O Gerardzie Piqué jest w ostatnim czasie głośno przede wszystkim z powodów pozasportowych. Niedawne spotkanie z Xavim miało sprawić, że zawodnik skupi się bardziej na grze niż na innych aktywnościach. Marca zastanawia się jednak nad aspektami prawnymi działalności obrońcy. Czego klub może mu legalnie zabronić?
By odpowiedzieć na to pytanie, dziennik skonsultował się z dyrektorem zarządzającym Sports Law Institute i specjalizującej się w piłce nożnej kancelarii Himnus. Toni Roca jest zdania, że “klub lub trener nie może zasadniczo ukarać sankcją piłkarza za działalności finansową poza jego zawodem na boisku. W przypadku Barcelony nie znamy kontraktu Piqué, ale jako wzór mogą tu posłużyć umowy Neymara i Messiego, które wyciekły do mediów. W tego typu kwestiach kontrakt Piqué nie powinien się różnić. Te klauzule są standardowe, można zmienić tekst, ale nie jego sens”.
- W wielu kontraktach mówi się o „odpowiednim prowadzeniu się”, a nawet o oddawaniu się wyłącznie grze w piłkę, chyba że klub wyrazi na to zgodę. Później wyjaśnia się, że taka zgoda nie jest konieczna, gdy taka aktywność „jest kompatybilna z profesjonalnym uprawianiem piłki nożnej lub z instrukcjami szatni”. Obejmuje to odpoczynek, podróże, treningi i wszystko, co nie ma wpływu na piłkarza lub klub – wyjaśnia Roca.
Ciekawy jest natomiast punkt dotyczący „czynności ograniczających konieczny odpoczynek fizyczny”, który otwiera przed klubem drogę do zabronienia Piqué konkretnych czynności w późnych godzinach mających wpływ na jego późniejsze treningi. Obejmuje to m.in. nocne programy telewizyjne czy prezentacje wydarzeń, co miało miejsce niedawno, gdy Gerard ostatecznie nie pojawił się na prezentacji Pucharu Davisa. – Poza tego typu pojedynczymi sprawami prawnie nie można ograniczyć aktywności biznesowej Piqué. Kontrakt na nie zezwala, jeśli są kompatybilne z grą w piłkę, a w tym przypadku tak jest, i nie wpływają na odpoczynek ani nie szkodzą piłkarzowi lub klubowi – dodaje prawnik.
Można więc stwierdzić, że Xavi i Barcelona mogą jedynie wywierać pewną presję, ponieważ z prawnego punktu widzenia trudno będzie Piqué zabronić jego działalności. – Jeśli chodzi o wizerunek, może dojść do debaty, choćby po wycieku nagrań rozmów z Rubialesem. Żeby nałożyć karę lub poprosić o zaprzestanie działalności, musiałoby chodzić o ogromny skandal niż ujawnione informacje. To nie jest taka sytuacja. To była chwilowa burza, a klub nie ucierpiał – podkreśla ekspert.
Komentarze (9)