Barça pracuje na wielu frontach, aby móc wzmocnić kadrę w styczniu. Na Camp Nou wrócił już Dani Alves i oczekuje się, że wkrótce zostanie osiągnięte porozumienie w sprawie transferu Ferrana Torresa. Klub liczy też na to, że uda się sprowadzić jeszcze jednego zawodnika. Lecz, aby móc ich zarejestrować, niezbędne są odejścia piłkarzy, którzy zwolnią miejsce w kadrze. W tym momencie wolny jest tylko jeden numer. Aby móc spełnić warunki finansowego fair play konieczna jest sprzedaż piłkarzy, a szczególnie Philippe Coutinho i Samuela Umtitiego, którzy zarabiają najwięcej.
Bolesna porażka w Monachium i początek nowego etapu zapowiedziany przez Xaviego będą miały swoje konsekwencje w postaci sprzedaży. Latem klub ogłosił już operację „czystka”, która nie przyniosła jednak oczekiwanych efektów. Teraz dyrekcja pracuje nad planem kryzysowym, który pomoże skutecznie pożegnać piłkarzy. Tym razem ręka nie może zadrżeć. Nazwiska takie jak Umtiti i Coutinho są w ogniu krytyki, ponieważ obaj grają bardzo mało, a zarabiają najwięcej. Francuz, który dzieli agentów z Xavim Hernándezem, jest jedynym piłkarzem z całej kadry, który w tym sezonie nie rozegrał jeszcze ani minuty. Brazylijczyk wyszedł co prawda niedawno w podstawowym składzie, lecz jego rola w zespole jest niewielka. Coutinho chce otrzymać powołanie na Mundial 2022 w Katarze i szuka możliwości regularnej gry. To czynnik, który działa na korzyść jego odejścia już zimą. Klub byłby skłonny rozważyć nawet ofertę wypożyczenia, jeśli zakładałaby ona dzielenie bądź przejęcie pensji przez inny klub. W przypadku Umtitiego, którego umowa z Barçą wygasa w czerwcu 2023 roku, wszystko wskazuje na to, że klub ponownie zaproponuje mu obustronne rozwiązanie kontraktu.
Zawodników, którzy mogą odejść już w styczniu, jest jednak więcej. Luuk de Jong, Sergiño Dest czy Óscar Mingueza także mogą opuścić klub, podobnie jak inni zawodnicy, którzy grają mało lub prezentują się poniżej oczekiwań. Barcelona pracuje nad różnymi formułami, od wypożyczenia do jednostronnego rozwiązania kontraktu, nie wykluczając także zwolnień ze spłatą tylko połowy wynagrodzenia lub odroczeniu kosztów poprzez wypożyczenia. Mundo Deportivo donosi, że zarząd działa po cichu i panuje wiara w to, że po rozegraniu zaległego meczu z Sevillą 21 grudnia uda się ogłosić odejścia. Po tym spotkaniu piłkarze odpoczną, lecz w klubowych biurach praca będzie wrzeć.
Tę informację potwierdza Sport. Wg dziennika klub zdaje sobie sprawę, że musi przeprowadzić dwa porządne transfery, które wraz z powrotem do gry Ansu Fatiego zmienią obecną dynamikę i pomogą w osiągnięciu głównego celu, jakim jest zakwalifikowanie się do następnej edycji Ligi Mistrzów.
Dziennik przypomina, że Barça musi „zrobić miejsce” w limicie wynagrodzeń, aby móc zarejestrować nowych zawodników. Pozostawione dziedzictwo poprzednich rządów sprowokowało „blokadę” w tej kwestii. Latem koszty przeznaczone na pensje dla piłkarzy wyniosły 670 milionów euro - najwięcej na świecie i o połowę więcej niż drugi klub w rankingu. Odejścia Leo Messiego i Antoine’a Griezmanna sprawiły, że kwota spadła do 430 milionów euro - wciąż najwyższa na świecie.
W tym momencie transfery w styczniu są wykluczone. Klub mógłby sprowadzać zawodników na zasadzie wypożyczenia, lecz LaLiga nie pozwoliłaby na ich rejestrację. Kolejne zadłużanie się nie miałoby sensu. Barça musi zatem koniecznie pozbyć się kilku piłkarzy.
Sport informuje, że opcja rozwiązania kontraktu wchodzi w grę także w przypadku Philippe Coutinho. Wiązałoby się to zapewne z konsekwencjami sądowymi w przyszłości, lecz nie wyklucza się, że Brazylijczyk również nie będzie chciał odejść. Klub uzgodnił z Xavim, że aby wywrzeć presję na zawodnikach, nie będą oni powoływani, a nawet będą odsuwani od grupy.
Sprzedaże umożliwiłyby wg katalońskich dzienników transfery Ferrana Torresa i Edinsona Cavaniego. Porozumienie z Hiszpanem jest domknięte, a negocjacje z Manchesterem City są bliskie finalizacji. Inwestycja w Ferrana byłaby bardzo ważna pod tym względem, że wynagrodzenie 21-latka zajęłoby miejsce Philippe Coutinho, który budzi zainteresowanie w Premier League, a szczególnie w biurach Newcastle.
Cavani byłby natomiast bardzo ważnym wzmocnieniem ataku, zapewniającym bramki. Urugwajczyk chce przybyć na Camp Nou, ponieważ gra bardzo mało w Manchesterze United, a angielski klub nie stawiałby oporu. Cavani trafiłby do Barcelony na zasadzie wypożyczenia, aby nie generować kosztów, lecz problemem znów może być zmieszczenie jego pensji w limicie wynagrodzeń. Dlatego kluczowe jest, aby Samuel Umtiti w końcu zgodził się odejść. Wraz z transferem Ferrana Torresa oraz odejściami Coutinho i Umtitiego będzie można uznać plan kryzysowy za sukces i przygotować się do letniego okienka transferowego, które także będzie intensywne. Jedno jest pewne: żaden transfer nie zostanie przeprowadzony bez zgody Xaviego.
Komentarze (22)