Ronald Koeman: Mojego gola z Wembley widziałem ponad tysiąc razy

Julia Cicha

20 maja 2022, 11:15

Sport

32 komentarze

Fot. Getty Images

Dziś mija 30 lat od pamiętnego finału Ligi Mistrzów, w którym Dream Team Johana Cruyffa zdobył pierwsze w historii klubu trofeum tych rozgrywek. Jednym z bohaterów spotkania był strzelec jedynego gola Ronald Koeman, z którym Sport rozmawia dziś o tym wydarzeniu.

Ile razy widziałeś tę bramkę?

Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że ponad tysiąc. W ciągu tych 30 lat nie było żadnego roku, w którym by tego nie przypominano. Nawet kiedy grałem lub trenowałem w Holandii, 20 maja zawsze powtarzano tego gola w jakiejś telewizji.

A powtórkę całego meczu?

Widziałem ją kiedyś, ale niewiele razy. Nie umiem powiedzieć ile. 3-4 lata temu z rodziną zdaliśmy sobie sprawę, że synowie i ich partnerki widzieli wiele razy gola, ale nigdy spotkanie. Spotkaliśmy się więc wszyscy i obejrzeliśmy je wspólnie. To było piękne doświadczenie.

Istnieje legenda mówiąca, że trenowałeś ten strzał z wolnego dzień wcześniej…

Nie, to była improwizacja z José Mari Bakero i Christo. Na treningu ćwiczyłem uderzenia zza pola karnego, ale to coś, co robiłem zazwyczaj.

Pamiętasz, z kim dzieliłeś pokój na zgrupowaniu?

Z Pepem Guardiolą. W moim pierwszym sezonie Johan decydował, kto z kim spał, i przydzielił mi Txikiego Begiristaina. Mówił, że był najbardziej sympatyczny i z nim najlepiej i najszybciej nauczę się hiszpańskiego. No nie wiem… [śmiech]

Czułeś, że byłeś liderem tamtej Barçy?

Nie, nie sądzę. Przynajmniej nie ja sam. Cruyff był szefem wszystkich i wszystkiego. Jego osobowość była ogromna. Był Christo, urodzony zwycięzca, mieliśmy spokój Zubiego, talent Laudrupa, równowagę, którą dawał wszystkim Bakero. José Mari też był bohaterem tamtego turnieju, wiesz?

Tak?

W ćwierćfinale byliśmy o krok od odpadnięcia, ale jego golazo zmieniło historię klubu. Lubię to wspominać. W tamtej Barcelonie mieliśmy Anioła Stróża.

Co masz na myśli?

Tamten gol w Kaiserslautern, ten na Wembley, wygrana 3-4 mistrzostw. To było niesamowite, jak wygrywaliśmy w ostatniej kolejce. Karny Djukicia w meczu Deportivo z Valencią…

Z czego jesteś najbardziej dumny 30 lat po meczu na Wembley?

Pięć minut temu zbliżył się do mnie pan mniej więcej w moim wieku i powiedział mi: „dziękuję, Ronald, że tak nas uszczęśliwiłeś 20 maja 1992 roku”. To jest najlepsze, uszczęśliwienie milionów culés. Wiesz, co jest najciekawsze?

Co?

Wszyscy barcelonistas, którzy oglądali ten finał, wiedzą dokładnie, gdzie byli. Zawsze mówią mi, że byli tam lub tam.

Zachowałeś jakąś pomarańczową koszulkę?

Oczywiście! Mam ją w domu w Barcelonie, oprawioną i powieszoną na ścianie. Powiesiłem tylko trzy koszulki, jeszcze tę z PSV, z którym zdobyłem puchar w 1988, i Holandii po zdobyciu mistrzostwa Europy, też w 1988. W naszych czasach wymienianie się koszulkami nie było tak częste.

Dream Team zawsze był porównywany z Barçą Guardioli…

To prawda, że my jako jedynie zdobyliśmy cztery mistrzostwa z rzędu, ale szczerze mówiąc Barça Pepa piłkarsko była od nas lepsza. I bardziej regularna, prawie nigdy nie przegrywała. A jeśli traciła gola, wiedziało się, że prawdopodobnie i tak wygra. Pep miał w swoim zespole najlepszego piłkarza w historii: Leo Messiego.

Widzisz tutaj jakieś podobieństwa?

Oczywiście. Pep czerpał z filozofii Johana. Barça dominująca nad rywalem, mająca piłkę i grająca ofensywnie. Kiedy Cruyff mówił, że lepiej wygrać 5:4 niż 1:0, wierzył w to. Lubił spektakl, bo myślał, że ludzie szli na stadion dobrze się bawić. To ostatnimi czasy bardzo się zmieniło.

Co masz na myśli?

Teraz najważniejsze jest wygrywanie. Johan bywał zły, nawet kiedy wygrywaliśmy.

Tak?

Oczywiście! Czasem mawiał: „tak, wygraliśmy, ale graliśmy gównianie”. A czasem po porażce nie wściekał się, bo mówił, że graliśmy dobrze.

Czy ta rocznica jest dla ciebie nieco słodko-gorzka?

Dlaczego?

W październiku zostałeś zwolniony z Barcelony…

To nie było szczęśliwe zakończenie, ale nie będziemy teraz o tym rozmawiać, prawda?

Nie, to nie pora na to…

Zapamiętam spełnienie jednego z moich marzeń: trenowanie Barçy. Nigdy więcej nie poprowadzę już żadnego klubu, tylko reprezentację mojego kraju.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Wielu tutaj może pięć dupka, pewnie za młodzi żeby to pamiętać, ale tego gola nikt mu nie odbierze ¯\_(ツ)_/¯

"Oczywiście! Czasem mawiał: „tak, wygraliśmy, ale graliśmy gównianie”. A czasem po porażce nie wściekał się, bo mówił, że graliśmy dobrze."

To samo czułem za Pepa i było to piękne uczucie. A później ważniejsze od gry stawały się wyniki, czego kulminacja nastąpiła za Valverde. Przez to ostatecznie dotarliśmy do punktu, w którym nie było ani gry, ani wyników.

Jak to jest zabawne, że większość ludzi, która komentuje wywiad, nie widziała tego meczu :) Ja mam tą frajdę, że pamiętam czym była piłka nożna w tamtych czasach. To było coś wielkiego i to także przez piłkarzy. Dziś piłkarz wygląda jak męski odpowiednik lalki Barbie, wtedy to były chłopy! Oczywiście byli i tacy jak Best, którego można było na co dzień pomylić z bezdomnym, ale w większości to byli normalni faceci, z normalnym życiem.
Tamta Barcelona dawała dużo przyjemności z oglądania, ale żeby to się zadziało trzeba było mieć TV satelitarną. Pamiętam, że zachodziłem w głowę jak można tam pięknie wygrywać i w kolejnym meczu taką padakę zagrać. Sama bramka nic specjalnego :) Akurat Koeaman ma w zasobniku wiele spektakularnych goli, ten był po prostu ważniejszy ze względu na moment.

Fajny wywiad. Wielu go krytykuje, ale na jego miejscu też bym był z siebie dumny mając taką historię. Nie powiedział tu nic narcystycznego. Same fakty, wychwalił drużynę w której grał. Pierwszy raz od dawna z chęcią przeczytałem wywiad z jego udziałem :)
Legenda, ale ostatnio robi wszystko by stać się pośmiewiskiem

A ja widziałem film "Krwawy sport" jakieś 300 razy :D

Normalny wywiad, a niektórzy już szukają dziury w całym. Cymbały...

Widzę, że już zaczyna się jazdo po Koemania i dorwali się słowa "ego".
Odpowiadanie na pytania z czasów świetności Barcy to jest "duże ego"?
Jak Xavi, Messi czy Suarez opowiadają o swoich zdobytych tytułach/ważnych golach, to też mają wybujałe ego?
Żałosne jest to przypindalanie do Koemana o każdą wypowiedż i szukanie dziury w calym, bo akurat nie wiem, gdzie w tym wywiadzie bije brak skromności czy wybujałe ego.

Bardzo skromny jest Ronald. Bardzo skromny.

Widać, że Koeman ma bardzo duże ego. Jako piłkarzowi tylko mu to pomogło i był przez to zawodnikiem wybitnym, pewnym siebie i swoich umiejętności. Ponadczasowy obrońca i w historycznej topce zawodników z tej pozycji. Jednak trener nigdy nie może mieć dużego ego, to jest rola w której trzeba potrafić przyznać się do błędu, wyciągnąć wnioski i co najważniejsze potrafić ugryźć się w język.

"Tamten gol w Kaiserslautern, ten na Wembley, wygrana 3-4 mistrzostw..."

Należałoby tutaj przypomnieć pamiętny skład Kaiserslautern :P

No no... "gdzieś puszczają w telewizji" - pewnie ma nagranego na VHS-ie i sam sobie puszcza co wieczór przed snem, by podbudować ego ;) ...