Iñaki Peña po przybyciu do Galatasarayu był podstawowym bramkarzem tego klubu, ale nie ma pewności, czy wystąpi w najbliższym meczu z Barceloną. Kontuzję wyleczył już bowiem Fernando Muslera, który jest żywą legendą tureckiego zespołu.
Dla Peñi występ byłby bardzo ważny, ponieważ czwartkowe spotkanie z Blaugraną oznaczałoby dla niego debiut na Camp Nou, na co czekał latami na ławce Dumy Katalonii (98 razy był w kadrze meczowej). 23-latek zagrał w ostatnich pięciu pojedynkach ligowych Galatasarayu, ale wcale nie jest pewne, że podobnie będzie w Lidze Europy. Trenera tureckiego klubu Domeneca Torrenta czeka spory dylemat, ponieważ zdrowy jest już Muslera, podstawowy bramkarz i kapitan drużyny. Urugwajczyk od połowy grudnia leczył kontuzję, ale w ostatnim starciu ligowym mógł już zasiąść na ławce rezerwowych.
Posłanie do gry Muslery może być w tej sytuacji ryzykowne, ale w Turcji zwiększa się presja, aby weteran wrócił do składu. 35-latek jest żywą legendą Galatasarayu i do ostatniego starcia przez ponad 11 lat ani razu nie zasiadł na ławce rezerwowych w meczu ligowym lub w europejskich pucharach. Urugwajczyk jest obcokrajowcem z największą liczbą spotkań w barwach Galaty (412), co daje mu szóste miejsce w historycznej klasyfikacji uwzględniającej również tureckich zawodników. Kibice kochają Muslerę, który jest prawdziwą legendą klubu, więc przy podejmowaniu decyzji w grę może wchodzić wątek emocjonalny.
Dlatego też w Turcji nasila się presja na trenera, aby Peña zasiadł na ławce. Kwestionowana była postawa Hiszpana w przegranym spotkaniu z Konyasporem (0:2), choć nie ponosi on winy za utracone gole. Torrent, związany w przeszłości z Barceloną, był ważnym głosem przy sprowadzeniu Peñi, któremu dał zagrać w pięciu konfrontacjach, ale ostrzegł, że rywalizacja z Muslerą nie będzie prosta. 23-latek w rozegranych starciach puścił 9 bramek i choć ustrzegł się poważniejszych wpadek, a jego ekipa przegrała tylko raz, nie ma pewności, czy zachowa miejsce w wyjściowym składzie.
Komentarze (2)