Sport sugeruje, że Barcelona może w tym oknie transferowym zarobić nawet 150 milionów euro ze sprzedaży piłkarzy. Nie będzie to jednak łatwe, ale dyrekcja sportowa ciężko pracuje, żeby poprawić finanse klubu.
W trudnej sytuacji budżetowej klubu każda wiadomość o dodatkowych przychodach do klubu jest pozytywna. Barcelona pracuje nad sprzedażą części praw telewizyjnych oraz 49,9% praw do BLM, żeby uzdrowić finanse i wzmocnić kadrę Xaviego Hernándeza. Jednocześnie dyrekcja sportowa prowadzi swoją operację. Chodzi oczywiście o zdobycie pieniędzy ze sprzedaży piłkarzy, a także zmniejszenie wydatków na wynagrodzenia.
Jeśli do skutku dojdzie oddanie Francisco Trincão do Sportingu, to Barça zarobi do tej pory na sprzedaży zawodników 35 milionów euro. Klub otrzymał już 20 milionów euro od Aston Villi za Philippe Coutinho i pięć milionów euro od FC Brugge za Ferrana Jutglę. Z Barceloną pożegnał się także Dani Alves, a Clement Lenglet odszedł na wypożyczenie. Sport twierdzi jednak, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, do klubowej kasy wpłynie nawet 150 milionów euro. Najwięcej zależy od sprzedaży Frenkiego de Jonga i Memphisa Depaya. Holendrzy nie chcą odchodzić z Camp Nou, a Xavi chętnie widziałby ich w drużynie, ale dyrekcja rozważa możliwość ich transferów. Jeśli ktoś zaoferuje za nich odpowiednio 80 i 20 milionów euro, to Barcelonie ciężko będzie odmówić.
W kolejce do odejścia stoją też gracze niechciani przez Xaviego: Samuel Umtiti, Miralem Pjanić, Riqui Puig, Neto i Rej Manaj. Oni mogą opuścić Barcelonę nawet za darmo. Klub wycenił także Martína Braithwaite'a na osiem, a Óscara Minguezę na pięć milionów euro. Barça może zarobić także na ewentualnym transferze Jeana-Claira Todibo, który jest aktualnie piłkarze Nicei, ale wzbudza zainteresowanie innych klubów. Sprzedając go w zeszłym roku, Barcelona zachowała prawo do 20% zysków z jego następnej zmiany klubu.
Komentarze (11)