Redaktorzy FCBarca.com o transferze Roberta Lewandowskiego

Redakcja

28 lipca 2022, 13:45

30 komentarzy

Fot. Getty Images

Chyba wszyscy w końcu w to uwierzyliśmy - Robert Lewandowski naprawdę jest piłkarzem FC Barcelony. Redaktorzy FCBarca.com ocenili dla Was ten transfer i podzielili się swoimi prognozami dotyczącymi kariery Polaka na Camp Nou. Z kim się zgadzacie, a kto Waszym zdaniem nie ma racji? Dajcie znać w komentarzach!

Dariusz Maruszczak

„Jeśli jest możliwość sprowadzenia tak dużej gwiazdy, nie ma co się zastanawiać” – te słowa Xaviego powinny przyświecać wszystkim oponentom transferu Lewandowskiego, bo trafiają w sedno. Barcelona jeszcze niedawno pozyskiwała napastników pokroju Martína Braithwaite’a czy Luuka de Jonga, a teraz pojawiła się dla niej okazja kupna topowego kandydata do Złotej Piłki z ostatnich lat, przy niedawnej panoramie kryzysu na każdej płaszczyźnie, gdy klub od dawna szuka „dziewiątki”, a brak goleadora być może był nawet największą bolączką drużyny. W całym poprzednim sezonie Barça strzeliła tylko 84 gole, a jej najlepsi snajperzy zanotowali po 13 trafień, podczas gdy sam Lewandowski miał na koncie 50 bramek. Dlatego nie było co się zastanawiać, gdy można było załatać lukę najlepszym dostępnym zawodnikiem i czołowym piłkarzem świata. Jeśli możesz mieć gracza pokroju Lewandowskiego, to nie patrzysz na rachunki czy wiek, tylko mówisz do Hasana Salihamidžićia: „zamknij się i bierz moje pieniądze”.

Tym bardziej, że Barcelona poprzez kupno Lewandowskiego zyskuje nie tylko gwarancję poprawy dorobku bramkowego i ogólnego poziomu ataku drużyny. To także ogromny wzrost zainteresowania, pozycji marketingowej klubu i całej atmosfery wokół niego. Polak nie jest wybitnie perspektywicznym graczem, ale przy jego profesjonalizmie powinien zapewnić 2-3 lata najwyższego światowego poziomu na pozycji „dziewiątki”, a właśnie tego potrzebuje Barça, mając już utalentowanych piłkarzy „robiących grę”. Będzie czas na rozejrzenie się za jego następcą. A przykład Benzemy i Realu doskonale pokazuje, ile znaczy posiadanie wybitnego napastnika, który może strzelić gola z niczego, przesądzając o losach meczów, a nawet rozgrywek.

Nie mam wątpliwości co do zdolności Lewego do przystosowania się do stylu gry Barcelony. Co więcej, uważam, że po kilku miesiącach będzie czuł się w nim jak ryba w wodzie albo Polak na grillu. Pozyskanie Lewandowskiego to świetny sygnał dla świata, inwestorów, piłkarzy, a także dla nas. Barça musi bowiem wrócić do wygrywania, i to zaraz. Laporta zagrał all in, biorąc pod uwagę dźwignie finansowe, choć inwestycja w 33-latka może się zwrócić. Cieszmy się tym, co będzie się działo, zwłaszcza że kolejnego Polaka-rodaka w Barcelonie nikt z nas może już nie doczekać.

Rafał Kowalczyk

O sportowych aspektach transferu Lewandowskiego do Barcelony napisano i powiedziano już praktycznie wszystko, a kolejnych powodów do analiz dostarczą nam dopiero kolejne występy Polaka w bordowo-granatowych barwach. Mnie natomiast ciekawi nie tak szeroko opisane dotychczas spojrzenie na marketingowe efekty tego ruchu. Barcelona, mimo swoich beznadziejnie prowadzonych mediów społecznościowych, jest trzecią najsilniejszą i najbardziej wartościową marką piłkarską na świecie według raportu Brand Finance „Football 50 2022”. Bayern zajął kolejno szóste oraz piąte miejsce we wspomnianych klasyfikacjach. I chociaż te wskaźniki być może nie rozpalają wyobraźni aż tak i nie oddają skali różnicy, to udowadniając ją najprostszą miarą, czyli liczbą followersów na IG (110 mln vs 34 mln) czy TikToku (18 mln vs 11 mln), uzyskujemy obraz znacznie bardziej rozpoznawalnego klubu globalnie. I to z dynamiką wzrostu większą niż w przypadku Bayernu. Poza chęcią spróbowania swoich sił wobec nowych wyzwań, do tego podsycaną konfliktem z władzami niemieckiej drużyny, widzę w ruchu Lewandowskiego otwarcie furtki na ulepszanie marki osobistej, również na okres po zakończeniu kariery. Nie ukrywajmy, że furtka na rynki azjatyckie czy amerykańskie jest otwarta znacznie szerzej w przypadku Barcelony. Oczywiście, biznes czy marketing nie były powodem transferu, ale dałbym sobie rękę uciąć (mając nadzieję nigdy nie powiedzieć „i teraz bym nie miał ręki”), że decyzja o wyborze nowego klubu była również dyktowana wyborem dobrego środowiska do wzrostu marki RL129. Z całą pewnością warto rozwinąć to szerzej, w ramach dłuższego artykułu. Albo podcastu. Dajcie znać, która forma bardziej Wam odpowiada, żeby omówić tę kwestię.

Mateusz Doniec

Szał związany z powitaniem Roberta Lewandowskiego w Barcelonie powoli już opada (przynajmniej do oficjalnej prezentacji na Camp Nou). Polak zdążył już rozegrać 105 minut w barwach Dumy Katalonii w meczach co prawda towarzyskich, ale z takimi klubami jak Real Madryt i Juventus. Statystyki jak na razie nie powalają: w tych dwóch spotkaniach Polak oddał kilka strzałów, z czego większość zostało zablokowanych, nie zdobył żadnej bramki i był nieco zagubiony. Jestem jednak przekonany, że nie ma się czym przejmować. Xavi podkreślał nieraz, że najważniejszy dla napastnika jest fakt, że dochodzi do sytuacji strzeleckich. Gole wcześniej czy później przyjdą, tym bardziej, kiedy mamy do czynienia ze strzelcem tak wyborowym jak Lewy. Może kluczem jest powrót numeru „dziewięć” na plecy 33-letniego napastnika… a może po prostu wystarczy gol strzelony już w spotkaniu z New York Red Bulls, który rozpocznie kolejną wielką passę Polaka. Wymagania są na pewno spore, ponieważ mowa o zawodniku, który od kilku sezonów gwarantował niemal 50 goli w sezonie. Jeśli zależałoby to ode mnie, wyznaczyłbym Robertowi liczbę 45 goli – milion euro za bramkę – trochę drogo! Może optymistycznie, ale dlaczego miałby tego nie dokonać? Polak w końcu kocha wyzwania, a o sprawdzeniu się w LaLidze przecież marzył. Poziom w lidze hiszpańskiej jest być może wyższy niż w Bundeslidze, ale w Hiszpanii gra się o cztery kolejki więcej, a Robert zaczyna już coraz lepiej rozumieć się z klubowymi kolegami. Próg minimalny ustawiam natomiast na 30 bramek. To i tak o cztery więcej niż dwaj najlepsi strzelcy Barçy w poprzednim sezonie razem. Jestem jednak pewien, że pierwszy Polak w historii Dumy Katalonii pobije ten wynik z nawiązką.

Karol Chowański

Sprowadzenie Lewandowskiego jest przede wszystkim sukcesem FC Barcelony jako organizacji. Za nami sezon, gdy na swych małych skrzypcach wielu odegrało Blaugranie żałobny marsz. Tymczasem najskuteczniejszy piłkarz dostępny tego lata na rynku, jeden z trzech najlepszych indywidualnie graczy minionego sezonu - postanowił wybrać grę na Camp Nou. Barça wróciła do gry, z hukiem. Sprowadzenia Lewandowskiego nie można rozpatrywać w oderwaniu od transferów Kessiego, Christensena, Koundé i lewego obrońcy. To pozycje potrzebniejsze klubowi z powodów stricte sportowych, lecz to transfer Polaka zwyczajnie wygrał Barcelonie internety. Względy marketingowe, merkantylne i taktyczne odłóżmy na inną okazję - dla mnie główną korzyścią z Roberta Lewandowskiego w Barcelonie jest pozyskanie idealnego kandydata na lidera. Odejście Messiego pozostawiło w tej kwestii wakat, a F. de Jong i Depay nigdy nie byli blisko. Kto potrzebuje wypomnieć nowemu napastnikowi jego wiek, polecam obejrzeć najlepsze akcje 2022 LeBrona Jamesa. Koszykarz Lakers na koniec tego roku będzie liczył 38 lat. Transfer Lewandowskiego moim zdaniem kwalifikuje Barçę do grona faworytów każdych rozgrywek, w jakich weźmie udział.

Piotr Guziński

Barcelona po odejściu Leo Messiego, znajdująca się w kryzysie finansowym i instytucjonalnym, potrzebowała gwiazdy światowego formatu. Kimś takim jest niewątpliwie Robert Lewandowski. Sprowadzenie go to ruch korzystny dla obu stron, gdyż Robert może zyskać jeszcze większy rozgłos, udowodnić swoją jakość w kolejnej lidze i możliwe, że jeszcze raz powalczyć o zdobycie Złotej Piłki. Nie zapominajmy, że w przypadku Polaka wiek jest tylko liczbą i napastnik przed sobą ma co najmniej trzy sezony gry na najwyższy poziomie. Klub zyskuje tytana pracy, kogoś, kto dba o swoją kondycję i dietę na każdym kroku, a także jest wzorem profesjonalizmu. Napastnicy Barçy będą mogli się od niego wiele nauczyć. Lewandowski może być również gwarancją bramek, których jak tlenu potrzebuje Duma Katalonii. Zaznaczmy, że w poprzedniej kampanii wszyscy napastnicy Blaugrany strzelili łącznie 51 bramek, a więc zaledwie o jedną więcej niż sam Robert. Barcelonie potrzeba egzekutora i statystyka ta powinna skutecznie stłumić wątpliwości w sprawie transferu 33-latka. Nie zapominajmy, że LaLiga sprzyja doświadczonym atakującym i na pierwsze trafienia z pewnością nie będziemy czekać długo.

Julia Cicha

Mimo mojego wrodzonego pesymizmu, z którym, mam wrażenie, mnie kojarzycie, uważam, że transfer Roberta Lewandowskiego do Barcelony już teraz jest sukcesem. I to niezależnie od poczynań Polaka na boisku. To sukces pogrążonego w kryzysie finansowym klubu, który pokazał, że wciąż jest silną marką i jest w stanie podjąć ryzyko oraz sprowadzić do siebie wielką gwiazdę, a nawet sprawić, że ona sama będzie zabiegać o transfer. To sukces polskiej piłki, ponieważ po 123 latach w Barcelonie w końcu zagra nasz rodak. I to naprawdę zagra, a nie zasiądzie na ławce w trzech spotkaniach i nie załapie się do kadry przez resztę sezonu. To sukces polskich culés, którzy zasługują na odrobinę radości i nadziei po ostatnich nieudanych sezonach. To, może i nie sukces, ale ogromna szansa dla FCBarca.com na rozwój i stałe oferowanie użytkownikom lepszego i bardziej różnorodnego kontentu. Dlatego uważam, że nawet jeśli Lewy boiskowo zawiedzie, choć nie sądzę, by tak się stało, to i tak zrobił już naprawdę wiele dobrego. Pewnego dnia będziecie opowiadać swoim dzieciom o Polaku strzelającym gole w bordowo-granatowej koszulce, co prawdopodobnie nie zdarzy się po raz kolejny w następnych latach. I dlatego warto na chwilę porzucić marazm i po prostu się uśmiechnąć.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (30)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy