Historyczne El Clásico rozgrywane w Arabii Saudyjskiej po raz piąty z rzędu padło łupem Realu Madryt. Barça pokazała się jednak z bardzo dobrej strony, a głównie dzięki kluczowym zmianom taktycznym. Dzienniki Marca oraz Mundo Deportivo prezentują najważniejsze ich zdaniem aspekty taktyczne półfinału Superpucharu Hiszpanii.
Marco Asensio kłopotem Jordiego Alby
Taka sytuacja była zdaniem Marki do przewidzenia: Ustawiony bliżej środka Marco Asensio sprawiał, że Jordi Alba musiał decydować, czy również zejść do centralnej strefy, wspierając Gerarda Piqué, czy asekurować skrzydło przed ofensywnymi wejściami Daniego Carvajala, tym bardziej przy pasywnej grze obronnej Ousmane’a Dembélé. Problem został jednak rozwiązany późniejszymi zmianami taktycznymi.
Wysoki pressing Barcelony korzystny dla Viniciusa
Barça chciała być wierna swojej filozofii, starając się odebrać piłkę Realowi jeszcze podczas wyprowadzenia piłki. W pierwszej połowie Królewscy dobrze radzili sobie jednak z presją Blaugrany i bardzo szybko przenosili ciężar gry pod bramkę Marca-André ter Stegena, gdzie było mnóstwo przestrzeni. Świetnie wykorzystywał to Vinicius, który wraz z kolegami raz po raz po raz przeważał liczebnie nad podopiecznymi Xaviego.
Gavi jako wolny elektron
Barça wyszła na murawę w ustawieniu 4-3-3 z Gavim i Frenkiem de Jongiem ustawionymi przed Sergio Busquetsem, z Ferranem Torresem i Dembélé na skrzydłach oraz z Luukiem de Jongiem w roli dziewiątki. W grze jednak Gavi pełnił często rolę „podwieszonego napastnika”, który starał się wywierać presję na obrońcach Realu, a gdy Barça była przy piłce, ustawiał się między Nacho a Mendym, pokazując się do podania, po którym mógłby się odwrócić i ruszyć w kierunku bramki rywala.
Zmiana strony Ousmane’a Dembélé
Dembélé był po wcześniejszych meczach przyzwyczajony do gry na prawym skrzydle, lecz Xavi zdecydował, że Francuz zagra w Klasyku na lewej flance, wykorzystując braki kondycyjne wracającego po urazie Carvajala. Pierwsza połowa pokazała, że był to dobry ruch 41-letniego szkoleniowca. To właśnie 24-latek najczęściej zagrażał defensywie Los Blancos i przede wszystkim to po jego podaniu z lewej strony padł gol na 1:1. W drugiej połowie skrzydłowy nadal był najmocniejszym punktem ofensywy Dumy Katalonii.
Zmiana formacji i dominacja Barcelony
Przy wyniku 1:2 Xavi musiał zaryzykować zmianami. Trener Barçy zdecydował się w drugiej połowie na formację z trzema obrońcami: Ronaldem Araujo, Gerardem Piqué i Jordim Albą. Drużyna nadal naciskała wysoko, a defensorzy ustawieni byli przy samej linii środkowej. Dzięki tej zmianie systemu Blaugrana zdominowała Real, co zostało udokumentowane bramką Ansu Fatiego. Jednak Real znów wyprowadził zabójczą kontrę i wykorzystując mniejszą liczbą obrońców Barçy, zdobył bramkę na 3:2 za sprawą Fede Valverde.
Mundo Deportivo wyliczyło natomiast siedem głównych elementów, które zadecydowały o końcowym rezultacie.
Po pierwsze, dziennik zaznaczył, że choć pressing Barcelony był dość agresywny i wysoki, to podopieczni Xaviego nie robili tego dobrze. Real wykorzystywał nie do końca skoordynowane ustawienie i z łatwością wyprowadzał piłkę. Po przerwie Barça naciskała jednak już dużo lepiej.
Po drugie, Blaugrana miała w pierwszej części meczu piłkę przy nodze, lecz zawodnicy byli statyczni i niezbyt produktywni. W drugiej połowie byli za to dużo bardziej aktywni, a piłka cyrkulowała znacznie szybciej.
Po trzecie, dziennik wskazuje na dobre zmiany Xaviego. Pedri wszedł w przerwie za Frenkiego de Jonga i od razu wniósł spokój do rozegrania. Zdecydowanie nie wyglądał na zawodnika, który pauzował przez trzy miesiące. Abde nie zaprezentował się najlepiej, lecz wg MD zebrał lepsze noty niż debiutujący Ferran Torres. Ansu Fati wykonał natomiast swoją pracę, zdobywając bramkę na 2:2.
Po czwarte, Xavi zaryzykował, ustawiając w obronie trójkę Araujo - Piqué - Alba. To pozwoliło jednak na stworzenie przewagi liczebnej w środku pola.
Po piąte, Barça przejmowała mnóstwo bezpańskich piłek, szczególnie w drugiej połowie.
Po szóste, Memphis ustawiony na „dziesiątce” pokazał się z niezłej strony, stwarzając zagrożenie między liniami.
Po siódme, Carlo Ancelotti dał prezent Barcelonie, ściągając z boiska Lukę Modricia. Minutę po zejściu Chorwata bramkę zdobył Fati, a w końcówce meczu brakowało lidera środka pola w drużynie Realu.
Komentarze (4)