Oriol Romeu: Z Barçy pamiętam to, że piłka latała jak szalona i prawie nie mogłem jej dotknąć

Łukasz Lewtak

8 maja 2022, 13:00

Sport

3 komentarze

Fot. Getty Images

Były pomocnik Barçy Oriol Romeu zaprezentował swoją książkę "La temporada de mi vida, el viaje interior de un futbolista" ("Sezon mojego życia, wewnętrzna podróż piłkarza"). Z tej okazji udzielił wywiadu dla Sportu, w którym m.in. wspomina swój etap w Barcelonie.

Oriol Romeu wychował się w La Masii, jednak nie mógł przebić się na stałe do pierwszej drużyny FC Barcelony, w związku z czym szukał swojego szczęścia w Chelsea, Valencii, Stuttgarcie i Southamptonie. 30-letni obecnie pomocnik wydał właśnie książkę "La temporada de mi vida, el viaje interior de un futbolista" i z tej okazji udzielił wywiadu dla katalońskiego Sportu. Opowiedział w nim między innymi o tym, jak wspomina swoją karierę w Barcelonie.

Jak wspominasz swoją pierwszą sesję treningową z pierwszą drużyną Barçy?

(śmiech) Pamiętam grę pozycyjną, piłka latała jak szalona, a ja ledwo mogłem ją dotknąć. Pamiętam, że pomyślałem "wow, to jest inny poziom". Byłem zszokowany, że nie zepsuli żadnego podania, że wszystkie zagrania były dobrze wymierzone, że zawsze znajdowali opcje, aby wyjść z opresji agresywnego pressingu. Najzabawniejsze było to, że Xavi powiedział mi wtedy: "no cóż, dzisiaj nie byliśmy w najlepszej dyspozycji" (śmiech). Pomyślałem: "ok, to kiedy będą w dobrej formie, zobaczymy, gdzie ja będę".

Czy byłeś zaskoczony którymś z piłkarzy w szczególności?

Messi wyróżniał się najbardziej, jeśli chodzi o kontakt z piłką. Strzelał gole, potrafił przełamać bardzo głęboko cofniętą linię obrony, minąć trzech lub czterech zawodników praktycznie bez sprintu, ale w środku pola byli Xavi, Iniesta i Busquets. Za nimi Alves, Piqué, Puyol... Do nich wszystkich można było się odnosić, stanowili wzory. A gdy połączy się zawodników o takim talencie, to oni wzajemnie się napędzają.

Po Barcelonie przyszła Chelsea; czy to imponujące dzielić szatnię z takimi piłkarzami jak Drogba czy Terry?

To dwaj wspaniali zawodnicy, którzy byli również dobrymi liderami i pracownikami. Ale byli też Chech, Lampard, Cole, Ivanović, Torres... wielu ważnych piłkarzy. Przebywanie z nimi było codzienną lekcją mistrzostwa. Widać było, jak rywalizują i jak się wzajemnie napędzają. Dwa sezony spędzone z tymi zawodnikami były lekcją życia.

Następnie Chelsea wypożyczyła cię do Valencii. Dlaczego tak długo zajęło ci odnalezienie swojego miejsca?

Przychodziłem z Chelsea, myśląc, że jestem mistrzem, a kiedy pojawiły się zakręty, powiedziałem sobie: "muszę tu grać, ponieważ jestem zawodnikiem Chelsea i mam pewien status". Porównywałem się nawet z kolegami z drużyny, których znałem z Barçy lub reprezentacji, i myślałem: "grałem z nimi i będę z nimi grał, bez względu na wszystko". W końcu jednak zdałem sobie sprawę, że skoro nie występowałem przez trzy miesiące, to może to ja się myliłem.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze