Barcelona zmierzy się w Teksasie z Juventusem

Błażej Gwozdowski

26 lipca 2022, 15:30

18 komentarzy

Fot. Getty Images

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

2:2

Herb FC Barcelona

Juventus FC

JUV

  • środa, 27 lipca 02:30
  • Cotton Bowl, Dallas
  • Polsat Sport

Zwycięstwo z Realem Madryt zawsze poprawia nastroje, a te w Barcelonie rosną z dnia na dzień. Kolejne transfery i pozytywny przekaz płynący od zespołu sprawiają, że nadchodzący sezon zapowiada się bardzo ciekawie. Nim jednak przyjdzie walczyć o punkty w lidze, formę podopiecznych Xaviego na tym etapie przygotowań sprawdzi Juventus.

Nie da się ukryć, że tridente Laporta – Xavi – Alemany w ostatnich tygodniach sprawiło, że kibice Barcelony mają powody do uśmiechu. Na roztrząsanie finansowych aspektów dźwigni finansowych przyjdzie jeszcze czas. Póki co możemy się cieszyć debiutami Raphinhi i Lewandowskiego, czekając na transfery do linii obrony. Na chwilę obecną kadra wygląda obiecująco, a po przyjściu Koundé oraz bocznych obrońców Xavi będzie miał drużynę, jakiej oczekiwał. To z kolei musi wpłynąć na oczekiwania, które rosną z każdymi 10 mln euro wydanymi na nowych piłkarzy. W Dallas zobaczymy już ekipę, w której wielu braków personalnych nie będzie.

Xavi odkryje kolejne karty

Przed tym sezonem było sporo znaków zapytania w związku z projektem sportowym. Pojawiały się nawet sygnały, że Barcelona ma grać z trójką stoperów. Mecze z Interem Miami oraz Realem Madryt wskazują, że celem Xaviego może być przystosowanie zespołu do płynnego przechodzenia między przynajmniej trzema ustawieniami. To z kolei tłumaczy pewne decyzje na rynku transferowym. Ale od początku. Już w minionym sezonie dość często oglądaliśmy stopera ustawionego na prawej obronie. Rolę tę pełnili Mingueza i Ronald Araujo. Urugwajczyk spisywał się zresztą bardzo dobrze, wymuszając jednak mniej przekonujące zestawienie pary stoperów. W rozgrywanym w Las Vegas meczu z Realem Xavi powtórzył takie ustawienie, co może sugerować, że w trakcie sezonu również będzie się to zdarzało. Nic więc dziwnego, że kolejnym celem transferowym nie jest prawy obrońca, ale stoper, który na dodatek na boku defensywy grywał – zarówno w trójce jak i w czwórce.

Takie ustawienie obrony uwalnia Jordiego Albę, który może grać odważniej i zdecydowanie wyżej, bardziej jak wahadłowy. Po drugiej stronie boiska Xavi szukał natomiast typowych, szeroko grających skrzydłowych. Takimi piłkarzami są Dembélé i Raphinha. Obaj lubią i potrafią grać przy linii oraz mają dobre dośrodkowanie, co czyni z nich bardziej ofensywnych pomocników niż bocznych napastników. Zupełnie inaczej niż w przypadku Ferrana czy Ansu Fatiego, którzy z kolei dają zespołowy tym więcej, im częściej znajdują się w polu karnym. Niepodważalna pozostaje pozycja klasycznej „dziewiątki”. W efekcie otrzymujemy taktykę, w której w fazie budowania akcji ofensywnych zespół jest ustawiony niemal w 3-5-2, z Albą i Raphinhą na skrzydłach i dość szeroko ustawionym na lewym ataku Ansu Fatim, zamieniającym się pozycjami od czasu do czasu z Robertem Lewandowskim. Tymczasem w środku pola jest miejsce dla trójki wybranej z szóstki środkowych pomocników – faworytami są Pedri i Gavi, z kolei niepodważalna pozostaje pozycja Sergio, który ma być odciążany przez Nico.

Za plecami Busquetsa mamy trójkę stoperów, w której przynajmniej jeden musi być szybki i przystosowany do gry na boku. Przede wszystkim dlatego, że po stracie piłki zespół płynnie przechodzi do ustawienia 4-3-3 przy wysokim pressingu stopniowo zmieniającym się w średni pressing. Kiedy natomiast rywal zyska przewagę i zacznie rozgrywać na połowie Barcelony, Xavi oczekuje od Raphinhi i Ansu Fatiego gry na bokach pomocy, pozostawiając na desancie tylko środkowego napastnika, czyli Lewandowskiego lub Aubameyanga. Faza dość głębokiej defensywy to już ustawienie 4-1-4-1 lub 4-4-2 w zależności od sytuacji. Pomysły Xaviego niewątpliwie są spójne i mamy już dowody, że taka gra przynosi wymierne efekty. Do tej pory nie było jednak kadry, która pozwalałaby utrzymać właściwą intensywność przez cały sezon, a teraz tego problemu już nie ma.

Walka o pozycję w ekipie trwa w najlepsze

O ile pomysł Xaviego na grę zespołu z meczu na mecz staje się coraz bardziej jasny, o tyle wątpliwości personalnych jest wiele. W ataku przewagę zyskali Ansu Fati i Raphinha, jednak trudno przewidywać, co się wydarzy po powrocie do gry Ferrana Torresa. Dembélé również powinien grać dość regularnie, niezależnie od formy Raphinhi. Tym bardziej, że Barcelona będzie walczyć o punkty praktycznie co trzy dni aż do samych mistrzostw świata. Podstawowym środkowym napastnikiem musi być Robert Lewandowski, choć i Aubameyang swoje minuty na pewno dostanie. Więcej wątpliwości jest w środku pola. Pedri i Sergo powinni grać najwięcej, choć i oni na pewno będą potrzebować odpoczynku w trakcie sezonu. O trzecie miejsce będą walczyć Franck Kessie, Gavi i Frenkie de Jong, który odchodzić z Barcelony najwyraźniej nie zamierza. Z kolei dla Nico przewidziana jest rola zmiennika Busquetsa.

Najwięcej niepewności jest w obronie. Pozycja Alby jako bardzo ofensywnego lewego defensora czy wręcz wahadłowego jest niepodważalna, jednak potrzebuje on zmiennika. Po prawej stronie najczęściej powinien występować stoper i tu faworytami są Ronald Araujo i Koundé, jeśli do Barcelony dołączy. Natomiast duet środkowych obrońców to zagadka. O miejsce na pewno będą walczyć Éric García i Christensen, a trudno już teraz skreślić Gerarda Piqué. Z kolei w przypadku przyjścia Koundé, on i Araujo powinni grać regularnie – jeden na boku, a drugi w środku. Będą też zapewne spotkania, w których Xavi zdecyduje się na wystawienie Desta lub innego nominalnego prawego obrońcy (jeśli takowy zostanie sprowadzony), a wtedy do gry na środku obrony będzie aż pięciu kandydatów. Mecz z Juventusem da odpowiedź, czy Xavi wciąż poszukuje nowych rozwiązań, czy raczej chce budować pewność zawodników w taktyce, którą zaprezentował w dotychczasowych meczach towarzyskich. Dostanie też odpowiedź, jak jego pomysły sprawdzają się w grze przeciwko bardziej defensywnie usposobionej ekipie.

Juventus szuka równowagi i wydajności

Massimiliano Allegri nie mógł liczyć na taką pomoc dyrektora sportowego, jaką otrzymał Xavi. Klub sprzedał De Ligta i Demirala oraz nie przedłużył umowy z Dybalą. Do zespołu dołączyli natomiast Federico Chiesa z Fiorentiny i Bremer z Torino. Juventus zapłacił za nich łącznie ponad 80 mln euro, więc sumę zbliżoną do tej, jaką otrzymał od Bayernu za De Ligta. Stoper może wystąpić w meczu z Barceloną, jednak na Chiesę trzeba będzie jeszcze poczekać, ponieważ leczy on kontuzję. Na domiar złego uraz kolana zmusił do operacji Pogbę, który dołączył do Starej Damy na zasadzie wolnego transferu. Allegri ma jednak w odwodzie jeszcze Di Maríę, który także trafił do Turynu jako wolny piłkarz. Na papierze kadra wygląda więc całkiem dobrze. W ataku są przecież jeszcze Vlahović i Moise Kean, a w środku pola Locatelli, Zakaria czy Rabiot. Z kolei sama formacja defensywna Juventusu to zawsze była bardziej siła współpracy i organizacji, niż jakości poszczególnych zawodników, co pozwalało kontynuować karierę Bonucciemu do 35 roku życia, a Chiellini dopiero jako 37-latek odszedł do MLS.

W meczu z Barceloną możemy wciąż nie zobaczyć wielu z podstawowych zawodników w dobrej formie, ponieważ Juventus ma za sobą dopiero jeden mecz towarzyski. W spotkaniu z Guadalajarą nie zagrało wielu istotnych dla Allegriego piłkarzy i choć Włosi zwyciężyli 2:0, to nie ma co wyciągać jakiekolwiek wnioski. Trudno przewidzieć, czy Di María faktycznie zagości na pozycji nr 10, a zestawienie defensywy może wyglądać zupełnie inaczej. Raczej pewny jest natomiast pojedynek reprezentantów Polski. Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny powinni wyjść w pierwszym składzie, zatem niewykluczone jest, że to właśnie kolega z kadry będzie pierwszą ofiarą Lewego w barwach Barcelony.

Kolejny sprawdzian czy mecz pokazowy?

Jakkolwiek szukamy sportowej rywalizacji i sensu w rozgrywanych w USA pojedynkach, to trudno oprzeć się wrażeniu, że Barcelona i Juventus w Teksasie bardziej robią interesy, niż budują formę. Upały uniemożliwiające normalne treningi, kolejne loty i związana z tym logistyka, imprezy z partnerami oraz przede wszystkim konieczność dostosowywania się do istniejącej infrastruktury treningowej. To wszystkie nie ułatwia przygotowania się do niezwykle wymagającego sezonu. Prawdziwa praca zacznie się dopiero w Barcelonie, ale i z tournée po Stanach Zjednoczonych można wyciągnąć jakieś korzyści, nie tylko te finansowe. Pojedynki z trudnymi przeciwnikami na poziomie Realu czy Juventusu to okazja do rywalizacji na najwyższym poziomie technicznym i taktycznym, co zawsze pozwala na wyciągnięcie wniosków. Zespół ma też okazję lepiej się zgrać, niezależnie od formy fizycznej, jaką na danym etapie prezentuje. Tym bardziej przebywając ze sobą praktycznie przez 24 godziny na dobę. Zgrupowania budują relacje, a minuty spędzone na boisku mechanizmy, które trudno wypracować na treningu. Mecz z Juventusem jest więc na pewno czymś więcej, niż tylko kolejny mecz pokazowy dla w dużej mierze latynoskiej publiki. W końcu zmierzą się ze sobą najlepsi piłkarze w Europie.

eWinner kod promocyjny - sprawdź bonus do 610 zł!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (18)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy