Dziennik Sport przeprowadził wywiad z Alejandro Menendezem, byłym trenerem Realu Madryt Castilla, który dał zadebiutować Marcosowi Alonso w profesjonalnym futbolu. Szkoleniowiec wspomina swojego wychowanka i jest przekonany, że ma szansę wygrać rywalizację z Jordim Albą.
Jakie są twoje pierwsze wspomnienia związane z Marcosem Alonso?
Chłopak dołączył do zespołu w rundzie jesiennej będąc jeszcze juniorem. Bardzo szybko wywalczył swoje miejsce w drużynie, już od pierwszych treningów. Klub wiązał z nim duże nadzieje, ze względu na jego potencjał, przede wszystkim ofensywny. Był bocznym obrońcą, który obecnie jest pożądany przez kluby. Wysoki, dobrze odbierający piłkę, uczestniczący w atakach niemal jak skrzydłowy.
Ale potem stało się coś niespodziewanego.
Rozegrał świetną rundę. To był pierwszy rok drugiego etapu Florentino Péreza. Nie wiem dlaczego zdecydowano się go sprzedać. Pod koniec roku był operowany i gdy przygotowywał się do nowego sezonu, pozbyto się go. To gracz z piłkarskiej rodziny, kulturalny i wyedukowany. Miał wiele walorów, ale zdecydowano się go pożegnać.
Co zwróciło twoją uwagę gdy po raz pierwszy go zobaczyłeś?
Już wtedy był bocznym obrońcą z ofensywnym usposobieniem, świetną lewą nogą i dużą pewnością siebie. Problemem była dla niego gra w defensywie. Miał trudności z trzymaniem pozycji w linii obrony, nie szło mu także w bronieniu jeden na jednego. Jako trenerzy dużo z nim w tych aspektach pracowaliśmy.
Co sądzisz o jego ewolucji na przestrzeni lat?
Marcos bardzo się rozwinął, wzmocnił fizycznie i gra z dużo większą intensywnością. Stał się też szybszy. Udało mu się osiągnąć topowy poziom. Wygrał Ligę Mistrzów, niewielu piłkarzy może się tym pochwalić. Jest bardzo dojrzały, pokonał długą drogę i teraz jest na szczycie.
Byłeś przekonany, że zatriumfuje jako boczny obrońca?
Było jasne, że przeznaczeniem Marcosa jest gra na boku, ale problemem była defensywa. Jeśli istniały jakieś wątpliwości, to właśnie w tym aspekcie. Zaskakujące było to, że po dobrym sezonie i mimo potencjału klub go sprzedał. Tak samo stało się z Rodrigo Moreno, zawodnika z tego samego pokolenia.
Jordi Alba przez wiele lat był niekwestionowanym liderem Barcelony na lewej obronie.
Rozumiem to, że Xavi chciał sprowadzić konkurenta dla Jordiego Alby, a Marcos jest piłkarzem, który może nawet go przyćmić. Alba musi wejść na najwyższy poziom, bo inaczej Alonso może zabrać mu miejsce w składzie. Nie tylko jest świetnym piłkarzem, ale motywuje go także możliwość gry dla Barcelony. Jego ojciec tu grał i on też chce osiągnąć tu sukces. Chce zademonstrować w swojej ojczyźnie to, co pokazywał w Chelsea.
Czy ta rywalizacja może pomóc Jordiemu Albie?
Jeśli byłbym na miejscu Jordiego, to czułbym dyskomfort z powodu przyjścia kogoś na takim poziomie. Być może transfer Alonso sprawi, że Alba będzie musiał wymagać od siebie więcej. Gdy mamy świadomość, że możemy coś stracić, to wtedy zaczynamy się bardziej starać. Ten dyskomfort może być pomocny.
Niewiele drużyn wzmocniło się tak jak Barca.
To prawda, Xavi przewodzi wielkiemu projektowi. Barça sprowadziła świetnych graczy jak Lewandowski, Raphinha czy właśnie Alonso. Zobaczymy, czy trenerowi uda się to wszystko poukładać.
Komentarze (10)