Barcelona zmierzy się w we wtorek z Bayernem Monachium w 2. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów. Będzie to najważniejsze spotkanie w tej fazie sezonu dla Barçy, dlatego Xavi Hernández wystawi najsilniejszą jedenastkę.
Dwa ostatnie mecze z Viktorią Pilzno i Cádizem były okazją do przeprowadzenia rotacji i dania szansy na grę w w pierwszym składzie zawodnikom, którzy dotychczas wchodzili na boisko jedynie z ławki rezerwowych. Minuty zebrali w nich m.in. Jordi Alba, Gerard Piqué, Franck Kessie czy Memphis Depay, a zadebiutowali Hector Bellerín i Marcos Alonso. We wczorajszym spotkaniu ligowym po raz pierwszy na ławce usiadł Robert Lewandowski, zabrakło także Pedriego i Ousmane'a Dembélé - cała trójka pojawiła się na murawie w drugiej połowie.
Jak sugeruje Sport, Xavi ma już w głowie jedenastkę, którą wystawi od pierwszych minut na Allianz Arena. Niewiadomych jest niewiele. Marc-André ter Stegen notuje swój najlepszy start sezonu od początku pobytu w klubie i jego pozycja jest bezdyskusyjna. Trudno wyobrażać sobie także, by w podstawowym składzie zabrakło Julesa Koundé i Ronalda Araujo. Najprawdopodobniej Francuz zajmie miejsce na prawej stronie obrony, a Urugwajczyk stworzy duet stoperów z Erikiem Garcíą, który również znajduje się w bardzo dobrej dyspozycji. Przed nimi powinno zagrać trio pomocników zlożone z Sergio Busquetsa, Gaviego i Pedriego. Wszyscy trzej są bardzo ważni dla Xaviego i obecnie znajdują się wyżej w hierarchii niż Frenkie de Jong. W ataku pewniakami do gry są Robert Lewandowski i Ousmane Dembélé, którzy robią największą różnicę na boisku jeśli chodzi o akcje ofensywne.
Xavi musi zadecydować, kto zagra na lewej obronie. Alejandro Balde prezentował się do tej pory bez zarzutu, ale Barça nie mierzyła się jeszcze z drużyną z tej półki w obecnym sezonie. Nie wiadomo, czy Marcos Alonso jest już na tyle gotowy, żeby wybiec w pierwszym składzie w starciu z Bayernem i wydaje się, że Jordi Alba ma większe szanse na znalezienie się w jedenastce.
Nie jest także pewne, czy Raphinha zachowa swoje miejsce w ataku, choć radzi sobie dobrze i wychodził w pierwszym składzie w czterech z sześciu oficjalnych meczów. Zagrożeniem dla Brazylijczyka jest duża konkurencja w postaci Ferrana Torresa i Ansu Fatiego. Wydaje się jednak, że były gracz Leeds ma obecnie wyższą pozycję w hierarchii od Hiszpanów.
Komentarze (77)