Temat przedłużenia kontraktu przez Ronalda Araujo stoi w miejscu od dłuższego czasu. Dziennik Sport uważa, że ta sytuacja może być niebezpieczna dla przyszłości Urugwajczyka na Camp Nou.
Według katalońskiej gazety różnice na poziomie finansowym między Barceloną i piłkarzem są wielkie. Klub oferuje Araujo nieco ponad 3 miliony euro rocznie, przez co obrońca nadal byłby jednym z najgorzej opłacanych graczy w zespole. Tymczasem 23-latek chce zostać doceniony za swoją świetną postawę i zarabiać na podobnym poziomie co Pedri i Ansu Fati (6 milionów euro netto). Araujo jest szczęśliwy na Camp Nou i nie chce odchodzić, ale jego otoczenie nie rozumie, dlaczego Barça nie potrafi przedstawić lepszej oferty, zwłaszcza w momencie, gdy kluby z Premier League wyrażają zainteresowanie Urugwajczykiem. Ostatnie informacje wskazują, że Manchester United byłby gotów złożyć intratną propozycję za stopera.
Problemem w tej sytuacji może być również to, że Barcelona ma na celowniku kilku graczy, których kontrakty wygasają po tym sezonie. Zgodnie z doniesieniami Katalończycy mają płacić po około 5-6 milionów euro netto Andreasowi Christensenowi i Franckowi Kessiemu. Araujo, widząc taką sytuację i przybycie Duńczyka, mającego zarabiać więcej od niego, może zastanawiać się nad swoim znaczeniem dla klubu.
Jest jeszcze sporo czasu na osiągnięcie porozumienia, ale sytuacja jest niepokojąca. W przyszłym tygodniu ma dojść do ostatecznego spotkania, aby spróbować zrobić postępy w negocjacjach. Według Sportu Araujo jest gotów obniżyć swoje oczekiwania, ale oczekuje też ruchu ze strony Barcelony, który do tej pory nie nastąpił.
Komentarze (142)