– Cieszę się, że znów tu jestem, nie było mnie od dawna. Było bardzo trudno, ale zawsze miałem nastawienie, żeby przezwyciężyć to wszystko, a dzięki ciężkiej pracy, którą wykonywałem, znów tu jestem. Dziękuję Luisowi Enrique za zaufanie – powiedział Fati.
– W życiu trzeba przezwyciężać to, co się przydarza. Na nieszczęście mnie to już spotkało, gdy byłem bardzo młody, ale to sprawiło, że szybciej dojrzałem. Moja rodzina widzi się ze mną w domu i towarzyszy mi, to oni najbardziej ucierpieli i byli kluczowi w tym procesie – dodał piłkarz Barcelony
Fati liczy na udział w najbliższych mistrzostwach świata. – Bycie na mundialu byłoby marzeniem. Muszę ciężko pracować, żeby być dostępnym do pomocy, a wszystko będzie zależało od Luisa Enrique. Mam nadzieję, że będę mógł wiele osiągnąć z Barceloną i reprezentacją Hiszpanii. Dzięki pracy wszystko jest możliwe.
Fati szybko wrócił do kadry po wyleczeniu kontuzji łąkotki. Piłkarz nie posłuchał zaleceń Barcelony, w tym Xaviego, aby poddać się operacji, i zdecydował się na leczenie zachowawcze, postępując zgodnie ze wskazówkami doktora José Carlosa Noronhy i fizjoterapeuty Joaquína Juana, który opiekował się Pauem Gasolem i współpracował z Cristiano Ronaldo. Jak podaje AS, osoby z otoczenia Fatiego widzą podobieństwo 19-latka do ostatniego z wymienionych w zakresie poświęcania się i metodyczności w nawykach związanych z pracą i odżywianiem. Wychowanek Barcelony zintensyfikował nawet treningi na siłowni, aby zapobiegać kontuzjom. Dlatego też Fati jest nazywany pod tym względem „małym Cristiano Ronaldo”.
Fati nadal musi dużo pracować, aby wrócić na poziom pełnej sprawności fizycznej, ale też powinien na siebie uważać. Dla niektórych powołanie skrzydłowego do reprezentacji mogło stanowić niepotrzebne ryzyko, ale Luis Enrique zapewnia, że nie będzie forsował zawodnika, który nie zagra zbyt wielu minut podczas czerwcowego zgrupowania. Jeśli Fati uniknie problemów zdrowotnych, powinien mieć bardzo duże szanse na realizację celu i wyjazd na mistrzostwa świata.
Komentarze (7)