Jak potoczyły się losy debiutantów za kadencji Pepa Guardioli?

Piotr Guziński

6 kwietnia 2022, 13:30

41 komentarzy

Fot. Getty Images

Pep Guardiola w Barcelonie był znany z tego, że ufał młodym zawodnikom i nie bał się na nich stawiać. Za jego kadencji w Barcelonie zadebiutowało wielu piłkarzy rezerw, lecz nie każdy zawitał w pierwszej drużynie na dłużej i nie każdy miał zbyt udaną karierę. Większość z nich wciąż gra jednak na najwyższym poziomie rozgrywkowym i może pochwalić się solidnym doświadczeniem.

Marc Muniesa (29 lat, Al Arabi FC): Muniesa jest najmłodszym z debiutantów z kadencji Pepa. W pierwszym zespole debiutował w wieku 17 lat, 1 miesiąca i 26 dni w przegranym meczu z Osasuną. Jego kariera nie była jednak owocna, gdyż zagrał w zaledwie trzech spotkaniach i nigdy nie pojawił się w wyjściowym składzie. W debiucie już po 31 minutach dorobił się czerwonej kartki i jeśli spojrzymy na debiutantów w LaLidze, którzy najszybciej wylecieli z boiska, Muniesa znajduje się w tym rankingu na dziewiętnastym miejscu. To też drugi najmłodszy piłkarz w lidze w XXI wieku, który otrzymał czerwony kartonik. Lepszy pod tym względem jest jedynie… Gavi. Aktualnie Marc swoją karierę kontynuuje w Al Arabi znajdującym się w lidze katarskiej, a na koncie ma w tej kampanii dziesięć spotkań i dwie asysty. Obecnie pauzuje z powodu zerwania mięśnia uda, a termin jego powrotu do gry jest nieznany.

Gerard Deulofeu (27 lat, Udinese Calcio): w pierwszym zespole debiutował w 2011 roku i swojej przygody z Barceloną nie może zaliczyć do udanych. Wielu wiązało z nim ogromne nadzieje po spektakularnych występach w zespole B (27 goli i 12 asyst w 68 meczach na poziomie LaLiga2), jednak przejście na najwyższy poziom nie okazało się zbyt płynne - w pierwszej drużynie Gerard rozegrał jedynie 1000 minut i udało mu się strzelić dwa gole oraz zanotować tyle samo asyst. Aktualnie jest istotnym piłkarzem w Udinese, gdzie w Serie A ma w tej kampanii siedem bramek i dwa kończące podania przy 1622 rozegranych minutach. Jego pozyskaniem zainteresowany jest obecnie Real Betis.

Thiago (30 lat, Liverpool): w pierwszej drużynie Hiszpan debiutował w 2009 roku i jego wejście do zespołu było imponujące. Pomocnik zachwycał od pierwszych meczów i przed odejściem do Bayernu rozegrał sto meczów w pierwszej ekipie, a na koncie miał jedenaście goli i aż dwadzieścia asyst. Bezpośredni udział w trafieniu notował średnio co 192 minuty. Thiago wciąż ma problemy z urazami i w tym sezonie rozegrał w Liverpoolu 1313 minut.

Sergi Roberto (30 lat, Barcelona): jeden z niewielu debiutantów u Guardioli, który dalej gra w Barcelonie. W pierwszym zespole Sergi debiutował w spotkaniu z Realem Madryt w 2011 roku, zmieniając Davida Villę. Aktualnie w Barcelonie Roberto rozegrał już 316 meczów, na koncie ma ponad 20 tysięcy minut, 12 goli oraz 37 asyst. Jego pozostanie w klubie nie jest pewne.

Oier Olazábal (32 lata, Espanyol): w tamtym okresie uchodził za jednego z najbardziej utalentowanych bramkarzy w Hiszpanii, a jego pozyskaniem zainteresowane były także Real Madryt i Liverpool. W rezerwach notował udane występy, a w pierwszej drużynie pełnił rolę trzeciego golkipera, co oczywiście nie zagwarantowało mu licznych minut. Zadebiutował w pojedynku z Alcoyano w 2008 roku w Pucharze Króla, a w LaLidze wystąpił rok później z Mallorcą. Na tym jego przygoda z pierwszą drużyną się zakończyła. Aktualnie jest zawodnikiem Espanyolu, gdzie nie gra regularnie.

Jonathan dos Santos (31 lat, América): w La Masii Jonathan występował od Infantilu B, a do rezerw włączył go Luis Enrique. Pep Guardiola zabrał go na tournée po USA, a w pierwszym zespole Dos Santos oficjalnie zadebiutował w listopadzie 2009 roku z Interem Mediolan. Łącznie w Barcelonie zagrał 28 razy, a na koncie uzbierał niecałe 1000 minut. Po odejściu z Villarrealu w 2017 roku jego przygoda z Europą się zakończyła. Dos Santos grał w MLS, a aktualnie ma problemy z regularną grą w Meksyku.

Andréu Fontàs (32 lata, Kansas City): w Barcelonie B Andréu rozegrał 72 spotkania I w pierwszej drużynie zadebiutował w ligowym pojedynku ze Sportingiem Gijon. Łącznie w pierwszym zespole rozegrał nieco ponad 1000 minut i swoją karierę kontynuuje aktualnie w MLS, gdzie jest kluczowym zawodnikiem Kansas City.

Martín Montoya (30 lat, Real Betis): w pierwszym zespole Martín zadebiutował w 2011 roku w ligowym spotkaniu z Mallorcą, kiedy to na prawej obronie zmienił Adriano. U Pepa Guardioli rozegrał jedynie dwanaście spotkań, lecz w pierwszej drużynie wystąpił w 67 meczach, a na koncie ma dwie bramki i dwanaście asyst. Najlepsze statystyki notował pod wodzą Taty Martino, gdzie w dziewiętnastu pojedynkach zanotował sześć kończących podań. Aktualnie gra w Realu Betis, lecz w tym sezonie nie rozegrał zbyt wielu minut z powodu urazu.

Marc Bartra (31 lat, Real Betis): w La Masii występował od dziecka, później stał się ważnym zawodnikiem rezerw, a debiutu w pierwszym zespole doczekał się w 2010 roku w meczu z Atlético Madryt. Pełnoprawnym członkiem dorosłej kadry stał się w sezonie 2012/2013, a w pierwszej drużynie rozegrał łącznie 106 spotkań, strzelił sześć goli i zanotował tyle samo asyst. Dość szybko doczekał się też powołania do reprezentacji i debiutu. Z Barcelony odszedł w 2016 roku, kiedy to zdecydował się na dołączenie do Borussii Dortmund. Od 2018 roku gra regularnie w Betisie, a w tym sezonie na koncie ma już ponad 2000 minut. Niedawno został również wybrany przez WhoScored do najlepszej jedenastki kolejki w LaLidze.

Sergio Busquets: (33 lata, Barcelona): jedyny zawodnik wśród wymienionych, który dalej gra regularnie w Barcelonie i jest jej kluczowym graczem. Oficjalnego debiutu doczekał się we wrześniu 2008 roku w ligowym pojedynku z Racingiem Santander. Rozegrał wtedy pełne 90 minut. Aktualnie w pierwszym zespole wystąpił w 669 meczach, rozgrywając ponad 50 tysięcy minut, w których strzelił 16 goli i zanotował 42 asysty. Niekwestionowana legenda.

Alberto Botía (33 lata, Al Wahda): w rezerwach zaliczył tak naprawdę jeden pełny sezon, a w pierwszej drużynie rozegrał tylko jedno spotkanie. Zadebiutował w spotkaniu z Deportivo La Coruñą w 2009 w roku, w którym w drugiej połowie zmienił Gerarda Piqué. Swoją karierę obecnie kontynuuje w Arabii Saudyjskiej i w Al-Wahdzie wystąpił w 46 spotkaniach, strzelając tam jednego gola. W ostatnim wywiadzie stwierdził, że Barcelona z Xavim wraca do dawnych idei.

Cristian Tello (30 lat, Real Betis): występował w La Masii od młodego wieku, później został wypożyczony do Damm, a następnie dołączył do Espanyolu. Do Barçy B wrócił w 2010 roku, a w 2011 roku doczekał się swojego debiutu w pierwszym zespole w meczu Copa del Rey z L’Hospitalet. W rewanżu udało mu się zdobyć dwie bramki. W pierwszej ekipie wystąpił łącznie w 86 meczach, strzelił 12 goli i zanotował 14 asyst, a bezpośredni udział w bramce notował średnio co 92 minuty. W późniejszych sezonach wielokrotnie wypożyczany, lecz od 2017 roku Tello gra w Realu Betis. W tej kampanii wystąpił tam w 30 spotkaniach i popisał się czterema trafieniami. Strzelił przeciwko Atlético Madryt, dzięki czemu stał się pierwszym zawodnikiem Betisu, który trafił przeciwko Los Colchoneros w dwóch sezonach z rzędu od czasu Joaquína Sáncheza. W pojedynku z Barceloną miał finałowe podanie.

Isaac Cuenca (30 lat, wolny zawodnik): w rezerwach Isaac rozegrał jedynie kilka spotkań, gdyż dość szybko został wyciągnięty przez Pepa Guardiolę do pierwszej drużyny. Oficjalnie zadebiutował tam w 2011 roku w meczu Ligi Mistrzów, w którym zmienił Davida Villę. W pierwszej kadrze zdołał wystąpić w 30 meczach, strzelił cztery gole, zanotował 12 asyst i miał bezpośredni udział w bramce co 116 minut. W rozwoju przeszkadzały mu liczne urazy i latem 2014 roku Barcelona za porozumieniem stron rozwiązała z Cuencą kontrakt. W ostatnim czasie występował w Japonii, gdzie grał dla Vegalty Sendai. Kontuzje go nie opuszczały i Hiszpan miał wiele problemów z kolanami. Aktualnie pozostaje wolnym zawodnikiem i możliwe, że do gry w piłkę już nie wróci.

Jeffren Suárez (34 lata, Lamphun Warrior): Jeffren swoją karierę z Barceloną rozpoczynał od gry dla rezerw, gdzie spędził dwa sezony. Debiutu w pierwszym zespole doczekał się w 2009 roku, jednak liczba minut rozegranych przez niego w Barçy nie robi wrażenia, gdyż wynosi nieco ponad tysiąc. Kibicom w głowie na pewno najbardziej zapadło trafienie na 5:0 z Realem Madryt w 2010 roku. Oprócz tego Suárez strzelił gole z Jerez i Athletikiem. Aktualnie swoją karierę kontynuuje w drugiej lidze tajlandzkiej, gdzie w 22 meczach zdobył osiem goli. Notuje tam występy na obu skrzydłach, środku ataku, zagrał też jako ofensywny pomocnik. W ostatnich latach jego kluby było egzotyczne, gdyż napastnik grał dla Al-Dhaid w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w Slaven Belupo w Chorwacji i dla AEK Larnaki na Cyprze.

Nolito (35 lat, Celta Vigo): w Barcelonie B Hiszpan rozegrał ponad sto spotkań i w pierwszej drużynie zadebiutował w ligowym meczu z Mallorcą, zmieniając Pedro. Jego przygoda z pierwszą ekipą nie była zbyt owocna, gdyż Nolito zagrał jedynie w pięciu meczach i strzelił jedną bramkę w Pucharze Króla. Później grał w Benfice, Granadzie czy też w Manchesterze City. Swoją karierę kontynuuje obecnie w Celcie Vigo, gdzie w tym sezonie rozegrał 1352 minuty, jednak na listę strzelców wpisał się tylko dwa razy. Jego pozostanie w klubie nie jest pewne.

Rafinha (29 lat, Real Sociedad): Rafinha w trzech sezonach spędzonych w rezerwach notował dobre liczby i występy. Łącznie w 84 spotkaniach strzelił 19 goli i zanotował 14 asyst. Zaowocowało to debiutem w pierwszym zespole w 2011 roku w pojedynku z L’Hospitalet w Copa del Rey. W pierwszej drużynie rozegrał łącznie 4449 minut i zdobywał bramki z takimi przeciwnikami jak Inter Mediolan, Sevilla czy Atlético Madryt. Niestety w rozwoju przeszkadzały mu ciągłe urazy, które uniemożliwiły mu odniesienie sukcesu w Barcelonie. Rafinha aktualnie pełni funkcję zmiennika w Realu Sociedad, gdzie w tej kampanii uzbierał na koncie niecałe 1000 minut.

Pedro (34 lata, Lazio Rzym): swoją karierę skrzydłowy rozpoczynał od młodzieżowych zespołów Barcelony, a w klubowych rezerwach rozegrał łącznie siedemnaście meczów, w których strzelił dziesięć goli i regularnie notował asysty. Debiut w seniorskiej kadrze zaliczył w 2008 roku i od 2009 roku zaczął stawać się istotnym piłkarzem zespołu prowadzonego przez Pepa Guardiolę. Łącznie w pierwszej drużynie wystąpił w 322 meczach, strzelił 99 bramek i zanotował 62 asysty. Strzelał gole w wielu ważnych spotkaniach, jak na przykład w finałach z Athletikiem w Superpucharze, z Estudiantes w Klubowych Mistrzostwach Świata, z Manchesterem United w Lidze Mistrzów czy też z Realem Madryt w Superpucharze Hiszpanii. Po przygodzie z Barçą dołączył do Chelsea, następnie związał z AS Romą. Aktualnie kontynuuje grę w Lazio, w którym w tej kampanii zagrał w 38 pojedynkach, zaliczył dziewięć trafień i miał pięć finałowych podań. Podobno Pedro rozważa powrót do Hiszpanii, gdzie w tej chwili żyje jego rodzina.

Oriol Romeu (30 lat, Southampton): kolejny zawodnik, który karierę zaczął od La Masii i przechodząc przez wiele szczebli dotarł do rezerw. W Barcelonie B był ważną postacią, jednak od młodego wieku zmagał się z wieloma problemami z urazami. W pierwszej drużynie rozegrał jedynie dwa spotkania. Zadebiutował w 2010 roku w Superpucharze Hiszpanii z Sevillą, w którym to przebywał na murawie przez pełne 90 minut. W 2011 roku odszedł do Chelsea, a następnie notował występy dla Valencii i Stuttgartu. Aktualnie od siedmiu lat gra w Southampton. W tym sezonie zagrał w 33 meczach i strzelił gola przeciwko Norwich. W lutym tego roku został wybrany przez CIES na najskuteczniejszego Hiszpana w Europie. W algorytmie Oriol otrzymał 91,8 punktów na 100.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Komentarz usunięty przez użytkownika

Całkiem ciekawe towarzystwo. Nie wszyscy zrobili wielkie kariery ale widac ze podstawy w Barcelonie konkrety dają. Nie przepadli i gdyby z nich sklecić skład to nie byłaby to jakaś bardzo słaba paka.

Nie zawsze doceniałem Pedro, ale kiedy w końcu doszedłem do porozumienia ze sobą, jak kluczowy zawodnik to jest, to pocieszyłem się nim w Barcelonie może 2-3 lata.
Tymczasem nawet w wieku 34 lat, ma bardzo dobre liczby w sumie.

Pedro wraca do Barcy na Last Dance i strzela setną bramkę w Barcelonie. Po tym kończy karierę.

A ja pamiętam, że duże nadzieje wzbudzal Cuenca. Taki trochę di Maria z twarzy, postury i stylu.
Ale fakt - patyczak był to niesamowity

Isaac to jakiś pociotek Jorge Cuenci?

Z tej listy to chyba mi najbardziej szkoda Rafinha. Gościu co wchodził na światowy poziom, to poważna kontuzja. I chyba częściej było to spowodowane starciem z rywalem niż nieprzygotowaniem(nie pamiętam wszystkich, więc mogę się mylić).

A gdzie Pique? On zaliczył debiut w pierwszym zespole zanim odszedł do MU?

Dobra robota!:)

Patrząc na obecny wiek tych niegdyś "młodych talentów", trochę mnie przytkało.
Najbardziej chyba szkoda odejścia Thiago i kontuzji Rafinhi. Solidni i potrafili błyszczeć.

Ilość tytułów zdobytych przez Busiego i Roberto dla Barcelony jest gigantyczna, ale jednym z najbardziej niedocenianych debiutantów Guardioli jest z pewnością Pedro - z Barceloną zdobył 3xLM, 5xLaLiga, 3xPK i wiele innych tytułów.
Tridente MSN jest oczywiście najlepsze, ale na drugim miejscu historię i trofea Barcelony tworzy tridente Messi-Pedro-Villa, które bardzo mocno wyprzedza tridente Messi-Eto'o-Henry, a przy tridente Messi-Eto'o-Ronaldinho to mowa o przepaści.
Zarówno jako piłkarz jak i ex-piłkarz nie był aż tak bardzo doceniany, ale Pedro napisał wielki kawał historii Barcelonie, zatem szacun dla niego.

@juliacicha "Podobna Pedro rozważa powrót do Hiszpanii, gdzie w tej chwili żyje jego rodzina." - wybacz, nie wiem kogo innego mogę wołać :P

Do dziś zastanawiam się dlaczego puściliśmy Thiago do Bayernu.

A gdzie Bojan?

Tak ostatnio się zastanawiałem że może by ściągnąć Bartrę na stoperka bo daje radę i nie jest jeszcze taki stary... Teraz patrzę a on 31 lat już :P

Jak ten czas leci. Pamiętam jak debiutowali...

Ogólnie fajny artykuł ale najbardziej interesowało mnie jak potoczyły się losy Sergio Busquetsa

Ogólnie wydaję mi się, że nienajgorzej

Pedro to był gość, szkoda że odszedł.

Ach te fascynowanie się Cuencą, Tello, Deulofeu. Zawodnicy nieraz jednego spotkania albo jednego zagrania (Deulofeu to była dzida do końcowej linii i wrzuta na pałę). Sam tyle razy się sparzyłem na tych zawodnikach, że dzisiaj praktycznie żaden nowy talent nie robi na mnie wrażenia.