Wytrwałość Gerarda Piqué

Dariusz Maruszczak

22 kwietnia 2022, 11:30

AS, Sport

19 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Gerard Piqué po ostatnich kontrowersjach dotyczących relacji z Luisem Rubialesem pokazał się z heroicznej strony w meczu z Realem Sociedad
  • Obrońca całe spotkanie zmagał się z bólem, ale wytrwał niemal do końca i pomógł drużynie w odniesieniu zwycięstwa
  • 35-latek wykazał się charakterem i potwierdził swoje znaczenie dla zespołu

Piqué od kilku dni znajduje się na świeczniku w związku z wyciekiem jego rozmów i interesów z prezesem RFEF Luisem Rubialesem. Z pewnością musi to być dla niego niekomfortowa sytuacja, a kibice zgromadzeni na Anoecie od początku spotkania wyrażali swoją dezaprobatę względem ujawnionych informacji, gwiżdżąc, gdy obrońca był przy piłce. Pojawiła się też przyśpiewka „zadzwoń do Rubialesa, Piqué, zadzwoń do Rubialesa”, a na murawie wylądowała nawet szklana buteleczka. 35-latek jest jednak przyzwyczajony do krytyki fanów i zawsze potrafił dobrze sobie z nią radzić, a niekiedy wręcz stanowiła ona dla niego motywację. Większy problem stanowiły dolegliwości mięśnia przywodziciela, z którymi zawodnik zmaga się od wielu tygodni.

Piqué w poprzednich spotkaniach z Levante, Eintrachtem i Cádizem był nieobecny ze względu na kontuzję. Mięsień obrońcy był na tyle przeciążony, że jego występ był wykluczony, a defensywa odczuwała brak swojego lidera. Sytuacja zdrowotna Piqué miała jednak się poprawiać, a obrońca wrócił na kluczowy mecz z Realem Sociedad. Weteran wybiegł na boisko, mimo że nie spędził nawet całej rozgrzewki z drużyną, a prawdopodobnie udał się do szatni, aby wykonać ostatnie zabiegi, które miałyby mu pomóc wytrzymać trudy rywalizacji. Już w pierwszej połowie Piqué łapał się za mięsień przywodziciela i widać było, że bardzo mu on dokucza. Po pół godzinie gry położył się nawet na murawie i wydawało się, że dojdzie do zmiany. Tak się jednak nie stało, a Piqué niespodziewanie wybiegł na murawę także na drugą połowę.

Weteran wykazał się ogromną odpornością na ból. Musiał przezwyciężać swoje słabości, widząc, że boisko muszą opuścić kolejni obrońcy Ronald Araujo i Dani Alves. Zdawał sobie sprawę ze znaczenia swojego doświadczenia w tym trudnym momencie, w którym rywale mocno naciskali, a Barça nie miała kontroli nad wydarzeniami boiskowymi. Piqué nie chciał w tej sytuacji schodzić, zwłaszcza że utrzymanie wyniku było dla drużyny kluczowe w walce o czołową czwórkę LaLigi. 35-latek dowodził defensywą, nie unikał fizycznych starć, interweniował gdzie tylko mógł i świetnie powstrzymywał rywali zarówno w powietrzu, jak i na ziemi. Można się tylko domyślać, jakim trzeba wykazać się charakterem, żeby ścierać się z przeciwnikami w momencie, gdy za każdym razem doskwierają dolegliwości fizyczne.

Piqué postanowił zejść dopiero w końcówce, gdy napór Realu Sociedad nieco osłabł, choć nie spodziewał się on doliczenia do czasu gry aż 10 minut przez sędziego, którego bagatelizowanie ostrych wejść zawodników gospodarzy mogło pogłębiać kłopoty zdrowotne Piqué i innych obrońców. Nagrodą za tytaniczny i pełen heroizmu wysiłek były gwizdy całego stadionu, ale i świadomość pomocy zespołowi w trudnym momencie oraz utrzymanie korzystnego wyniku. Po ostatnich informacjach obciążających wizerunek Piqué obrońca dał pokaz charakteru, a przynajmniej pod tym względem powinien stanowić wzór do naśladowania. Dla Barcelony 35-latek wciąż jest niezastąpiony i stanowi solidny fundament zespołu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Pique pokazuje jak głowa i doświadczenie są ważne w piłce nożnej. On rozgrywa genialny sezon gdzie fizycznie jest gorszy niż w latach kiedy grał piach. Na jego przykładzie widać że zawsze można zrobić progres.

Przynajmniej ostatnio Barça z Pique nie traci goli, a bez traci i to raczej nie mało.

Ja tam będę go zawsze bronił (ile to już razy był sprzedawany albo wysyłany na emeryturę jako dziadek a wciąż pokazuje, że jest szefem na obronie), bo to największy cule i widać, że dałby się pokroić za klub, do tego inteligentny gość z masą kontaktów, piłkarz-biznesmen wierzę, że będzie dobrym prezesem za kilka lat

Wizerunkowo i PR’owo ta afera to wielka skaza na Pique. O ile buisness is business to proszenie o pomoc w załatwieniu wyjazdu na igrzyska poprzez Rubialesa to juz przesada. Wstyd Geri, wstyd.

Ma za***iście silna psychikę, za***iście silną

Pan przyszły prezes. Biznesowo to wciąga Laporte nosem.

Jeśli chodzi o boisko nie ma żadnych zastrzeżeń, ale skandal z Rubialesem to kompromitacja Pique.