Betis - Barcelona: najlepsze, najgorsze wg FCBarca.com

Błażej Gwozdowski

8 maja 2022, 00:01

17 komentarzy

Real Betis

RBB

Herb Real Betis

1:2

Herb Real Betis

FC Barcelona

FCB

  • Marc Bartra 79'
  • 76' Anssumane Fati 
  • 90' Jordi Alba 

Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty meczu z Betisem na Benito Villamarín zdaniem Redakcji FCBarca.com? 

Najlepsze: trzy punkty na wagę awansu do Ligi Mistrzów wyrwane w końcówce

Mecz z Betisem po prostu trzeba było wygrać, a w najgorszym razie zremisować. Nie miejmy złudzeń - nawet punkt byłby dla Barcelony Xaviego cenny i rzucanie się do szaleńczych ataków w końcówce byłoby nierozsądne. Goście zdołali jednak wyrwać zwycięstwo w doliczonym czasie gry i to za sprawą duetu weteranów. Solidny tego wieczora Dani Alves dośrodkował wręcz fenomenalnie, a strzał Alby był równie wysokich lotów. Wcześniej błysnął także Fati, który zdobył swoją czwartą bramkę w sezonie, choć rozegrał zaledwie 246 minut. Wszystko wskazuje na to, że Ansu mogą zatrzymać tylko kontuzje. Budująca była również łatwość, z jaką pojedynki wygrywał Dembélé. Francuz wciąż jest wysoce nieefektywny, ale z taką swobodą dryblingu może być decydujący. Dla Barçy najważniejsze jest jednak, że zapewniła sobie awans do Ligi Mistrzów. Plan minimum został zatem wykonany.

Najgorsze: maszyna Xaviego się rozregulowała

Bardzo trudno jest utrzymać koncentrację w zespole, kiedy piłkarze powoli już myślą o tym, gdzie będą kontynuować swoje kariery. W Barcelonie sytuacja jest dość szczególna, ponieważ pewnych gry w kolejnym sezonie jest zaledwie kilku zawodników. Mecz z Betisem pokazał, że zespół nie funkcjonuje już tak dobrze, jak w najlepszych spotkaniach tego sezonu. Kiedy Ferran Torres wychodził do podania, to piłka trafiała na skrzydło, przez co Hiszpan nie był w stanie znaleźć się na czas w polu karnym. Z kolei kiedy już dostawał piłkę ustawiony tyłem do bramki, to musiał odgrywać do Araujo, bo partnerzy nie pokazywali się do gry w odpowiednim momencie. Ten sam problem miał zresztą w poprzednich spotkaniach Aubameyang, ale Gabończyka broni skuteczność, a Ferran najlepszą okazję po raz kolejny zmarnował.

Barcelona miała też problem z zakładaniem pressingu - Betis bez problemu wykorzystywał fakt, że zawsze któryś z zawodników gości był spóźniony. Natomiast w środku pola oglądaliśmy festiwal łatania dziur przez Frenkiego de Jonga, który w zasadzie poza dość niezdarnym asekurowaniem partnerów nie był w stanie pokazać, że trafił do Barçy, bo umie grać piłką. Nawet aktywny Dembélé miał problem, by znaleźć odpowiednie rozwiązanie po minięciu rywala na skrzydle, za co większość winy ponoszą jednak napastnicy zgrupowani w polu karnym. Trzeba liczyć na to, że po dobrze przepracowanym presezonie drużyna będzie funkcjonować tak, jak to sobie założył Xavi. Bo w tej chwili na pewno tak nie jest.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (17)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze