Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego meczu w Lidze Europy przeciwko Galatasarayowi zdaniem Redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: Iñaki Peña zwrócił na siebie uwagę
Były bramkarz rezerw Barcelony odszedł do Turcji, by grać regularnie. Los szybko pozwolił mu jednak wrócić na Camp Nou, tym razem jednak w roli golkipera gości. Przez całe 90 minut młody Hiszpan utrzymywał koncentrację i znakomicie radził sobie z dośrodkowaniami. Poza wyłapywaniem wysoko zagrywanych piłek, Iñaki zanotował też kilka dobrych interwencji, w tym przede wszystkim dwie parady po uderzeniach Memphisa Depaya. Odrobinę szwankowało jedynie wyprowadzanie piłki długimi podaniami, ale mimo wszystko zanotował świetne spotkanie. Być może zwróci w ten sposób uwagę Xaviego, a jeśli ten jednak nie znajdzie dla niego miejsca w kadrze na kolejny sezon, prezentując taką formę, bez trudu znajdzie innego pracodawcę wśród czołowych dobrych klubów europejskich.
Najgorsze: bardzo słaby mecz przeciwko przeciętnemu rywalowi
Być może podopieczni Xaviego zlekceważyli dzisiejszego rywala i to zadecydowało o tym, jak wyglądał mecz. W zasadzie każdy dzisiaj zagrał poniżej oczekiwań, pomijając może Piqué, Érica i Ter Stegena. Zupełnie bezproduktywny na środku ataku był Ferran Torres, Memphis poza dwoma strzałami nie pokazał wiele zarówno na skrzydle, jak na pozycji nr 9, a Adama swoje liczne udane szarże kończył nieudanymi dośrodkowaniami. W środku pola natomiast brakowało płynności i choć Pedri bardzo się starał, to ogólny obraz był raczej niezadowalający. Zawiódł zwłaszcza Nico, ale także Frenkie czy wprowadzony po przerwie Sergio zwykle prezentują wyższy poziom. Nie było wielkiego wsparcia na bokach obrony, gdzie Alba i Dest rzadko dostawali piłki w odpowiednim momencie, a zupełnie nieudany mecz pod względem wyprowadzania piłki zanotował Ronald Araujo. Xavi starał się ratować zmianami, ale ani Dembélé, ani Aubameyang nie zachwycili, z kolei Luuk nie dostał wiele czasu i nie zdążył nawet poważnie zagrozić bramce rywali. Na szczęście to słabsze spotkanie nie niesie za sobą poważnych konsekwencji, a w Stambule wciąż można potwierdzić przewagę jakości i awansować do ćwierćfinału. Tym bardziej, że Galatasaray pomimo walki przez pełne 90 minut potwierdził tylko, że nie jest rywalem z najwyższej półki.
Komentarze (20)