AS: Joan Laporta chce poprzez sprowadzenie Hålanda powtórzyć sukces transferu Ronaldinho

Dariusz Maruszczak

18 grudnia 2021, 17:11

AS

28 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Jak donosi dziennik AS, Joan Laporta chce poprzez kupno Erlinga Hålanda osiągnąć podobny sukces jak po transferze Ronaldinho
  • Sprowadzenie Brazylijczyka przyczyniło się do odbudowy Barcelony po latach kryzysu
  • Tym razem na drodze prezydenta Blaugrany mogą stanąć finanse

Gdy Joan Laporta obejmował władzę w FC Barcelonie w 2003 roku, zastał klub w bardzo trudnej sytuacji w różnych obszarach. Często porównuje się obecne położenie Dumy Katalonii do tamtych okoliczności, gdy mimo problemów udało się wydźwignąć Blaugranę z kryzysu. W ostatniej kampanii wyborczej robił to sam Laporta, twierdząc, że ma doświadczenie w radzeniu sobie z kłopotami. Oprócz wielu ważnych decyzji podjętych w 2003 roku (i później) przez władze klubu, gamechangerem dla Barcelony okazało się sprowadzenie Ronaldinho.

Brazylijczyk wcale nie był jednak głównym celem klubu. Aby wygrać wybory, Laporta obiecał kupno gwiazdy, ale miał nią zostać David Beckham. Obecny prezydent klubu wygrał wyścig polityczny z Lluisem Bassatem, jednak przegrał rywalizację o angielskiego gwiazdora z Realem Madryt. Zapadła więc decyzja o pozyskaniu z PSG Ronaldinho, którym Los Blancos także byli zainteresowani.

Powrót radości

Wkład nowego nabytku w wyjście Barcelony z tarapatów był ogromny. Nie tylko samą doskonałością sportową stanowił wielki atut drużyny, ale samo jego przybycie i postawa poprawiły zdruzgotane morale i atmosferę wokół klubu. Brazylijczyk sprawił, że na Camp Nou znów chcieli grać wielcy piłkarze, a Blaugrana stała się atrakcyjnym miejscem nie tylko dla graczy, ale też dla sponsorów i kibiców z całego świata. Ronaldinho przyczynił się do podniesienia klubu, który pod wieloma względami stał się później wzorem do naśladowania. Jego uśmiech był symbolem powrotu radości na Camp Nou, której tak brakowało w tamtych trudnych czasach, podobnie jak obecnie.

Początek odbudowy w sezonie 2003/2004 nie był prosty (brzmi znajomo?), a słabe wyniki sprawiały, że Barcelonie zajrzało w oczy widmo drugiego z rzędu braku awansu do Ligi Mistrzów. Tak się jednak nie stało dzięki znakomitej reakcji drużyny w drugiej części sezonu, dowodzonej przez Ronaldinho, który otrzymał potem nagrodę dla Piłkarza Roku FIFA 2004. Barça nie zdołała sięgnąć po mistrzostwo, ale wydostała się ze środka tabeli na drugie miejsce, co zapewniło kolejny krok na drodze do powrotu do elity. Rok później Barcelona sprowadziła Samuela Eto’o, Deco, Edmilsona, Henrika Larssona, Juliano Bellettiego czy Ludovica Giuly, dopełniając odbudowy. Zdobyła mistrzostwo, prowadząc w tabeli przez większą część sezonu, a Ronaldinho sięgnął po Złotą Piłkę. Dwa lata po przybyciu Brazylijczyka Blaugrana sięgnęła po Puchar Mistrzów, wychowując po drodze takich piłkarzy jak Carles Puyol, Xavi, Andrés Iniesta czy w końcu Leo Messi. A wszystko zaczęło się od Ronaldinho i jego magicznego wpływu na otoczenie.

Łowca bramek zamiast czarodzieja

Teraz według ASa taką postacią ma być dla Laporty Erling Håland. Widać zresztą kilka podobieństw do sytuacji z 2003 roku. Real Madryt, podobnie jak wówczas Ronaldinho i Beckhamem, teraz również interesuje się wielkimi gwiazdami europejskiej piłki - Hålandem i Kylianem Mbappe. Los Blancos wydają się skupiać na drugim z wymienionych, więc Barcelonie może być odrobinę łatwiej w walce o Norwega. Finansowo Real być może zdołałby sprowadzić obu graczy, ale kluczową postacią drużyny wciąż jest inny środkowy napastnik Karim Benzema. Oczywiście dużą konkurencję dla Blaugrany stanowią także inne wielkie kluby, jak Manchester City.

Håland nie jest oczywiście tak ekscytującym w swojej grze czarodziejem jak Ronaldinho. Może jednak też działać na wyobraźnię dzięki niebywałej skuteczności, której Barcelonie bardzo brakuje. Norweg strzelił dla Borussii 76 goli w 74 meczach, a do tego dołożył 20 asyst. Samo pozyskanie takiego łowcy bramek, nazwiska powszechnie pożądanego przez wielkie europejskie kluby, byłoby kolejnym sygnałem dla kibiców, sponsorów i piłkarzy, że pogrążona w depresji Barça wraca do gry.

Problemy finansowe

Różnica w porównaniu do 2003 roku jest zasadnicza. Barcelona mogła wówczas sobie pozwolić na duże wydatki. Teraz musi pilnować każdego euro i nie wiadomo do końca, jak będzie wyglądała jej sytuacja finansowa w lecie. Głównym atutem Laporty mają być jego dobre relacje z Raiolą i możliwość zaoferowania Hålandowi roli największej gwiazdy wielkiego klubu, co niekoniecznie musiałoby mieć miejsce w innych zespołach. Dla Norwega ważny będzie jednak projekt sportowy. Media już donosiły, że jeśli Barça nie zdoła awansować do Ligi Mistrzów, napastnik nie przyjdzie na Camp Nou. W przypadku Ronaldinho było inaczej - w swoim pierwszym sezonie gwiazdor grał jedynie w Pucharze UEFA. Barcelona wystąpi w Lidze Europy na wiosnę, ale w nowej kampanii nie chciałaby znów brać udziału w tych rozgrywkach. Wiele może zależeć więc od postawy Katalończyków już w obecnym sezonie.

W kwestii finansów Barcelona może mieć jeden istotny czynnik na swoją korzyść. Otóż doniesienia medialne wskazują, że FIFA chce od 2022 roku narzucić ograniczenia dotyczące zarobków agentów i pośredników. Mieliby oni otrzymywać maksymalnie 10% z sumy transferu. To wykluczyłoby takie gigantyczne prowizje, jak ta otrzymana przez Raiolę za Pogbę (40 mln). Warto przypomnieć, że należność dla agenta za ewentualną zmianę pracodawcy Hålanda szacowano nawet na 55 milionów. Dla Barcelony takie kwoty (zwłaszcza że w przypadku Norwega również jego ojciec chce zgarnąć sporą sumkę) w połączeniu z kosztem transferu i wynagrodzeniem zawodnika byłyby nieosiągalne. Jednak nawet gdyby FIFA przeprowadziła takie zmiany, agent mógłby zawrzeć umowę ze swoim klientem, gwarantującą mu określony procent pensji, co oczywiście zwiększyłoby wymagania dotyczące płacy piłkarza.

Trudne zadanie

Laporcie trudno będzie więc dopiąć swego i sprowadzić Hålanda, choć wydaje się zrozumiałe, dlaczego prezydent czyni starania, aby pozyskać właśnie Norwega. 21-latek już jest czołowym napastnikiem w Europie, ma przed sobą wiele lat kariery, a Barcelona potrzebuje wielkiego posunięcia, które wzbudzi entuzjazm wokół klubu. Władze Blaugrany będą walczyć z dylematem, jak ograniczać wydatki, zarabiać pieniądze, a jednocześnie utrzymać drużynę na poziomie Ligi Mistrzów. Laportę czeka znacznie trudniejsze zadanie niż w 2003 roku, jeżeli chodzi o nadanie klubowi impulsu i rozpędu kupnem wielkiej gwiazdy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (28)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze