Kapitanowie w nowych realiach - bez forów

Bartłomiej Najtkowski

8 października 2022, 12:16

12 komentarzy

Fot. Getty Images

Podczas gdy Robert Lewandowski został okrzyknięty piątym kapitanem Barcelony, tyle że bez opaski, zawodnicy formalnie będący w gronie kapitanów drużyny nie mogą już liczyć na szczególne względy Xaviego Hernándeza. Barcelona zmienia się fundamentalnie. Zasługi sprzed lat nie są gwarancją gry nawet dla uznanych rutyniarzy.

Patrząc na tę czwórkę kapitanów, warto najpierw wspomnieć o Sergio Busquetsie, a następnie zająć się Jordim Albą, Gerardem Piqué (szczególnie tą dwójką) i Sergim Roberto. O ile obrońcy prawdopodobnie muszą pogodzić się ze znacznie mniejszą liczbą minut gry niż wcześniej, to jedyny klasowy pivot w drużynie do końca sezonu będzie miał inny status niż jego koledzy z defensywy. Rzecz w tym, że Busquetsa nie sposób zastąpić 1:1. Defensywny pomocnik z tak imponującą umiejętnością czytania i stabilizowania gry, regulowania tempa akcji to zawodnik dla którego trudno będzie znaleźć idealną alternatywę. Gdybyśmy mieli wskazać piłkarza o zbliżonym profilu, grającego w drużynie z topu, wymienilibyśmy Rodriego, ale ilu jeszcze pivotów nam się nasuwa? No właśnie, to chyba pytanie retoryczne. 

W poszukiwaniu zmiennika 

O ile sceptycy (a może po prostu realiści?) mogą przewidywać, że mankamenty Busquetsa co jakiś czas będą uwypuklane przez mocnych rywali w Lidze Mistrzów, on wciąż nie schodzi poniżej pewnego poziomu i po prostu nie ma obecnie w zespole zawodnika mogącego go zastąpić na tej newralgicznej pozycji.. Jest także autorytetem dla młodych z linii pomocy: Gaviego i Pedriego. Notabene taki tercet w środku pola, będący międzypokoleniową mieszanką rutyny z młodością, wydaje się obecnie optymalny. Tyle że nie zapominajmy o jednym ważnym szczególe: Xavi, dostrzegając upływ czasu, już starał się znaleźć zmiennika dla Busquetsa. Można to było zauważyć już w trakcie pretemporady. Największy przyjaciel trenera z boiska nie może być nadmiernie eksploatowany.  

Amerykańskie tournée, w którym nieźle spisał się Miralem Pjanić, pozwalało sądzić, że - kto wie - może Bośniak jeszcze nawiąże do czasów swojej świetności. Zaufanie okazane akurat temu zawodnikowi wielu kibiców akurat zaskoczyło, bo to nie był przypadek, że u Ronalda Koemana zawodnik na dobre poszedł w odstawkę. Prezentował wtedy schyłkowy futbol pasujący do jednej z lig egzotycznych, przypominając gracza chcącego już tylko odcinać kupony. Dostał jednak od Xaviego sporo pochwał, przy czym, o ile w sparingach błysnął, o tyle w lidze nie zagrał nawet minuty i ostatecznie trafił do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Nico, jak wiadomo, został wypożyczony do Valencii. Tam ma się ogrywać i wrócić do Barcelony z perspektywą gry przez wiele lat. Jest to jakaś myśl, może dużo nauczyć się od docenionego przez Luisa Enrique Hugo Guillamona (Nico grał już u jego boku w wariancie "doble pivote"), ale kto ma odciążyć Busquetsa teraz?

Na ratunek de Jong, Kessie lub... Christensen

Póki co Xavi, pytany o graczy mogących zastąpić lub odciążyć Busquetsa, wymienił Frenkiego de Jonga, Francka Kessiego i... Andreasa Christensena. Trzeba liczyć się tym, że główną opcją będzie ustawianie na pozycji numer 6 Holendra, który póki co w ogóle musi rywalizować o miejsce w drugiej linii... Wydaje się jednak, że ma najwyższe notowania, gdyż Kessie to gracz, który nie ma wystarczającego przeglądu pola, by zastąpić Busquetsa, natomiast testowanie w tej roli Christensena byłoby chyba zbyt dużym eksperymentem. 

De Jong został już zresztą w tym sezonie sprawdzony jako pivot i wtedy, czyli po wygranym meczu z Realem Sociedad, akurat on nie mógł liczyć na przychylność kibiców (zawinił przy straconym golu). Z kolei starcie z Elche może napawać optymizmem, choć oczywiście nie należy wyciągać po nim zbyt daleko idących wniosków, zważywszy na klasę rywala i grę w osłabieniu prawie od początku spotkania.

Opcje na przyszłość: efektowna i pragmatyczna 

Xavi, widząc tę niezbyt optymistyczną sytuację jeśli chodzi o potencjalnego następcę Sergio Busquetsa, myśli już o wzmocnieniu pozycji pivota kolejnym graczem. Najwięcej mówi się o Martínie Zubimendim z Realu Sociedad. To sensowna kandydatura, biorąc pod uwagę, że decydując się na sprowadzenie właśnie jego, Barcelona miałaby zawodnika na lata. Futbol Xaviego pojąłby pewnie szybko, ma bowiem wiele atutów: notuje dużo odbiorów, dysponuje świetną techniką, umie rozgrywać z głębi pola, na boisku widzi wiele i przyzwyczaił się już do wysokiej intensywności gry. 

Sęk w tym, że culés mogą niepokoić doniesienia Marki sprzed kilku dni. Barca, snując plany związane z Zubimendim, musi uwzględnić to, że najważniejsza będzie wola samego zainteresowanego. Bask utożsamia się z klubem z San Sebastián do tego stopnia, że ponoć rozważa przedłużenie kontraktu. Klauzula wykupu już teraz wynosi aż 60 mln (najprawdopodobniej zostałaby zwiększona, by zdolny pomocnik nie zmienił klubu przez lata), a nowa umowa miałaby obowiązywać do 2027 roku. W Kraju Basków niestety nie widać chęci do tego, by pozbywać się gracza, który może być przyszłością całego hiszpańskiego futbolu. 

Zubimendi nie jest jedynym potencjalnym następcą Busquetsa, który znalazł się w kręgu zainteresowań Barcelony. Oczywiście pewnie z racji dobrych stosunków Joana Laporty i Jorge Mendesa spekuluje się także o Rubenie Nevesie, przy czym w tym przypadku można mieć więcej wątpliwości. Portugalczyk do tej pory w klubie był przyzwyczajony do raczej pragmatycznej koncepcji gry w piłkę. W każdym razie jedno jest ważne. Widać, że Xavi kolejny raz nie próżnuje i w porę myśli o ułożeniu sobie kadry już na następny sezon. Wtedy już Busquets może grać w MLS, dlatego trzeba działać zawczasu z myślą o niezbędnych ruchach personalnych. To charakteryzuje Xaviego jako trenera od początku jego pracy na Camp Nou. Warto podkreślić, że przed tym sezonem miał szybko sprecyzowane plany transferowe, określił priorytety i czekał na ich realizację ze strony Joana Laporty, Mateu Alemany'ego i Jordiego Cruyffa. Xavi wie, czego chce i czego potrzebuje jego zespół. 

Gorycz Alby i Piqué 

Jeśli chodzi o doświadczonych obrońców, kolegów Xaviego z boiska, to Sergi Roberto chyba nie łudził się, że będzie grał wiele. Znamienne, że pod koniec okna transferowego do Barcelony trafił Hector Bellerín, a jako prawy obrońca grał już z powodzeniem Jules Koundé. Po przerwie reprezentacyjnej sytuacja Roberto może zmienić się diametralnie, plaga urazów zmogła przecież rzeczonych Bellerína i Koundé. Kontuzji doznał także Araujo, który pewnie byłby rozpatrywany jako prawy obrońca na starcie z Viniciusem w klasyku. Roberto nie daje  jednak trenerowi argumentów sportowych, więc mógł zyskać szansę na grę chyba tylko na skutek wielkiego pecha kolegów i... akurat teraz taki niefart widzimy. Przeciwko Interowi rozegrał pełne 90 min, ale był zachowawczy, nie nawiązał współpracy z wyjątkowo nieporadnym i samolubnym tego dnia Dembélé. Samopoczucie pewnie mu się jednak poprawiło, bo przynajmniej póki co nie będzie banitą, ale już Jordi Alba i Gerard Piqué zapewne nie spodziewali się, że czeka ich tak ciężka walka o miejsce w składzie. Piqué wprawdzie mógł mieć pewne obawy, bo Xavi przed sezonem postarał się, by Barcelona miała aż pięciu stoperów w kadrze (Éric, Christensen, Araujo, Piqué, Koundé), lecz nie sądził pewnie, że zostanie zmarginalizowany. 

To wymowne, że rutyniarz wyszedł na boisko w podstawowym składzie tylko przeciwko Cádizowi. Piqué, który irytuje część kibiców coraz bardziej tym, że więcej słychać o nim w kontekście pozaboiskowej aktywności, musi zrozumieć, że Xavi chce budować obronę wokół Érica Garcíi (dlatego zaskoczeniem była jego nieobecność w wyjściowej jedenastce w Monachium), który do znakomitego wyprowadzenia piłki dodaje coraz więcej walorów. To większa pewność siebie, lepsze ustawianie się, ale też cechy przywódcze, jak pokrzykiwanie na kolegów i dawanie im wskazówek. O to, by grać w duecie z Erikiem, mają rywalizować Araujo, Christensen i Koundé, przy czym trzeba mieć na uwadze, że Francuz z całą pewnością będzie też obsadzał prawą obronę. Wiemy, że sprawdziło się to chociażby na Pizjuán, więc kontynuacja takiego wariantu jest oczywista. A obecnie optymalne wydawało się takie zestawienie środka obrony: Éric-Christensen, bo Duńczyk to gwarancja solidności i choć nie jest tak błyskotliwy w konstrukcji akcji jak Hiszpan, to do tej pory nie zawiódł. Wiadomo kogo to może irytować... Z tym że, jak na złość, także Christensena dopadł pech. Jego kontuzja i kilkutygodniowa nieobecność to szansa dla Piqué.

Wokół Gerarda robi się coraz bardziej nerwowo. Abstrahując od tego, że do tej pory przesiadywał na ławce rezerwowych i pomijając jego kłopoty w życiu prywatnym, zauważmy, że właśnie wyszło na jaw, iż za czasów Josepa Bartomeu zażądał od szefostwa wyższych zarobków od tych, które otrzymywał Sergio Ramos. Wynikało to z chęci zostania najlepiej opłacanym środkowym obrońcą na świecie. Te doniesienia mogły wprawić wielu w konsternację. Piqué zarzucano też, że tworząc dokument o Griezmannie, wyrządził klubowi wiele szkód. Lista jego grzechów jest długa. Przecież kilka miesięcy temu El País informował, że Leo Messi miał czuć się zdradzony przez Piqué, gdyż Gerard, odrzucając sentymenty, zasugerował Laporcie, że odejście Messiego rozwiąże problem z Finansowym Fair Play. Czy można więc się dziwić, że raczej niewielu fanów ubolewa nad losem zasłużonego stopera? 

Rutyniarz trzecim wyborem trenera 

Jordiemu Albie udziela się już... znużenie. Ziewanie podczas meczu z Elche stało się viralem w social mediach związanych z Barceloną. Tak kiepska jest jego sytuacja w klubie. Nie zważa na to wprawdzie Luis Enrique, który powołał go do reprezentacji, ale nie od dziś wiemy, jak Lucho lubi być przekorny. Xavi ustalił pewną hierarchię, którą trudno będzie Albie zmienić. Pierwsze mecze sezonu wskazują na to, że jest dopiero trzecim wyborem jeśli chodzi o lewą obronę. Alejandro Balde dostanie w tym sezonie sporo minut, ale prawdopodobnie w meczach z rywalami z topu tę pozycję będzie obsadzał doświadczony Marcos Alonso. Znamienne, że Xavi tak długo zabiegał o tego zawodnika i gdy w końcu miał go do dyspozycji, to były gracz Chelsea po raz pierwszy zagrał w podstawowym składzie przeciwko Bayernowi (wcześniej zaliczył tylko 12 min. w Kadyksie).  Wśród kibiców próżno było szukać oznak entuzjazmu w ocenie przydatności Alonso do drużyny, ale to Xavi dość szybko dokonał tego wyboru i ostatecznie postawił na swoim. Mecz z Interem nie był już udany dla Alonso, ale skoro znowu wybiegł w podstawowym składzie przeciwko rywalowi tej klasy, to ma to swoją wymowę i uświadamia, kogo ceni trener. A Alba grał od pierwszej minuty tylko na inaugurację sezonu z Rayo, ostatnio z Mallorcą (to była wszakże konieczność, skoro na prawej obronie spotkanie zaczął Balde) i w Lidze Mistrzów z Viktorią Pilzno. W tym meczu ligowym oglądaliśmy kompletnie niefunkcjonujące boki obrony, niekompatybilne ze skrzydłami, które zajmowali Raphinha i Ousmane Dembélé. Czyżby doświadczony lewy obrońca zraził do siebie trenera już na starcie sezonu? Na Balearach wychodzi na boisko od początku, a w Mediolanie nawet nie podniósł się z ławki.  To mówi samo za siebie.

Trudno uniknąć wrażenia, że Balde cieszy się zaufaniem trenera i będzie grał w lidze w wielu meczach. 6 spotkań LaLiga i 3 asysty to bardzo dobry czy wręcz znakomity wynik, wszak mamy na myśli żółtodzioba. 18-latek musi oczywiście wykonać ciężką pracę, by grać jak trzeba w destrukcji. Większy spokój w tyłach powinien gwarantować Alonso. A co z Albą? Tuż przed zamknięciem okna transferowego można było pomyśleć, że pogłoski o wypożyczeniu do Interu to czytelna sugestia: dokonaj dobrego wyboru, bo możesz mieć z problem z grą w Barcelonie. Owszem, można to też interpretować inaczej, ale o ile faktem jest, że za zasługi nikt nie powinien mieć miejsca w składzie, te rewelacje odczytywane przez niektórych jako próba "wypchnięcia" zawodnika z klubu, mogły go zaboleć. A część kibiców patrzyła na to z mieszanymi uczuciami.

Jedno jest pewne. Xavi, dokonując wyboru wyjściowej jedenastki na mecz, kieruje się oceną obecnej formy piłkarzy. Dawne znajomości nic nie znaczą. Poza tym uważa, że jego zespół musi być perspektywiczny. To może irytować tych, którzy są przekonani, że już zjedli zęby na piłce. Chociaż to prawda, że oni swoje już zrobili, teraz muszą czynić starania, by odzyskać zaufanie trenera. To oznaka normalności.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Amigos no privilegios.

Wymieniono jeden zespoł City które ma kogos kim mozna zastapić Sergio... Jednak Barca rok temu nie wyszła z grupy. LM zdobył Real. Obecnie Barca przegrala oba mecz w LM. W takim razie jak to jest ze inni sobie radza bez gracza o profilu Sergio lub Rodriego?

Jeśli Pique będzie w optymalnej formie, to jego pozaboiskowe grzechy nie powinny mieć dla Xaviego znaczenia. Emocje mogą się udzielać kibicom, a trener z pewnością powinien brać pod uwagę to, co będzie korzystne dla drużyny. W zeszłym sezonie Pique też miał swoje problemy, bo to gość, który prowadzi bogate życie pozaboiskowe, ale mimo to na boisku prezentował się poprawnie.Zbyt wiele doświadczenia, by można było z niego rezygnować w trudnym momencie, a w klasyku postawiłbym właśnie na niego.
Xavi jednak zna sytuację piłkarza o wiele lepiej niż my, kibice oraz media.

No i fajnie. Wielka Barca gramy w najlepszej lidze. W lidze angielskiej byśmy wszystkich bili a City czy Liverpool juz by się chowali w tej marnej słabszej od hiszpanskiej ligi :)

Najbardziej nie rozumiem tego zjawiska szukania nowego Busquetsa.
Na jaki ch.. nam ktos taki jak o kontrolowaniu tempa i graniem srodkiem zapomnielismy w ogole. Jesli przeciwnik jest cofniety to ladnie gramy przez obroncow i w ogole. Natomiast przy ostrym pressingu wszyscy pomocnicy sie cofaja by rozegrac pilke lub gramy lage na Robercika.
Jesli rola naszych pomocnikow i tak ogranicza sie do podania na skrzydlo i patrzenie co Dembele/Raphinia zrobi to na uj nam gracz w typie Busiego czy Pirlo?
Sporo mi nie pasuje w ukladance Xaviego ale z osadami poczekam do konca sezonu.

Osobiście zawiodłem się na Albie. Wydawało mi się, że gdy dostanie kogoś z kim miałby rywalizować o miejsce w kładzie to będzie gryźć trawę a wyszło ziewanie... Swoją drogą te ostatnie godziny okienka mogły mu mocno podciąć skrzydła.

Jaaasne bez forów. Ważne że napychają kabzy.

Alba i Pique sa wypychani z klubu za zbyt duze pensje i spadek jakosci (Alba) wedlug Laporty. . Xavi nie bez przyczyny trzyma ich na lawce zeby im bylo latwiej podjac decyzje o odejsciu. Laporta wydal polecenie a Xavi je realizuje. Co do nich to zastepstwo lepsze lub gorsze sie znajdzie, ale gozej bedzie z Busim. Mozna grac na dwoch pivotow, ale sila ofensywna bedzie mniejsza. Juz dzis jest roznie.

Nie ma Alby, nie ma bramek, gra lewą stroną w ataku praktycznie nie istnieje. 3 mecze, 1 wygrana, 1 bramka strzelona. Statystyki nie kłamią....

Po sezonie ich juz w Barcy nie będzie, jedynie kto może z nich realnie zostać to Busi.