Były gracz Eintrachtu David Abraham: Poprawa Barçy w ostatnich miesiącach jest niesamowita

Łukasz Lewtak

6 kwietnia 2022, 22:00

Mundo Deportivo

1 komentarz

Fot. Getty Images

David Abraham, który występował w drużynach Nàsticu i Getafe, w 2005 roku wraz z Messim i Agüero zdobył mistrzostwo świata, a także grał jako środkowy obrońca w Eintrachcie Frankfurt w latach 2015-2021, przeanalizował mocne i słabe strony niemieckiego zespołu przed jego jutrzejszym meczem z Barceloną w ćwierćfinale Ligi Europy.

- Byłem na Bernabéu przy okazji ostatniego El Clásico, ponieważ zostałem zaproszony przez Jovicia, i muszę stwierdzić, że poprawa i zmiana Barçy w ostatnich miesiącach jest niesamowita. Intensywność, jakość na skrzydłach... no i Pedri. Lubię go od dawna, ale po raz pierwszy widziałem go na żywo i jest niesamowity. I taki młody!

- Eintracht nie ma szczęścia w losowaniach, rośnie jako zespół w starciach z wielkimi rywalami. Z Barceloną będzie miał o wiele trudniej niż z Betisem. Jakość indywidualna Barçy jest o wiele wyższa i Eintracht będzie musiał bardzo uważać, aby nie dać się ograć. Nie będzie mógł pozwolić sobie na błąd.

Choć Abraham nie poznał jeszcze obecnego szkoleniowca Eintrachtu Austriaka Olivera Glasnera, który latem ubiegłego roku zastąpił Adiego Hüttera, podkreśla, że "jest to trener, który lubi zwarte, zdyscyplinowane drużyny cechujące się szybkimi wyjściami i pracą w obronie". Według Argentyńczyka mocnymi stronami Eintrachtu są "intensywność, koncentracja i szybkość w kontratakach". - Sądzę, że mogą naciskać wysoko, aby atakować na połowie przeciwnika - podkreśla Abraham.

- W drużynie Eintrachtu znajdziemy światowej klasy bramkarza, jakim jest Kevin Trapp, agresywność młodych Evana N'Dicka i Tuty, którzy są bardzo silni i szybcy, zwłaszcza ten pierwszy, oraz kontrolę nad piłką Martína Hintereggera - wymienia David Abraham.

O najbardziej wyróżniającym się zawodniku Eintrachtu, Serbie Filipie Kosticiu, argentyński piłkarz mówi: - jest maszyną, biegającą lewą flanką przez cały mecz bez przerwy. Nigdy się nie męczy. Ma przyspieszenie i dobrze się ustawia.

- W środku pola trzeba pochwalić niestrudzoną pracę Djibrila Sow i Kristijana Jakicia, którzy w każdym meczu przebiegają średnio 13 kilometrów, choć nie wiem, czy obaj zagrają.

- Daichi Kamada, Jesper Lindstrom i Santos Borré, którzy mają tworzyć atak Eintrachtu, dobrze się znają i są bardzo mobilni. Potrafią zmieniać swoje pozycje i dużo pracują w obronie.

- Nie sądzę, aby Barça kiedykolwiek spotkała się z taką atmosferą w Niemczech, jak ta, która będzie panować we Frankfurcie. Różni się ona znacznie od tego, co zwykle dzieje się w naszym kraju i w całej Europie. Są transparenty, choreografia... Kibice Eintrachtu zawsze oglądali Barçę w telewizji, a zobaczenie jej na żywo teraz, po okresie pandemii, będzie stanowiło podwójną lub potrójną motywację. Spodziewam się też wysokiej frekwencji kibiców Eintrachtu w Barcelonie, co zdarzało się już wielokrotnie na wyjazdach, jak w Londynie, gdzie 5000 osób zostało bez biletu na mecz z Arsenalem w 2019 roku.

- Największą różnicą, jaką zauważyłem we Frankfurcie w porównaniu z innymi drużynami, jest to, że klub żyje jak rodzina. Wszyscy się znali - od kucharza, przez pomocnika, po dyrektora sportowego. Wszyscy wygrywaliśmy i wszyscy przegrywaliśmy, nie ma tu żadnych osobowości. Dotarliśmy do półfinału Ligi Europy w 2018 roku, do finału Pucharu w 2017 roku i wygraliśmy go (z Niko Kovacem jako trenerem) rok później z Bayernem Monachium. To jest miejsce, w którym ten klub powinien się znajdować.

- W Eintrachcie brakowało wychowanków, ale zaczynają to naprawiać i obecnie istnieje drużyna młodzieżowa, ale i tak nadal jest tu deficyt. W ciągu pięciu i pół roku z drużyny do lat 19 wyszło tylko trzech lub czterech zawodników, którzy występują na poziomie Bundesligi.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze