Priorytetem Barcelony jest obecnie przedłużenie umów z Ronaldem Araujo i Gavim, ale Marca zauważa, że klub powinien zwrócić uwagę na sytuację Nico Gonzáleza, choć wychowanek ostatni kontrakt podpisał w maju zeszłego roku.
Obecna umowa pomocnika obowiązuje do 2024 roku, więc teoretycznie nie ma pośpiechu z jej prolongatą, ale należy pamiętać, że Nico podpisywał ją, będąc jeszcze graczem rezerw. Otrzymał niską pensję, która nie odpowiada jego obecnej roli w pierwszej drużynie. Na szczęście klub zabezpieczył się, ustalając klauzulę odejścia na 500 mln euro, co czyni wykupienie Gonzáleza przez inny zespół praktycznie niemożliwym.
Nico wywalczył sobie miejsce w pierwszej drużynie i choć nie gra zbyt często w wyjściowej jedenastce, często wchodzi z ławki, a trener lubi na niego stawiać. W związku z tym logicznym rozwiązaniem wydaje się zaoferowanie mu podwyżki z adekwatnym wynagrodzeniem. Problemem jest oczywiście fair play finansowe i przekroczone wydatki na płace w klubie. Mimo to rozmowy powinny zostać rozpoczęte jeszcze przed zakończeniem sezonu.
Nie będą to łatwe negocjacje, ponieważ Marca zauważa, że wiele europejskich klubów zwróciło swoją uwagę na wychowanka. Wśród nich znajduje się pięć drużyn z czołowych europejskich lig: trzy z Anglii, jedna z Niemiec i jedna z Włoch. Jedną z nich jest Manchester City, w którym przez pewien czas pracował ojciec Nico. Priorytetem Hiszpana jest oczywiście pozostanie na Camp Nou, gdzie czuje się bardzo dobrze. Konieczne jest jednak sprostanie jego wymaganiom finansowym i przede wszystkim sportowym, czyli zapewnienie mu możliwości rozwoju. Kluczowa może okazać się obietnica niepozyskiwania piłkarzy, którzy byliby w hierarchii przed nim i graliby na tej samej pozycji.
Komentarze (24)