Robert Lewandowski przyleciał do Monachium i wczoraj przeszedł badania medyczne. Dziś odbył się pierwszy trening Bayernu, a w tle trwa saga transferowa z Barceloną w roli głównej.
Gerard Romero podał w południe, że Bawarczycy domagają się, by któraś z osób zarządzających Barçą przyleciała do Niemiec i prowadziła negocjacje twarzą w twarz. Cena Polaka pozostaje niezmienna i jest nią około 50 milionów euro. Zdaniem RMC Sport taka oferta miała już zostać złożona, ale z drugiej strony zaprzecza temu dziennikarz Christian Falk. Do tej pory Barça pozostawała niewzruszona i nie chciała podnieść propozycji wynoszącej 40 milionów kwoty stałej i pięć milionów zmiennych.
Niemiecki Bild informuje z kolei, że Lewandowski spóźnił się sześć minut na zbiórkę przed dzisiejszym treningiem. Na murawę wyszedł z szatni jako ostatni i wyglądał na „znudzonego”. Polak ewidentnie chciałby już trenować z Barceloną, ale może nie nastąpić to tak szybko, jak sobie tego życzy. Pojawiły się doniesienia, że przeprowadzenie transferu nie dojdzie do skutku przed aktywacją drugiej dźwigni finansowej, co wydarzy się dopiero w przyszłym tygodniu, a więc w trakcie amerykańskiego tournée obu klubów. Bayern powinien w końcu się ugiąć, ponieważ chciałby wydać zarobione pieniądze na transfer Matthijsa de Ligta. Poza tym nikomu nie służą treningi napastnika z drużyną, jeśli wszyscy zakładają, że prędzej czy później dojdzie do porozumienia i przeprowadzenia transferu.
Komentarze (27)