Po długim oczekiwaniu Lewandowski wreszcie mógł dziś wybiec na murawę w koszulce Dumy Katalonii. Napastnik musiał uzbroić się w cierpliwość podczas negocjacji Barcelony z Bayernem, a w związku z późniejszym dołączeniem do treningów drużyny podjęto decyzję, że po raz pierwszy zagra dopiero w Klasyku. Lewandowski wystąpił z numerem 12 na koszulce, co wzbudziło pewne spekulacje na temat przejęcia przez niego „9” należącej dotychczas do Memphisa Depaya. 33-latek grał więc z numerem, który do tej pory miał na swojej koszulce Martín Braithwaite.
Mimo że dla Lewandowskiego był to dopiero pierwszy mecz w Barcelonie, Polak był bardzo aktywnym aktorem tego widowiska. Już na początku spotkania spróbował pokonać Thibaut Courtois strzałem w krótki róg, ale belgijski bramkarz zdołał sparować piłkę poza światło bramki. Poza tym dwukrotnie uderzał, ale był blokowany przez Edera Militao i Davida Alabę.
Lewandowski próbował aktywnie współpracować z partnerami i choć wciąż potrzebuje czasu, żeby złapać pewne automatyzmy w grze, po spotkaniu z Realem nie wydaje się, żeby miał z tym mieć jakiekolwiek problemy. Można wręcz odnieść wrażenie, że 33-latek będzie świetnie pasował do ataku Barcelony, w którym może robić miejsce dynamicznie atakującym skrzydłowym i nie tylko korzystać z podań kolegów, ale też kreować dla nich okazje bramkowe. Warto w tym kontekście dodać, że Lewandowski bardzo skupiał na sobie uwagę rywali, dzięki czemu inni gracze mieli więcej swobody. Ponadto Polak ochoczo ruszał do pressingu i schodził niżej po piłkę, aby wesprzeć zespół w rozegraniu.
Lewandowski spędził na murawie 45 minut, ponieważ został zmieniony w przerwie przez Aubameyanga. Ostatecznie gola nie strzelił, ale pokazał przedsmak tego, co może prezentować w barwach Barcelony. Polak ma na koncie dopiero dwa treningi z drużyną, a mimo to na boisku nie sprawiał wrażenia, że jest ciałem obcym w zespole. Z każdym dniem i tygodniem Lewy powinien być coraz lepiej dopasowany do układanki Xaviego.
Lewandowski podziękował kibicom za doping za pośrednictwem mediów społecznościowych:
– Witajcie culés, tu Robert. Bardzo się cieszę, że tu jestem, a także z występu w moim pierwszym Klasyku w Las Vegas. Dziękuję za wasze wsparcie!
Komentarze (29)