Jules Koundé kolejnym Francuzem, który spróbuje odnieść sukces w Barcelonie

Dariusz Maruszczak

29 lipca 2022, 17:26

Sport, MD

6 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Jules Koundé będzie 26. Francuzem reprezentującym barwy Barcelony
  • Większość z tych piłkarzy miało różnego rodzaju problemy w Dumie Katalonii
  • Kilku graczy potrafiło jednak odnieść sukces na Camp Nou i zapisać się w historii klubu

Pierwszym francuskim piłkarzem Barcelony został w 1902 roku Rene-Víctor Fenouillere. W katalońskim zespole rozegrał trzy mecze. Znakiem czasów było to, że zmarł bardzo wcześnie, już w 1916 roku podczas pierwszej wojny światowej. W tym okresie Blaugranę reprezentowali jeszcze Henry Normand, Jim Carlier, Maurice Bigue i Jean Verdoux. Co ciekawe, od 1918 do 1964 roku w Barcelonie nie było już żadnego Francuza, który rozegrałby oficjalne spotkanie. Jules Robisco występował tylko w meczach towarzyskich.

Francuskie wzmocnienie z Realu Madryt

Dopiero w 1965 roku do katalońskiego zespołu trafił Lucien Müller. Co ciekawe, Barça sprowadziła go z Realu Madryt. Pomocnik zrobił dużą różnicę w drużynie, a przez trzy lata rozegrał 80 pojedynków i zdobył z Blaugraną Puchar Miast Targowych i Puchar Króla. Müller zdobył sobie na tyle duże uznanie na Camp Nou, że już po zakończeniu kariery został trenerem Barcelony w 1978 roku. Prowadził ekipę jednak tylko w 27 starciach.

Blanc i długo, długo nic

Po podpisaniu kontraktu z Müllerem Barça czekała 30 lat na zatrudnienie kolejnego Francuza. Pierwszym z nich był słynny obrońca Laurent Blanc. Grał on w Barcelonie tylko przez jeden sezon, ale udało mu się zdobyć Puchar Króla, Superpuchar Hiszpanii i Puchar Zdobywców Pucharów. Potem przeniósł się do Marsylii. Rozczarowaniem okazał się w 1997 roku inny reprezentant Les Blues Christoph Dugarry, który nie strzelił na Camp Nou żadnego gola, a po zakończeniu kariery zasłynął z ostrej krytyki Dumy Katalonii. Z kolei pozyskany w 1999 roku Frederic Dehu nie pasował do ekipy Louisa van Gaala.

Kolejne transfery Francuzów też nie wypaliły. Bramkarz Richard Dutruel nie zdołał wywalczyć sobie miejsca w podstawowym składzie i w latach 2000-2002 rozegrał tylko 23 spotkania. W tym samym czasie na Camp Nou trafił Emmanuel Petit. Mistrz świata z 1998 roku rozegrał 38 meczów w swoim jedynym sezonie w Barcelonie, ale nigdy nie uzasadnił poniesionych na niego wydatków (15 mln euro, co było wówczas sporą kwotą) i po roku występów opuścił klub. W grę musiały wchodzić też konflikty z szatnią, którą Petit po latach niemal oskarżał o rasistowskie nastawienie. Pozyskany rok później Philippe Christanval, określany jako „nowy Beckenbauer”, też nie sprawdził się w Barcelonie.

Mistrzowski okres

Wspomnienia z następnymi piłkarzami z Francji są już nieco lepsze. W 2004 roku do Barcelony trafił Ludovic Giuly, który rozegrał dla klubu 128 meczów i strzelił 27 goli. Dołożył swoją cegiełkę do dwóch mistrzostw Hiszpanii i triumfu w Lidze Mistrzów. Wielkiego piętna nie odcisnął w zespole Blaugrany kolejny mistrz świata Lilian Thuram, ale w latach 2006-2008 spisywał się solidnie, choć przybył w późnym etapie kariery i szybko postanowił ją zakończyć m.in. w związku z problemami zdrowotnymi.  

W 2007 roku Barça wreszcie sprowadziła Thierry’ego Henry’ego, na którego polowała od lat. Francuz najlepszy okres miał już jednak za sobą. Mimo to potrafił zapisać się w pamięci kibiców, m.in. golami w pamiętnym El Clásico wygranym 6:2. Henry wygrał z Barceloną wiele cennych trofeów i miał swój wkład w sekstet ekipy Guardioli, będąc członkiem tridente z Messim i Eto'o więc, mimo że nie był kluczową postacią, trudno uznać jego pobyt w klubie za rozczarowanie. Z kolei Ludovic Sylvestre epizodycznie pojawił się w pierwszym zespole w trakcie pobytu w rezerwach, ale szybko odszedł do Sparty Praga i nie zrobił godnej uwagi kariery.

Swoje miejsce w historii ma Éric Abidal, który był lewym obrońcą Barcelony w latach 2007-2013. Francuz zdobył z drużyną 16 trofeów, a fani polubili go nie tylko za solidną postawę, ale też siłę charakteru po wygranej walce z rakiem i przeszczepie wątroby. Wzniesienie przez niego trofeum za wygranie Ligi Mistrzów w 2011 roku jest jednym z symbolicznych obrazów Dumy Katalonii w tej epoce. Abidal wyróżnia się też na tle swoich rodaków długością pobytu w klubie, a po zakończeniu kariery był nawet dyrektorem sportowym Blaugrany.

Niespełnione oczekiwania

Następnie do Barcelony trafili lewi obrońcy Jérémy Mathieu w 2014 roku i Lucas Digne w 2016 roku. Obaj byli bez szans w rywalizacji z Jordim Albą, choć pierwszy z wymienionych pograł trochę na środku obrony. Znacznie bardziej pożyteczny od tej dwójki był Samuel Umtiti, który w pierwszy dwóch sezonach prezentował się naprawdę dobrze i dał nową jakość na pozycji stopera. Kontuzje zniszczyły jednak jego karierę, a obecnie Barça robi co może, żeby znaleźć mu jakikolwiek klub. Problemów przez wiele lat, nie tylko zdrowotnych, dostarczał również Ousmane Dembélé, pozyskany za gigantyczne pieniądze po sprzedaży Neymara. Skrzydłowy miewał też jednak dobre momenty w ostatnim czasie, a w najbliższym sezonie będzie miał kolejną okazję udowodnić swoją wartość.

Podobny przebieg wydarzeń jak w sytuacji Umtitiego miał miejsce w przypadku Clementa Lengleta. Defensor miał dobry początek w klubie, wygryzł nawet swojego rodaka na środku obrony, ale potem stało się z nim coś niedobrego i zaczął popełniać bardzo dużo kosztownych błędów. Barcelona nie miała innego wyjścia i po drugim słabym sezonie Lengleta wypożyczyła go do Tottenhamu, pozyskując innych stoperów. Kariery na Camp Nou nie zrobił Jean-Clair Todibo, wobec którego były różne wątpliwości, także na poziomie profesjonalizmu. Ostatecznie odszedł do Nicei. Wielką pomyłką okazało się kupno Antoine’a Griezmanna za 120 milionów euro. Francuz znacząco obniżył loty po przybyciu na Camp Nou i nigdy nie zaprezentował oczekiwanej wydajności. Obecnie przebywa na wypożyczeniu z Atlético, a klub z Madrytu będzie musiał go wykupić w przypadku rozegrania odpowiedniej liczby meczów.

Francuzi tylko po Brazylijczykach

Poza pierwszym zespołem byli jeszcze Theo Chendri i Kays Ruiz, z którego Barça zrezygnowała niedawno w związku z problemami z profesjonalizmem. Nie udało im się jednak zagrać w pierwszym zespole. Dokonało tego 25. Francuzów, a kolejnym będzie Koundé. 23-latek spróbuje nie tylko rozpocząć karierę w Barcelonie w dobrym stylu jak Umtiti czy Lenglet, ale też prezentować się w niej dobrze na długie lata, biorąc raczej za wzór Érica Abidala. Jak podaje Mundo Deportivo, tylko Brazylia z grona zagranicznych krajów miała więcej swoich reprezentantów (39) w Dumie Katalonii

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Wygląda na to, że to nie przetłumaczony artykuł, tylko autorski (nieraz trudno wyłapać czytając szybko). Super!

Umtitiemu nie zniszczyły kariery kontuzje tylko jego własna głupota.

Żeby to tylko się Lengletem i Umtitim nie skończyło. Żeby zdrowia mu nie brakło i chłodnej głowy. Vamos Barcelono!

Umtitiego i tak chyba nie przebije hah

Żul Kundel !!! Sorry. Musiałem : D

W przeciwieństwie do innych Francuzów niech ten sukces odniesie.