Gerard Piqué rozpocznie kolejny sezon w wieku 35 lat i niektórzy zaczynają już nieco krytykować jego grę, choć nie ulega wątpliwości, że w tej kampanii spisywał się dobrze i był pewnym punktem zespołu. To wszystko łączy się jednak z jego pozasportową aktywnością biznesową oraz pogorszeniem wizerunku po wycieku nagrań jego rozmów z Luisem Rubialesem. Mimo to statystyki Katalończyka bronią jego pozycji w zespole.
Marca zauważa, że kiedy stoper jest na murawie, Barcelona spisuje się dwukrotnie lepiej w obronie. W tym sezonie Piqué wystąpił w 28 ligowych meczach, w których zespół stracił 20 goli, co daje 0,7 bramki na spotkanie. Rywale ani razu nie wykonywali w tym czasie w rzutu karnego. Z kolei w 10 starciach bez Gerarda Barça straciła aż 18 goli. Łatwo więc policzyć, że średnio było to 1,8 bramki na mecz, co jest wynikiem ponad dwukrotnie gorszym. Przeciwnicy w tym czasie wykonywali trzy jedenastki.
Ostatnie miesiące nie były dla weterana łatwe, ponieważ zmagał się z dolegliwościami mięśniowymi. Wiele razy pojawiał się na boisku mimo bólu i dopiero kiedy jasne stało się, że Barcelona nie będzie walczyć o mistrzostwo, nieco odpuścił i mógł poświęcić się rekonwalescencji. W 2020 roku Piqué przedłużył umowę do 2024 roku, a więc teoretycznie powinien zostać w klubie przez jeszcze dwa sezony. Nie wydaje się, by jego pozycja miała słabnąć, ale jasne jest, że Xavi będzie coraz częściej wprowadzał do gry młodszych piłkarzy, przygotowując drużynę na moment, gdy Katalończyk zakończy karierę. Latem do klubu mogą trafić Christensen i Azpilicueta, co jeszcze zwiększyłoby konkurencję na murawie.
Komentarze (6)