Alejandro Balde udzielił wywiadu dla katalońskiej stacji TV3 w ogrodach La Masii. 19-latek opowiedział o swoim rozwoju, o wejściu do pierwszej drużyny i o poczynaniach zespołu w tym sezonie.
TV3: Co znaczy dla ciebie La Masia?
Alejandro Balde: Dla mnie La Masia jest wszystkim. Tutaj rosłem i spędziłem całe moje piłkarskie życie… to klub mojego życia.
Trafiłeś do Barcelony 8 lat temu. Co najlepiej wspominasz z La Masii?
Przybyłem do FC Barcelony w 2011 roku, więc obecnie rozgrywam już 12. sezon w tym klubie. Mam bardzo dobre wspomnienia. Mieszkałem tu nawet przez dwa lata. W pierwszym roku czułem sporą presję, bo miałem 13 lat i wiekowo należałem do drużyny cadete, ale przenieśli mnie do juvenilu B. To piękne wspomnienia.
W spotkaniu z Almeríą cała drużyna zagrała dobrze, ale ty po raz kolejny zanotowałeś świetny występ…
Tak, w LaLidze notujemy bardzo dobre rezultaty, czujemy się bardzo komfortowo. Teraz kładliśmy się spać jako liderzy i mam nadzieję, że tak będzie zawsze.
Jak skomentujesz pożegnanie Gerarda Piqué?
To legenda klubu. Myślę, że to jeden z najlepszych środkowych obrońców, jakich miał ten klub. Odchodzi bardzo dobry zawodnik, który napisał w tym klubie wielką historię i wygrał mnóstwo pucharów. Życzę mu wszystkiego, co najlepsze.
Jakie miałeś z nim relacje? Czego nauczył cię tak doświadczony zawodnik jak on?
Wiecie, jaki jest Gerard. Daje ogromną radość w szatni, zawsze jest w humorze. Daje dobre życiowe porady… Nie mam więcej słów, aby go opisać. Mogę się o nim wypowiadać tylko w dobrych słowach.
Zadebiutowałeś w pierwszym zespole w poprzednim sezonie jeszcze za kadencji Ronalda Koemana. Potem zmienił się trener, a ty doznałeś kontuzji. W końcówce sezonu Xavi nie dawał ci szans, ale podczas presezonu w USA zrobiłeś „klik” i twój talent eksplodował…
Tak, miałem wcześniej lumbago, wróciłem i byłem pomiędzy pierwszym zespołem a rezerwami. Nie wiedziałem dokładnie, gdzie było moje miejsce, ale teraz czuję się bardzo komfortowo i jestem zadowolony z wykonanej przeze mnie pracy, z tego, że trener mi ufa i daje mi minuty. To najważniejsze. Jeśli masz zaufanie, to wszystko jest dobrze.
Jesteś bardzo młody i dużo się mówi o twoim błyskawicznym rozwoju. Trudno jest w takich okolicznościach twardo stąpać po ziemi?
Nie, w zasadzie wszystko jest bardzo dobrze. Moja rodzina i moi przyjaciele dbają o to, abym zachował pokorę. Pracuję dalej w ten sposób, bo uważam, że z pokorą można osiągnąć wszystko.
Grasz na pozycji, na której w Barcelonie jest spora konkurencja. Jest Jordi Alba, który wygrał wszystko i jest Marcos Alonso, który wygrał z Chelsea Ligę Mistrzów. Jak sobie radzisz z taką różnicą pod względem doświadczenia?
Uważam, że konkurencja jest dobra. Wtedy trzeba dawać z siebie 100% na każdym treningu i w każdym meczu. Dzielę szatnię z Jordim Albą, jednym z najlepszych lewych obrońców świata i Marcosem Alonso… dla mnie to zaszczyt, bo każdego dnia wiele się uczę i poprawiam się. To dla mnie bardzo dobre.
Pamiętam, że podczas tournée po Stanach Zjednoczonych Jordi Alba bardzo pozytywnie się o tobie wypowiadał. Macie dobre relacje?
Tak, dla mnie Jordi jest wzorem. Od małego się na nim wzorowałem. Daje mi dobre rady i jest dobrym kolegą.
Od jakiegoś czasu grasz też jako prawy obrońca. Co chodzi ci po głowie, gdy trener mówi: „Balde na prawą obronę”?
Dla mnie to dobrze, bo rozgrywam kolejne minuty, a to daje wielką radość. Zawsze będę dawał z siebie 100% bez względu na to, czy zagram na prawej czy lewej stronie. Oczywiście lepiej czuję się na lewej, bo na tej pozycji grałem przez całe życie.
Często jest tak, że gra jako "odwrócony boczny obrońca" jest trudna. U ciebie tego nie widać…
Przyjmuję to jako wyzwanie. To dla mnie nowa pozycja i myślę, że to dobrze, bo nabieram nowego doświadczenia. To lepiej dla mnie, abym stał się lepszym piłkarzem. Najlepsi zawodnicy są przygotowani na każdą okoliczność.
Co ci mówi trener przy indywidualnych analizach? W czym się najbardziej poprawiłeś?
Wiem, że przez całe życie muszę poprawiać się w defensywie. Dobrze mi idzie w ataku, ale w obronie muszę się trochę poprawić.
Jak odebrałeś odpadnięcie z Ligi Mistrzów?
To trudne, bo Liga Mistrzów to najlepsze rozgrywki. Myślę, że mieliśmy dobry zespół, aby dokonać wielkich rzeczy, ale teraz jesteśmy w Lidze Europy i chcemy ją wygrać.
Dlaczego Barça ma dwie tak różne twarze w LaLidze i w Lidze Mistrzów?
Myślę, że w większości meczów zasługiwaliśmy na zwycięstwo, ale cóż… teraz trzeba grać w Lidze Europy, która jest kolejnym ważnym europejskim turniejem. Damy z siebie wszystko.
Jaki jest Alejandro Balde poza boiskiem?
Jestem bardzo rodzinną i przyjacielską osobą. Lubię być w otoczeniu przyjaciół.
Za parę dni poznamy powołania Luisa Enrique na mundial w Katarze. Na wstępnej liście 55 zawodników znalazło się twoje nazwisko. To jeszcze marzenie czy już coś, co może się wydarzyć?
Nie, to marzenie. Myślę, że każdy zawodnik marzy o tym, aby zagrać na mundialu. Dla mnie powołanie byłoby jak sen. Teraz jestem jednak skupiony na Barcelonie i na wtorkowym meczu. Co ma być potem, to będzie.
Nie słyszałem cię jeszcze mówiącego po katalońsku, a przed wywiadem powiedziałeś mi, że skoro jest to rozmowa z TV3, będziesz mówił po katalońsku…
Tak, mówię po katalońsku, choć nikt w domu nie mówi w tym języku, bo rodzina nie jest stąd, ale ja spokojnie mogę mówić po katalońsku.
W szatni FC Barcelony rozmawia się po katalońsku?
To zależy. Niektórzy rozmawiają po katalońsku i inni po hiszpańsku.
Komentarze (4)