Na czasy, w których to Barcelona będzie faworytem Klasyku, trzeba będzie trochę poczekać. Dziś ekipa Xaviego jest wciąż w powijakach, podczas gdy w Madrycie Benzema rywalizuje z Viniciusem o miano najlepszego zawodnika LaLigi, a Militao wyrasta na numer jeden wśród stoperów w Hiszpanii. W tych meczach faworyt już jednak nieraz przegrywał.
Niepokojąco szybko przeszliśmy z porównywania dorobku strzeleckiego Leo Messiego z całą zdobyczą Realu Madryt do stawiania liczb całej Barcelony naprzeciw tych wykręcanych przez duet Benzema - Vinicius. Podopieczni Ancelottiego pewnie zmierzają po tytuł w Hiszpanii, wciąż grają w Lidze Mistrzów, a kibice już planują kadrę na kolejny sezon z Mbappe na czele. Tymczasem w stolicy Katalonii Mateu Alemany i Joan Laporta wykonują operację na otwartym sercu przy asyście Xaviego, z trudem łatając aktualną kadrę. Rzeczywistość w obu klubach jest diametralnie odmienna i nie ma co się oszukiwać - jest to problem, którego nie da się rozwiązać szybko i bezboleśnie. Przed dzisiejszym Klasykiem pojawiło się jednak kilka pozytywów.
Xavi ma powody do radości, choć musi być ostrożny
Przed meczem z Mallorcą lista nieobecnych sięgała 16 piłkarzy. Od tego czasu wiele się zmieniło i dziś Xavi ma do dyspozycji większość kadry dodatkowo wzmocnionej transferem Ferrana Torresa. Trzeba jednak mieć na uwadze, że Pedri, Ansu Fati, Depay i Araujo potrzebują czasu, by wrócić do najwyższej dyspozycji, a Frenkie do Jong także dostał zielone światło w ostatniej chwili. W obecnej sytuacji prawdziwą zagadką jest zestawienie linii obrony oraz ataku. W defensywie może być wdrożony plan neutralizacji Viniciusa, co oznaczałoby zapewne wystawienie Araujo na prawej obronie lub nawet ustawienie drużyny z trójką stoperów oraz Alvesem i Albą na wahadłach. Urugwajczyk wspierany przez brazylijskiego weterana miałby wtedy zagwarantować bezpieczeństwo na prawej stronie. To jednak mogłoby ograniczyć możliwości drużyny w ofensywie, zwłaszcza na skrzydłach.
W mediach wiele mówiło się o tym, że Ferran Torres może nawet rozpocząć od pierwszej minuty mecz przeciwko Realowi. Jeśli tak się stanie, będzie to wyjątkowo odważna decyzja Xaviego. Hiszpan nie miał wielu okazji do trenowania z zespołem, choć oczywiście mając za plecami niemalże kompletny środek pola reprezentacji mógłby dość szybko odnaleźć się na boisku. Mało prawdopodobny jest z kolei występ Ansu Fatiego, którego trenerzy ewidentnie chcą wprowadzać do gry tak ostrożnie, jak tylko się da. Równie wątpliwe są występy Pedriego i Depaya, choć tutaj Xavi może już podjąć większe ryzyko. Na swoją szansę w klasyku dobrze pracował w ostatnich spotkaniach Luuk de Jong i choć jeszcze miesiąc temu nikt by nie dawał Holendrowi nadziei na występ w dzisiejszym meczu, to teraz jest to jedno z bardziej naturalnych rozwiązań. Jaka jedenastka nie wyjdzie wieczorem na boisko, o pełnym zrozumieniu i zgraniu nie będzie mogło być mowy.
Sprawdzone rozwiązania Carlo Ancelottiego
W Realu Madryt trenerzy nie mają wielu znaków zapytania. Niepewna jest obsada prawego skrzydła oraz przygotowanie do meczu Carvajala, jednak poza tym skład można dość spokojnie wytypować. Zabójczy francusko-brazylijski duet w ataku jest nie do ruszenia, środek pola złożony z Casemiro, Kroosa i Modricia gra od lat niemal na pamięć, a obrona oparta na Alabie, Militao i Mendym jest w tym sezonie w wybornej formie. Jeżeli Carlo Ancelotti postawi na Carvajala, a kolejną szanse otrzyma Asensio, to na pewno nie będzie można mówić o żadnym zaskoczeniu.
Pod względem taktycznym można spodziewać się poszukiwań najsłabszego ogniwa barcelońskiej defensywy przez piekielnie szybkiego Viniciusa oraz wyciągania stoperów przez Benzemę. Z pewnością nie zabraknie też bardzo odważnej gry bocznych obrońców oraz częstych wizyt w polu karnym środkowych pomocników. Real gra tak już od lat i dzięki szybkości rozegrania, jest przy tym piekielnie efektywny. Bardzo trudno znaleźć sposób na tak grającą ekipę Carlo Ancelottiego, ale szansy można upatrywać w przechwytach i odbiorach, po których ekipa z Madrytu najczęściej dopuszcza do okazji bramkowych. Największym wyzwaniem będzie jednak powstrzymanie szybkich akcji Realu. Tym bardziej, że Barcelona ma w tym sezonie olbrzymie problemy z bronieniem w obrębie własnego pola karnego, z kolei Królewscy z dużą łatwością dostarczają piłkę w szesnastkę przeciwnika.
Trochę za wcześnie na ten klasyk
Od przybycia Xaviego do Barcelony zespół zaczął grać lepiej i przełożyło się to także na punkty w lidze. Wciąż jednak musimy poczekać na powrót do formy wielu kluczowych zawodników, a młodzież musi z kolei nabrać więcej doświadczenia. Z każdym tygodniem zespół powinien wyglądać lepiej i wszyscy liczymy, że w końcu osiągnie poziom pozwalający rywalizować z najlepszymi. Niestety mecz z Realem Madryt jest już dziś i trzeba być niepoprawnym optymistą, by oczekiwać od Barcelony pewnego awansu do finału Superpucharu Hiszpanii. Każdy wynik inny niż porażka podopiecznych Xaviego będzie sporym zaskoczeniem dla całego piłkarskiego świata, który dzisiejszych rywali ustawił już na przeciwległych biegunach. Jest tym zresztą sporo prawdy, ponieważ niemal pod każdym względem - od projektu sportowego, przez stabilność finansową i instytucjonalną, a na aktualnej formie kończąc - Królewscy mają wyraźną przewagę.
Xavi nie chce się do tego przyznać, ale z całą pewnością wolałby rozgrywać ten mecz za miesiąc lub dwa, kiedy efekty jego pracy powinny być już wyraźnie widoczne. Dzisiaj nawet on nie wie, czego może się spodziewać po powracających Pedrim, Depayu, Ansu Fatim czy pozyskanym zimą Ferranie Torresie. Tym bardziej na tle Realu Madryt, który wyjdzie wieczorem w niemal najsilniejszym składzie po okazałym triumfie nad Valencią. Świadomość realiów nie może jednak odbierać prawa do wiary w sukces i jeżeli Xavi twierdzi, że wygrana w El Clásico może być punktem zwrotnym dla jego ekipy, to od 20:00 czasu polskiego przez niemal dwie godziny trzeba trzymać kciuki, by właśnie tak się stało.
Komentarze (21)