Xavi Hernández przyznał na konferencji prasowej, że drużyna pokazała odwagę, zmieniając system, co miało zaskoczyć zawodników Realu Sociedad. Katalończyk wytłumaczył także role poszczególnych piłkarzy oraz pomysł na zmiany. 42-latek podkreślił też, że denerwuje go fakt, że nie może skorzystać z Julesa Koundé.
Czemu miała służyć zmiana systemu? Jaka była funkcja Frenkiego de Jonga?
Zmieniliśmy system, ponieważ Real Sociedad gra z dwoma ofensywnymi pomocnikami. Podjęliśmy ryzyko, ponieważ gra trójką obrońców z tyłu sprawia, że nie kryjemy całej przestrzeni. To było trudne, a Mikel Merino dobrze rozumiał naszą grę. Zagrywał na skrzydła i utrudniał nam życie. Ten system służył temu, aby posiadać piłkę. Powiedziałem zawodnikom, że w tym systemie trzeba pokazać osobowość. Rywal też chce piłkę i naciska wysoko. Byliśmy jednak odważni, a w drugiej połowie graliśmy spokojnie i cierpliwie na połowie rywala. Frenkie nie był ustawiony na konkretnej pozycji. Chodzi o ruch w odpowiednim momencie. Gdy piłkę ma obrońca, a ja wystawię się do podania za pomocnikiem rywala, to właśnie tam otrzymam piłkę. Jeszcze nie do końca rozumiemy te detale. Frenkie daje nam wiele. Dziś zanotował stratę przy bramce wyrównującej, ale ogólnie grał dobrze. Dobrze zrobiliśmy, wycofując bardziej Pedriego, ponieważ Gavi był przyzwyczajony do gry między liniami. Ferran też dobrze wystawiał się między formacjami, a Balde i Ousmane mieli rozszerzać grę na skrzydłach.
[Marta Ramon, RAC1] Co skłoniło cię do dokonania podwójnej zmiany, wprowadzając Ansu i Raphinhę?
Podwoiliśmy stawkę. Remis nie był dla nas dobrym wynikiem. Ściągnęliśmy Balde, który był fałszywym skrzydłowym i zaczęliśmy grać z dwoma typowymi skrzydłowymi oraz napastnikiem w roli „interiora”. Mieliśmy właściwie czterech napastników. Zaryzykowaliśmy i wyszło nam to na dobre.
[Adria Albets, Cadena SER] Ansu nie gra w pierwszym składzie ze względu na jego zdrowie czy chodzi o kwestie taktyczne?
To połączenie obu tych kwestii oraz odczucia po treningu. Ferran Torres trenował na przykład bardzo dobrze i wystawiłem go w wyjściowej jedenastce. Kto dobrze pracuje, będzie grał. Mamy wiele różnorodnych opcji. Wiele razy mówiłem, że gra dla Barcelony musi być „droga”. Jest wewnętrzna rywalizacja. To już dla mnie problem, aby złożyć jedenastkę na kolejny mecz.
[Helena Condis, Cadena COPE] Denerwują cię zawodnicy, którzy nie chcą odejść, co nie pozwala na rejestrację Julesa Koundé i innych graczy?
Nie, oni mnie nie denerwują. Koniec końców każdy myśli o swojej przyszłości czy o jak najszybszym rozwiązaniu, ale nie denerwuje mnie to. Denerwuje mnie z kolei to, że nie mogę skorzystać z Koundé, który trenuje bardzo dobrze i który najprawdopodobniej by dzisiaj zagrał.
[Alfredo Martínez, Onda Cero] W pierwszym składzie nie pojawił się żaden z czterech kapitanów. To jakieś przesłanie?
Mówiąc szczerze, to nie zdawałem sobie z tego sprawy, dopóki nie trzeba było wybrać kapitana. Wybieram tych, którzy pracują najlepiej. Nie patrzę na nazwiska czy na wiek. Decyduję z korzyścią dla zespołu. Wszedł Jordi i zagrał dobrze, być może mógł też wejść Gerard Piqué; Sergi Roberto wszedł na pozycje piwota; Busquets był zawieszony… Chodzi o to, aby pomagać drużynie.
[Laura Brugues, TV3] Mówiłeś, że byłeś zły, ponieważ nie mogłeś skorzystać z Julesa Koundé. Jak ci to przekazano?
Niech to nie zostanie źle zinterpretowane; nie chcę dawać nikomu żadnego przesłania. Mateu Alemany wykonuje świetną pracę, Jordi Cruyff także. Wszystkich nas to denerwuje, ponieważ sprowadziliśmy ważnego piłkarza, który powinien grać. Sam zawodnik to rozumie. Omówiliśmy tę sprawę w sobotę z Mateu i Jordim i taka jest sytuacja. Mam nadzieję, że uda się zarejestrować Julesa na następny mecz.
Komentarze (18)