Menedżer sportowy żeńskiego zespołu Barcelony Markel Zubizarreta na antenie Cadena SER odniósł się do oskarżeń ze strony zawodniczki Gio Queiroz, która uważa, że padła ofiarą przemocy psychicznej w miejscu pracy.
FC Barcelona nie opublikowała żadnego komunikatu w tej sprawie, ale wersję klubu przedstawił w mediach człowiek odpowiedzialny za sprawy kadrowe w Barça Femeni. – Sprawa Gio wydarzyła się półtora roku temu. Oczywiście ten cały rodzaj nękania, zachowań seksistowskich czy poniżania jest czymś, na co nie ma miejsca w żeńskim zespole Barcelony i w klubie. Nie uważamy, żeby to, do czego doszło, było związane z takimi zachowaniami. Gio była jedną z osób dotkniętych rozprzestrzenianiem się Covid, który wyszedł z La Masii i doprowadził do zawieszenia meczu Barçy B. To spowodowało również, że kilka zawodniczek nie mogło udać się na mecze swoich reprezentacji, niektóre do kadry Hiszpanii do lat 19, a w przypadku Gio do brazylijskiej drużyny. Wprowadziliśmy w życie to, co powiedziało nam Generalitat. Gio podjęła decyzję o opuszczeniu kwarantanny, aby pojechać z reprezentacją Brazylii do Stanów Zjednoczonych.
Zubizarreta potwierdza tym samym informacje prasowe, że Barcelona nie dostrzegła żadnych nadużyć, a trudna sytuacja zawodniczki wypożyczonej obecnie do Levante była spowodowane wyłącznie jej zachowaniem sprzecznym z regulaminem zespołu. – Ona złożyła skargę do FIFA w tej sprawie, a organizacja przyznała nam rację. Kiedy wróciła, przekazaliśmy jej, że dołączy do drużyny B. Uznano jej zachowanie za poważne wykroczenie w wewnętrznym regulaminie zespołu i zesłano ją do rezerw. Nie nadano jej dużego znaczenia, ponieważ była niepełnoletnia. Compliance [organ zajmujący się kontrolę wewnętrzną – przyp. red.] ustaliło, że nie było żadnych złych praktyk, a bardzo ważne jest, żeby tego typu zarzuty były sprawdzane do końca, ponieważ takie rzeczy nie mogą mieć miejsca.
Komentarze (11)