Niedzielne derby Barcelony będą ważne dla Sergiego Cabrery. W barwach Espanyolu zagra jego syn Leandro, a Barçę będzie reprezentował były podopieczny Ronald Araujo.
[Mundo Deportivo] Leandro i Ronald zmierzą się ze sobą, zachowują dobre relacje?
Syn zawsze pozostanie synem. Chcę, żeby Leandro był najlepszy. Niech Araujo zagra świetny mecz, nawet strzeli gola, ale niech przegra. Życzę sobie, żeby Espanyol wygrał 2:1 po bramce Leandro. Jeśli o nich chodzi, to wciąż są dobrymi przyjaciółmi. Wymienili się koszulkami po ostatnich derbach na Camp Nou.
Co sądzisz o Ronaldzie? Byłeś pierwszym trenerem w jego profesjonalnej karierze.
Poznałem go, gdy miał 16 lat. Miał bardzo duży potencjał, zarówno jako piłkarz, jak i jako profesjonalista. Był oddany futbolowi, cały czas chciał się uczyć i doskonalić. Czekał na swoją szansę, aż w końcu nadeszła.
Prowadziłeś go w CA Rentistas w drugiej i Boston River w pierwszej lidze?
Tak, miałem to szczęście. Razem z nim awansowaliśmy do elity.
Wszystko działo się bardzo szybko.
Ludzie widzieli to samo co ja. W Rentistas grał jako piwot, ale uważałem, że będzie wielkim stoperem. Teraz zdarza mu się grać nawet na boku obrony, choć wzrost nie pomaga mu w akcjach indywidualnych.
Pomaga także Barcelonie w ofensywie, czasem strzela gole.
Tak, robi to bardzo dobrze. Podłącza się do ataków i pomaga w trudnych chwilach. To mówi dużo o jego rozwoju i klasie. Jeszcze wiele przed nim, nie wiem, gdzie jest szczyt jego umiejętności.
Warto przypomnieć, że zaczynał jako napastnik.
Tak, w dodatku grając przeciwko naprawdę trudnym rywalom. W ośmiu meczach w zespole młodzieżowym otrzymał dwie czerwone i chyba ze cztery żółte kartki. Był przystosowany do fizycznej gry. Musiał się tego nauczyć, ale zrobił to bardzo szybko.
Było duże zainteresowanie jego osobą?
Jego grę oglądało wielu skautów. Pojawiali się przedstawiciele Realu Madryt czy Atlético. W 2018 roku rozmawiałem z Ramonem Planesem, który był wówczas dyrektorem sportowym Getafe i sprowadził do klubu mojego syna. Wspomniał mi o tym, że jego przyjaciel Paco Ors z Fuenlabrady widział na żywo Ronalda Araujo i zwrócił mu o nim uwagę. Trzy miesiące później Planes ściągnął Araujo do Barçy. Zachwycił się jego talentem i podejściem do gry w piłkę.
A jak wyglądała sprawa z Realem Madryt?
W 2018 roku przed meczem Getafe - Real odezwał się do mnie Ramon Martínez i spytał, czy według mnie Ronald jest gotowy wykonać krok do przodu. Czułem się za niego odpowiedzialny i szczerze odpowiedziałem, że według mnie powinien stopniowo się rozwijać. Na pierwszą drużynę Realu było jeszcze za wcześnie. 10 dni później podpisał kontrakt z rezerwami Barcelony.
Tam rozwinął się bardzo szybko.
Tak, Barça od początku zaufała mu i wierzyła w jego talent. W końcu wykonał duży krok naprzód. Ma 22 lata i jest jednym z liderów defensywy Barcelony. To dzięki charakterowi.
Co dalej z jego kontraktem?
Nie wydaje mi się, żeby to był problem, on kocha Barcelonę. Nie wiem, co myślą jego agenci, ale na pewno on sam chce kontynuować karierę na Camp Nou.
Porównałbyś go do Puyola?
Carles był potworem, wygrał wszystko i żeby móc ich porównać, Ronald również musi zacząć zdobywać trofea. Nie wykluczam jednak, że nawet go w tym przebije, bo ma przed sobą wielką przyszłość.
Stanie się kluczową postacią Barçy i reprezentacji Urugwaju?
Bez wątpienia, ma predyspozycje do tego, żeby stać się nawet legendą klubu. Nie mam co do tego wątpliwości.
Komentarze (4)