Marcos Alonso udzielił obszernych wywiadów dla dzienników Mundo Deportivo oraz Sport. Hiszpan opowiedział o swoim dzieciństwie w piłkarskiej rodzinie, o przeszłości w Realu Madryt, oraz o tym, co znaczy dla niego gra dla FC Barcelony.
Mundo Deportivo: Twój pradziadek grał dla Barçy, a dziadek dla Realu, wygrywając pięć Pucharów Europy. Twój ojciec grał z kolei dla Barcelony. Ty szkoliłeś się w Realu Madryt, a po 12 latach trafiłeś do Barçy. Jak wyjaśnisz całą tę historię?
Marcos Alonso: Zabrakłoby drużyn, w których grał mój ojciec, gdy byłem mały. To było trudne dzieciństwo, jeśli chodzi o podążanie za ojcem i kibicowanie danej drużynie, ale w domu zawsze byliśmy za Barçą. Koniec końców to drużyna, dla której grał mój ojciec. Jestem bardzo szczęśliwy, że trafiłem tutaj, do zespołu jego życia. Mamy nadzieję, że będzie to również drużyna mojego życia przez jeszcze parę lat.
Twoje pierwsze wspomnienie związane z Barceloną to…
Najbardziej wyjątkowe wspomnienie dotyczy pierwszego meczu Barçy, na jaki poszedłem. To było El Clásico. Miałem szczęście wejść później do szatni, gdy nie było już zawodników. To był pierwszy rok w zespole Iniesty, jeśli się nie mylę.
Ile razy oglądałeś w domu bramkę twojego ojca w El Clásico w finałe Pucharu Króla z 1983 roku?
Parę razy, gdy byłem mały. Kiedy można było oglądać kasety wideo, mieliśmy w domu kilka jego nagranych meczów i od czasu do czasu je oglądaliśmy.
Twój ojciec jest szczęśliwy, oglądając cię w koszulce Barçy?
Trzeba jego o to zapytać, ale myślę, że tak.
Julio Alberto, były kolega z boiska twojego ojca, bardzo chciał, abyś tafił do Barcelony…
Tak, to dobry przyjaciel rodziny i legenda tego klubu. Jestem pewny, że jest szczęśliwy.
Dlaczego wybrałeś tego lata Barçę?
Myślę, że w każdym momencie mojej kariery wybrałbym Barcelonę. Teraz tym bardziej, gdy po tylu latach nadarza się możliwość powrotu do LaLigi, to było jednym z moich priorytetów razem z dobrym projektem. W końcu w tym roku się to udało.
Mogłeś przybyć do Barçy wcześniej?
Nie, bo gdyby była taka możliwość, to już bym był w Barcelonie. Ale rzeczywiście, gdy jeszcze byłem w szkółce Realu Madryt odbywały się pewne rozmowy na ten temat, ale nic z tego nie wyszło.
Kiedy otrzymałeś pierwszy telefon od Xaviego?
Naprawdę nie pamiętam.
Przed zakończeniem ubiegłego sezonu?
Raczej już latem.
Tranfer Azpilicuety do Barcelony przedłużał się i ostatecznie César pozostał w Chelsea. Obawiałeś się, że z tobą będzie podobnie?
Trafiały do mnie propozycje od innych klubów, ale nic z tym nie robiłem. Byłem spokojny, bo było mi dobrze w Chelsea, dla której grałem od wielu lat, czułem się kochany i szanowany. Miałem wielką ochotę, aby trafić do Barcelony, ale byłem spokojny, bo byłem szczęśliwy w Chelsea i koncentrowałem się na presezonie.
Co pamiętasz z okresu spędzonego w szkółce Realu? To inny sposób szkolenia niż w Barcelonie?
Jest inaczej niż w La Masii, ale przez te lata urosłem jako zawodnik i człowiek. Zawsze starałem się rozwijać i się uczyć.
W kwietniu po raz pierwszy wróciłeś na stadion Realu po tym, jak w 2009 roku rozegrałeś ostatni mecz w pierwszej drużynie z Manuelem Pellegrinim jako trenerem, ale mimo to świętowałeś strzelonego gola, zanim został on anulowany…
Szacunek jest, ale gdy zdobywa się bramkę, świętuje się ją.
Spodziewałeś się, że będziesz grał więcej w Barcelonie?
Myślę, że jest za wcześnie, aby o tym mówić. Jestem zadowolony, grając na pozycji, na jakiej jeszcze nigdy nie grałem, ale jeśli zespół tego potrzebuje, staram się dostosować, aby w jak najlepszy sposób pomóc drużynie.
Czy skomplikował ci się wyjazd na mundial przez to, że od ponad dwóch miesięcy nie masz ciągłości w grze?
Nie wiem, 11 listopada nie będzie już wątpliwości. Wiadomo, kto dowodzi. Trzeba poczekać i zobaczyć, co selekcjoner zadecyduje.
Alejandro Balde gra teraz częściej na lewej obronie. Widziałeś już go wcześniej? Zaskoczył cię?
Nie znałem go, bo to praktycznie jego pierwszy sezon. To bardzo dobry zawodnik z bardzo dobrymi warunkami fizycznymi. Jest młody i ma spory potencjał. Jest jednym z członków zespołu.
Jordi Alba to twój bezpośredni rywal w walce o pierwszy skład, ale to on najbardziej się do ciebie zbliżył, aby ułatwić ci adaptację…
Tak, atmosfera w szatni jest bardzo dobra. Oczywiście miałem już dobre relacje z tymi, których znałem już z reprezentacji. Jordi jest wśród nich i zrobił coś, co należy do obowiązków kapitana. Ma spore poważanie w szatni i bardzo mi pomógł w tych pierwszych dniach.
Jak przeżyłeś pożegnanie Gerarda Piqué z Camp Nou?
To było coś specjalnego. To wielki zaszczyt móc dzielić środek defensywy w ostatnim meczu na Camp Nou z zawodnikiem, którego oglądałem tyle lat, odkąd sam byłem młody. Atmosfera była piękna. Bardzo się cieszę z jego powodu i gratuluję mu takiej kariery. Może w spokoju odejść na emeryturę.
Atmosfera na Camp Nou jest dużo bardziej niezwykła niż wcześniej?
Tak, być może. Po meczu stadion nadal był pełny, wszyscy z włączonymi latarkami w telefonie i to przemówienie Geriego… to wszystko było wyjątkowe.
Czy Piqué sprawił ci jakiś żart na powitanie?
Nie, była pewna anegdota, ale niech zostanie ona w szatni.
Kto ma teraz najlepsze predyspozycje, aby liderować w szatni jak Piqué?
Jestem tu od niedawna, ale mamy wielu młodych zawodników z wielkim potencjałem. Niektórzy już są wielkimi zawodnikami i z czasem będą mieć na sobie coraz większą odpowiedzialność oraz będą liderować drużynie. Staną się kapitanami. Mamy nadzieję, że będzie to równie dobre pokolenie, co to obecne.
Czy pytałeś Pedriego, Gaviego, Erica czy Ferrana o Barcelonę, gdy pojawiło się zainteresowanie?
Pytaliśmy się wzajemnie o to i komentowaliśmy, ale nie przykładaliśmy do tego zbyt dużej wagi.
Zostaniesz na dłużej w Barcelonie? Masz jak na razie kontrakt do czerwca…
Mam nadzieję.
Rozpoczęły się już rozmowy na temat nowej umowy?
Jeszcze nie. Jestem bardzo szczęśliwy, ale wszystko zależy od klubu i od tego, co wydarzy się dalej. Będę jednak walczyć o możliwość pozostania i pomocy zespołowi.
Czego zabrakło, że nie awansowaliście z grupy Ligi Mistrzów i dziś jesteście losowani w Lidze Europy?
Myślę, że na początku zabrakło nam szczęścia w meczu w Monachium. Mogliśmy spokojnie schodzić do szatni prowadząc 3:0 czy 4:0. Potem pojawiły się pewne wątpliwości. Myślę jednak, że jest to nowy projekt z młodymi zawodnikami i nie było to nam dane. To trudna sytuacja, ponieważ wszyscy chcieliśmy awansować, ale trzeba to odstawić na bok i skoncentrować się na pozostałych rzeczach, których nie brakuje. Mamy nadzieję, że w przyszłym sezonie znów będziemy myśleć o Lidze Mistrzów.
Spędziłeś 9 lat w Angli, grając dla Boltonu, Sunderlandu i Chelsea. Uważasz, że znaczenie fizyczności zmieniło się w ostatnich latach?
W Lidze Mistrzów i ogólnie w futbolu. Jest coraz więcej meczów, każdy dzień liczy się jeszcze bardziej w kwestii przygotowania fizycznego… taka jest rzeczywistość. Jeśli nie jesteś przygotowany na 100% i nie kontrolujesz meczu, tak jak staramy się to robić my czy City, może być trudno w pojedynkach ciało w ciało z drużynami, których zawodnicy są świetnie przygotowani fizycznie. To prawda, że futbol zmierza w tym kierunku. To coś, nad czym trzeba pracować.
Czy jest to kompatybilne ze stylem gry Barcelony, który podtrzymuje Xavi? Powinna zapanować pod tym kątem jakaś równowaga?
Oczywiście, musimy być wierni naszej filozofii, przystępować do meczu w czując się mocnymi i być może mieć mieszankę zawodników technicznych i fizycznych.
W LaLidze sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Czy wygranie jej jest obowiązkiem po odpadnięciu z Ligi Mistrzów?
Zespół taki jak Barça musi walczyć o wszystkie puchary. To nasz cel i postaramy się go osiągnąć. To rozgrywki, w których liczy się regularność, i w których trzeba iść krok po kroku, trzy punkty po trzech punktach. Musimy walczyć o każdy punkt, jakby był tym ostatnim, bo każdy punkt jest ważny.
Czego oczekuje od ciebie Xavi w zależności od tego, czy jesteś środkowym czy lewym obrońcą?
Pod względem taktycznym wszystko zależy od meczu, ale przede wszystkim mamy grać spokojnie i cieszyć się dobrą grą.
Czy dla kogoś z zewnątrz trudniej jest dostosować się do filozofii Barcelony?
Z zawodnikami o takiej jakości wszystko jest łatwiejsze.
Miałeś wielu trenerów: Lopetegui, Pellegrini, Montella, Paulo Sousa, Conte, Sarri, Lampard, Tuchel, teraz Xavi… z kim najlepiej ci się współpracowało i od kogo nauczyłeś się najwięcej?
Mam bardzo dobre wspomnienia z Paulo Sousą (z Fiorentiny). Miał sztab szkoleniowy, który pracował tutaj w La Masii (Victor Sánchez Lladó – przyp. red. MD). W pierwszych sezonach z Conte w Chelsea też wiele się nauczyłem. W Angli rozwinąłem się pod kątem fizycznym, a we Włoszech pod względem taktycznym. W reprezentacji gramy bardziej piłką, kontrolujemy grę. Każdy stara się poprawiać i pracować nad różnymi aspektami. Zawsze starałem się być coraz bardziej kompletnym zawodnikiem.
W Barcelonie dzielisz szatnię z Christensenem tak samo jak w Chelsea. Jak oceniasz go pod kątem sportowym i osobistym?
Przybył za darmo z innego kraju. Jest młody, ale ma fantastyczne warunki fizyczne. Andreas jest stoperem na wiele lat.
Kiedy spróbujesz swoich sił z rzutu wolnego?
Na treningach je wykonuję i mam nadzieję, że wkrótce również podczas meczów. Nie mieliśmy ich zbyt dużo. Oby wkrótce nadarzyła się okazja.
Chciałbyś, żeby Messi wrócił?
Messi, razem z Diego, jest najlepszym piłkarzem wszech czasów. Kto by go nie chciał w swoim zespole, tym bardziej patrząc na to, co już tutaj zrobił?! Bez wątpienia każdy by był zachwycony.
Twój ojciec grał z Maradoną. Ty zagrałbyś z Leo…
Mam nadzieję.
Kto był twoim idolem w dzieciństwie, nie licząc twojego taty?
Mój ojciec jest koniec końców najbliższym mi wzorem, któremu zawdzięczam wszystko zarówno na boisku, jak i poza nim. Moi rodzice dali mi wszystko. Doświadczenie mojego ojca jako zawodnika i trenera było dla mnie przykładem.
Jakie masz przewidywania na mundial? Kto jest kandydatem do zwycięstwa?
Jest wiele dobrych reprezentacji… Brazylia, Argentyna, Francja…, ale mundial zależy od wielu rzeczy. Wszyscy są wielcy, ale trzeba mieć też trochę szczęścia i trafić z formą. Mam nadzieję, że Hiszpania powtórzy sukces.
Najciekawsze fragmenty z wywiadu dla dziennika Sport:
Gra w szkółce Realu jako kibic Barcelony: Na początku było to skomplikowane. Po testach, na które poszedłem trochę niechętnie, zadzwonili po mnie. Rodzice roześmiali się. Ale ostatecznie to było dla mnie najlepsze rozwiązanie, aby mógł się rozwijać. Spędziłem tam wiele lat, rozwinąłem się jako piłkarz i jako człowiek i nie mogę powiedzieć inaczej.
Odejście z Realu: Chciałem grać i wiedziałem, że w Realu będzie to skomplikowane. W tamtym czasie Premier League bardzo się rozwijała i postanowiłem przenieść się do Boltonu. To było dobre doświadczenie, które bardzo pomogło mi rozwinąć się jako piłkarz i jako człowiek.
Przybycie do Barçy: Gdybyś zapytał mnie w każdym momencie mojej kariery, dla której drużyny chciałbym zagrać, powiedziałbym, że moim podstawowym życzeniem była gra dla Barçy tak jak mój ojciec. To drużyna, której byłem, kibicem od dziecka. Może była to kolejna ryzykowna decyzja, by wyjść ze swojej strefy komfortu, ale to fajny projekt, który bardzo mnie motywuje. Po tak długiej nieobecności, gra w LaLidze przed zakończeniem kariery była czymś, czego chciałem, to był "plus" w mojej decyzji.
Komentarze (6)