Ilaix Moriba odszedł latem z Barcelony w dość kontrowersyjnych okolicznościach. Jego przygoda w RB Lipsku zakończyła się fiaskiem, a teraz zawodnik stanie naprzeciwko swojego byłego klubu w barwach Valencii.
Zimowe transfery na Mestalla nie były zbyt głośne, ale wśród kibiców Barçy powrót Moriby do LaLigi nie pozostał niezauważony. Piłkarz nie dostawał zbyt wielu minut na boisku w Lipsku, w związku z czym postanowił odzyskać formę i zwiększyć swoją rolę, przenosząc się do Valencii. Wszyscy pamiętają, w jakich okolicznościach odszedł latem z Barcelony. Ilaix zachwycił kibiców w drugiej połowie minionego sezonu, gdy dostał szansę od Ronalda Koemana. Wykorzystał ją i od 25. kolejki pojawiał się na murawie praktycznie do końca kampanii. Pomocnik spędził praktycznie całą karierę w La Masii, więc nikt nie spodziewał się późniejszego rozwoju wydarzeń.
Rozpoczęły się rozmowy ws. przedłużenia umowy Ilaixa z Barceloną, ale obie strony miały trudności z dojściem do porozumienia. Wymagania finansowe piłkarza były bardzo wysokie, a gdy doszło do impasu, klub wysłał go na treningi do juvenilu oraz nie dopuścił go do presezonu z pierwszym zespołem. Według Moriby nie chodziło mu o pieniądze, tylko o zobaczenie, że Barça naprawdę na niego stawia. Wobec wspomnianego traktowania zdecydował się poszukać nowego pracodawcy i postawił na RB Lipsk, który zapłacił za niego 16 mln euro + 6 mln zmiennych.. Nie był to udany wybór, ale już w Valencii pomocnik spisuje się lepiej. Ma pewne miejsce w składzie i rozegrał cztery mecze, w tym trzy od pierwszej minuty. By móc trafić do ekipy Bordalasa, obniżył sobie pensję o dwa miliony euro. Teraz z pewnością będzie mu zależało na „rewanżu” na swojej byłej drużynie, która nie umiała lub nie chciała go docenić.
Komentarze (60)