, że Barça zawsze będzie należeć do swoich socios. Jeśli ktoś chce karmić ten strach, to jest w błędzie. Jestem zaskoczony, że są głosy, które nadal upierają się, że Barça zmierza w kierunku spółki akcyjnej, ponieważ jest to całkowicie fałszywe.
Jakie nowe źródła dochodów może wygenerować Barça, aby konkurować z klubami-państwami?
Dźwignie posłużyły do uratowania klubu i zbudowania konkurencyjnej drużyny, ale dziura była tak duża, że nadal mamy deficyt operacyjny rzędu 200 milionów euro rocznie, co wynika głównie z ogromnych wydatków, jakie mamy, a przede wszystkim z rachunku płac. Nasze zmagania koncentrują się na zmniejszeniu rachunku płac bez utraty zdolności do rywalizacji. Jest to skomplikowana czynność równoważenia. Suma płac wynosiła 650 milionów euro, a my musimy mieć ją na poziomie 450 milionów, zmniejszyliśmy ją już o 120 milionów. Jest to bardzo skomplikowane, ponieważ obowiązują umowy. Kontrakty, które zostały podpisane w środku pandemii i które zobowiązały Barçę do wydania 311 milionów euro. Kontrola LaLigi w tym czasie była zerowa. Dokonano zbyt drogich inwestycji w zawodników i podpisano wygórowane kontrakty, które doprowadziły Barçę do ruiny. Dzięki dźwigniom Barça nie jest już zrujnowana, ale musimy kontynuować pracę, aby osiągnąć całkowitą równowagę i uczynić Barçę klubem zrównoważonym finansowo.
Odejście Gerarda Piqué pomaga zmniejszyć wydatki na płace...
Odejście Piqué było jego decyzją umotywowaną z pewnością kwestią sportową. Gdyby Gerard miał zaufanie trenera i grał jako niekwestionowany zawodnik pierwszego składu, to oczywiście by nie odszedł. Piqué zdecydował, co chce zrobić, a my jako zarząd szanujemy to. Xavi był z nim bardzo szczery. Na samym początku powiedział mu, że na niego nie liczy i ja również omówiłem z nim jego sytuację. Ale Gerard jest człowiekiem rywalizującym, jest zwycięzcą i wciąż widział siebie jako gracza wyjściowego składu i chciał kontynuować karierę. Ale w końcu zobaczył, jaka jest rzeczywistość i podjął decyzję. Bardzo ładnie pożegnał się z klubem, biorąc pod uwagę pilność sytuacji. Zawsze chcemy, aby nasi bohaterowie byli wieczni, ale to niemożliwe.
Czy osiągnięto porozumienie w sprawie rozwiązania jego kontraktu?
Tak, zostało to już podpisane. Klub zapłacił mu to, co należne, aż do ostatniego dnia, w którym Gerard pracował.
Piqué mógł pożegnać się z Camp Nou. Messi, nie. Jak w tej chwili wygląda kwestia ewentualnego powrotu Messiego do Barçy, czy jest to realne? A jeśli nie dojdzie do skutku, to czy masz w planach jakiś hołd dla niego?
Leo wie, że ma w FC Barcelonie swój dom. Pozwolę sobie jednak nie mówić o Leo, ponieważ jest on zawodnikiem innej drużyny i weszlibyśmy ponownie w serię oświadczeń i kontr-oświadczeń, które w żaden sposób nie przyniosłyby nam korzyści. Ma ważny kontrakt z europejskim klubem. Mogę tylko powiedzieć, że Leo był najlepszym zawodnikiem w historii Barçy.
Odejście Piqué znacznie złagodzi problem finansowego fair-play. Busquets i Sergi Roberto kończą swoje kontrakty 30 czerwca. Z czterech kapitanów pozostaje tylko Jordi Alba, czy będziecie z nim negocjować odejście lub obniżkę pensji?
Szanujemy umowy. Jordi ma kontrakt do 30 czerwca 2024 roku i my to uszanujemy. Jordi jest również świetnym zawodnikiem Barcelony. Nie chcę wchodzić w żadne kontrowersje. W momencie największej trudności szukasz rozwiązań wszędzie. Decyzja Gerarda była osobista i motywowana jego sytuacją sportową. Jordi Alba rozgrywa dobry sezon, daje z siebie wszystko i nie chcę wchodzić w inne wątki.
Czy europejska Superliga jest niezbędna do uzyskania większych środków finansowych?
Superliga to wielka szansa. Ale można ją wywalczyć tylko poprzez dialog. To, co Superliga ma na celu, to poprawa futbolu, walka o zrównoważony rozwój piłki nożnej, wyprowadzenie klubów z ruiny, aby mogły być coraz bardziej konkurencyjne i miały więcej środków. Superliga stanie się w końcu znacznie ulepszoną Ligą Mistrzów, która będzie oparta na zasługach sportowych, czyli będzie otwarta, bez dyskryminacji klubów, ale z gwarancjami i zasadami, które pozwolą klubom dysponować większymi środkami. Prezes Superligi Bernd Reichart spotkał się w miniony wtorek z prezydentem UEFA Aleksandrem Čeferinem i to był bardzo ważny krok naprzód.
O ile więcej mogłaby zarobić Barça, gdyby grała w Superlidze?
Na początek dla klubów założycielskich przewidziano premię inicjalną w wysokości milarda euro. A za sezon w tych rozgrywkach moglibyśmy dostać około 300 milionów. Kluczowe w Superlidze jest również to, że zarządzanie będzie w rękach klubów. UEFA będzie oczywiście przy stole kierowniczym, ale kluby będą miały większość.
Czy jest już ustalona data rozpoczęcia Superligi?
W marcu będzie orzeczenie Trybunału w Luksemburgu, a po rozpoczęciu tego dialogu z UEFA myślę, że za kilka sezonów rozgrywki mogłyby ruszyć.
Mówiąc o przychodach, jak przebiega obecnie projekt renowacji Camp Nou? Bo już kilka miesięcy temu mówiłeś, że nowy stadion jest niezbędny?
Projekt stał się rzeczywistością. Dziś możemy z dumą powiedzieć, że prace już ruszyły. Po 10 latach, w których nie zrobiono nic lub bardzo niewiele, zabraliśmy się do pracy, uzyskaliśmy zgodę socios na uzyskanie finansowania (czego nie odważyły się zrobić inne zarządy) i rozpoczęliśmy prace. Myślę, że będzie to spektakularny stadion. Barça przyszłości jest już obecna. Projekt tej wielkości jest fundamentalny dla rozwoju Barçy. Wszyscy nasi konkurenci to robią. Zaczęliśmy później, ale dzięki zaproponowanemu przez nas sposobowi budowy i finansowania wszystko będzie gotowe do 2026 roku. Do końca 2024 roku zostanie częściowo oddany do użytku i będziemy mogli świętować 125-lecie klubu na naszym stadionie. Naszym zamiarem jest, aby nowy Palau Blaugrana został zbudowany w tym samym czasie i szukamy sposobów, aby to umożliwić. Espai Barça wprowadzi nas na poziom dochodów, który uczyni nas zdrowym klubem z pierwszorzędnymi zasobami ekonomicznymi. Ponadto pieniądze z finansowania zaczynają być spłacane dopiero po zakończeniu budowy stadionu i z częścią dodatkowych dochodów, które są generowane.
Rozegranie sezonu na Montjuïc będzie trudne...
Bardzo trudne. Nie mamy jednak innego wyjścia, jeśli chcemy, aby prace zostały wykonane w jak najkrótszym czasie. Grę na Montjuïc traktujemy to jako wyzwanie dla klubu, aby spodziewana utrata przychodów (około 100 milionów euro) była znacznie mniejsza lub nie wystąpiła.
Projekt tej skali o tak wysokich kosztach zawsze rodzi podejrzenia co do kontroli wydatków.
Będziemy absolutnie transparentni, jeśli chodzi o przetarg na wyłonienie firmy, która wykona dla nas prace. Przetarg będzie oparty nie tylko na cenie, ale także na jakości. Najpierw odbędzie się przegląd techniczny, aby poznać jakość projektu, a uczestnicy, którzy uzyskają najlepsze oceny, przejdą do kolejnego etapu, jakim jest cena. Będzie absolutny obiektywizm.
Kobiecy futbol przeżywa poważny konflikt w reprezentacji Hiszpanii. Jakie jest twoje zdanie na ten temat? Barça doświadczyła podobnej sytuacji z Lluísem Cortésem w zeszłym sezonie...
Musimy znaleźć rozwiązanie. To nie jest normalne, że najlepsi zawodnicy nie są w reprezentacji. Barça mocno zaangażowała się w kobiecy futbol, mamy jedną z najlepszych drużyn na świecie i jesteśmy punktem odniesienia z takimi zawodniczkami jak Alexia Putellas, która zdobyła dwie Złote Piłki z rzędu. Jesteśmy wzrorem. To, że tych zawodniczek Barçy nie ma w reprezentacji, nie ma żadnego sensu.
Ale gdzie leży problem?
Piłkarki argumentują to brakiem profesjonalizmu, tak samo jak w swoim czasie w Barcelonie. Musimy ich słuchać, tak jak my to zrobiliśmy, bo to one są najbardziej zainteresowane kobiecym futbolem, który jest już rzeczywistością... coraz lepszą. Nawet wygrywając tryplet musieliśmy dokonać pewnych korekt. Uważam, że nie ma złej woli ze strony zawodniczek. Są bardzo wymagające, są zwyciężczyniami, są bardzo konkurencyjne. Dajemy im całe nasze wsparcie i musimy ich słuchać.
Czy widzisz rozwiązanie krótkoterminowe? Piłkarki wciąż nie są powoływane...
Mam nadzieję, że konflikt zostanie wkrótce rozwiązany i będzie promowany dialog. Nas przede wszystkim interesuje Barça. A jeśli nasze zawodniczki nie chcą jechać na zgrupowanie reprezentacji, to je wspieramy. One już udowodniły, że mają rację. Ale jasne jest, że wszyscy skorzystamy z konkurencyjnej drużyny narodowej, która osiąga sukcesy sportowe.
Komentarze (47)