Barcelona B mierzyła się dziś z trudnym przeciwnikiem - Villarrealem B, który walczy nawet o bezpośredni awans do Segunda División. Młodzi Katalończycy wykazali się jednak walecznością i udało im się wygrać czwarty mecz z rzędu.
Początek nie był zbyt korzystny dla drużyny Sergiego Barjuana. Kwadrans po rozpoczęciu gry Deli uderzył z rzutu wolnego, ale trafił prosto w Carevicia. W 22. minucie doszło do wymuszonej zmiany, gdy boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Arnau Comas. W jego miejsce na murawie pojawił się Santiago Ramos Mingo. Parę minut później nie popisał się Carević, który niezbyt pewnie wyprowadzał piłkę spod własnej bramki, a goście mogli dzięki temu oddać groźny strzał. Barcelona B zawiązała kilka interesujących akcji, przede wszystkim z udziałem Abde, ale w każdej z nich brakowało dobrego ostatniego podania. Jedynie wykończenia zabrakło też Arandzie, gdy po odbiorze i dobrym utrzymaniu piłki przez Fabio Blanco zaatakował wzdłuż linii pola karnego i oddał mocny strzał, który nieznacznie minął słupek. W 40. minucie Abde znów zabawił się z rywalami w dryblingu, jednak jego późniejsze uderzenie było bardzo niedokładne. Przed przerwą strzału z dystansu spróbował Balde, ale ta część gry zakończyła się bezbramkowym remisem.
Barcelona B zaczęła drugą połowę od mocnego uderzenia. Ferran Jutglà dynamicznie zszedł z piłką do środka, nie dając się zatrzymać rywalom, a następnie mocnym i silnym strzałem dał prowadzenie ekipie Sergiego Barjuana. Barça B miała zresztą szanse szybko podwyższyć wynik, ale zawodnicy ofensywni wybierali w kontrataku złe rozwiązania. Zemściło się to po godzinie gry (a mogło wcześniej, ale Villarreal nie wykorzystywał swoich szans), gdy Nicolas Jackson wyrównał. Balde nie zablokował dośrodkowania, a napastnik gości mimo krycia ze strony Dionkou strzelił gola po pięknej przewrotce. Rezerwy Żółtej Łodzi Podwodnej nabrały wiatru w żagle i w kolejnej akcji czujnością musiał wykazać się Carević. Po chwili Czarnogórzec w spektakularny sposób uratował swój zespół po tym, jak Marmol został ograny na skrzydle, a dobrego dośrodkowania nie wykorzystał Juan Carlos.
Barcelona B nie zamierzała jednak rezygnować z marzeń o zwycięstwie. W 73. minucie gospodarze wyprowadzili szybki atak i choć musiało im też dopomóc szczęście, ostatecznie zakończył się on trafieniem Antonio Arandy, który znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie. Na dziesięć minut przed końcem Villarreal mógł wyrównać, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym. W odpowiedzi doskonałej sytuacji nie wykorzystał rezerwowy Lucas de Vega po popisowo rozegranym kontrataku przez ekipę Barjuana. Villarreal do końca walczył o remis, ale Carević był bardzo pewny w końcówce i przy dwóch uderzeniach gości nie dał się pokonać.
Barça B wygrała czwarty mecz z rzędu, a obecnie do strefy dającej grę w barażach o awans brakuje jej tylko jednego punktu. Dla Villarrealu B może to być bardzo kosztowna porażka w walce o bezpośrednią promocję do Segunda División, ale Katalończycy raczej nie zdołają ich dogonić. Rezerwy Żółtej Łodzi Podwodnej mają bowiem dziesięć punktów przewagi nad Blaugraną.
Barcelona B - Villarreal B 2:1
1:0 F. Jutglà 47’
1:1 N. Jackson 60’
2:1 A. Aranda 73’
Skład Barcelony B: Carević, Dionkou (69’ Lucas de Vega), Comas (21’ Ramos Mingo), Marmol, Balde, Sanz, Aranda (87’ Nils Mortimer) , Matheus Pereira, Abde (87’ Zacarias Ghailan), Jutglà, Blanco (69’ Peque).
Komentarze (6)