Luís Figo: W Barcelonie miałem wszystko

Krystian Cichocki

15 października 2022, 22:18

The Guardian

52 komentarze

Fot, Getty Images

Już jutro na Estadio Santiago Bernabéu FC Barcelona zmierzy się Realem Madryt o trzy punkty w lidze hiszpańskiej, a przede wszystkim o fotel lidera. Brytyjski dziennik The Guardian udostępnił wypowiedź Luísa Figo, w której wspomina między innymi swój transfer, który wstrząsnął światowym futbolem. Przejście z Dumy Katalonii do stolicy Hiszpanii zmieniło nie tylko współczesne spojrzenie na piłkę, ale również karierę i życie Portugalczyka.

Skupianie się tylko na transferze: Chciałbym, aby większą wartość nadano całej mojej karierze niż temu jednemu epizodowi, który wyznaczył epokę, zmienił rynek oraz filozofię futbolu. To było i jest historią.

Kluczowe momenty w karierze: Wygrana Portugalii w 1991 roku Mistrzostwa Świata u-20 pozwoliła nam wejść w profesjonalny świat. Pierwszy raz opuściłem dom, przechodząc do Barcelony. Potem transfer do Madrytu. Przejście do Interu. Przy każdej zmianie pojawia się niepewność, ale zawsze myślisz, że to [zmiana] na lepsze.

Decyzja o przejściu do Realu: Tym, który podejmował decyzję o transferze, byłem ja. W Barcelonie miałem wszystko, ale pomyślałem, że nie przechodzę do drugorzędnego klubu. Gdyby to nie był Madryt, może bym nie poszedł. To wyzwanie, decyzja oparta na poczuciu bycia docenionym. Przekonaniu samego siebie, że będę niezwykle ważnym elementem. Mogła być to wielka wtopa, ale nie była dzięki Bogu.

Strata przyjaciół: Może to dobrze, bo myślałem, że są przyjaciółmi, a nie byli. Zdajesz sobie sprawę. Kiedy to się stało, nie chcieli pojawiać się ze mną w związku z tym, co się wydarzyło. To skomplikowane, ale rozumiem. Cóż, nie rozumiem, ale nie obchodzi mnie to.

Gra w Realu: Radziłem sobie z presją, to utrzymywało mnie w czujności. Zawsze miałem tę konkurencyjność we krwi. Chciałem wygrywać, wygrywać, wygrywać. Nie wszyscy mnie lubili, ale jak wszyscy mogą mnie lubić. Jedynym moim zmartwieniem było gdyby coś mi się stało fizycznie, coś szalonego. Ale bać się grać w piłkę? Nie! W piłce nożnej nie ma się czego bać.

Wpływ na klub z Madrytu: [Czułem się odpowiedzialny] za wygraną Florentino Péreza w wyborach. Może dałem początek nowemu projektowi, ale nie klubowi. Były oczekiwania. Znałem pomysły prezydenta. Na tamtym etapie dużo rozmawialiśmy. Byłem jego obietnicą, jego „insygniami”. Nie zawsze wiedziałem, kto przyjdzie, ale znałem plan.

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (52)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy