To jest nowa rzeczywistość, w której trzeba się odnaleźć

Błażej Gwozdowski

9 grudnia 2021, 15:30

68 komentarzy

Fot. Getty Images

Trzy szybkie ciosy posłały Barcelonę na deski i otrzeźwiły wielu optymistów. Xavi zespołu w dwa tygodnie nie odmienił, a Gavi nie stał się w miesiąc Modriciem. Rzeczywistość znów zadrwiła z marzeń nadziei wszystkich sympatyków klubu ze stolicy Katalonii. Nie pamiętam, by Barça była tak daleko od europejskiej czołówki.

Porażka jest wkalkulowana w ten sport i nie warto przesadnie długo rozpamiętywać każdą klęskę. Szybko nadchodzi kolejny mecz oraz kolejna szansa na zmazanie plamy i zmianę dynamiki. Nauka wymaga jednak wyciągania wniosków, a po takich spotkaniach jak potyczki z Bayernem czy Benficą w Lidze Mistrzów w tym sezonie nasuwają się one same. Formuła nie tyle się wyczerpała, co bardzo kiepsko zestarzała. Nikt w Barcelonie cofać czasu raczej nie potrafi, zatem trzeba pogodzić się z rzeczywistością i rozpocząć pracę, by za rok wyglądała ona korzystniej niż teraz. A o to z wielu względów nie powinno być aż tak trudno. Przy czym „lepiej” wcale nie oznacza „dobrze”.

Już tam byliśmy 21 lat temu?

Odpowiedź na to pytanie brzmi: nie. Lorenzo Serra Ferrer odpadł już w fazie grupowej Ligi Mistrzów, ale Barcelona ograła wtedy Leeds 4:0, o jedną bramkę więcej aplikując Beşiktaşowi. Owszem, w efekcie zakończyła rywalizację w tych rozgrywkach z dorobkiem ośmiu punktów i 13 zdobytych bramek, nie potrafiąc wygrać z Milanem. Wciąż była to jednak Barcelona, która rywali dominowała i walczyła do końca. Pozwoliło to też zamieszać w Pucharze UEFA, w którym na etapie półfinału Blaugrana przegrała w dwumeczu zaledwie jednym golem z Liverpoolem. Rivaldo zakończył sezon z 31 golami, z kolei Kluivert dołożył 22 trafienia. Ponadto łącznie 20 bramek zapisali na wspólnym koncie Marc Overmars i Luis Enrique. 

W lidze również nie było kolorowo, jednak zespołowi prowadzonemu już przez Carlesa Rexacha udało się rzutem na taśmę wskoczyć do najlepszej czwórki i zapewnić sobie udział w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Warto też dokładniej przyjrzeć się wynikom tamtej Barcelony. Zdystansowana przez Real w walce o mistrzostwo Blaugrana zdołała w tamtym okresie wygrać z Królewskimi na Camp Nou i wywieźć punkt z Santiago Bernabéu. U siebie była zresztą piekielnie groźna, ponosząc tylko trzy porażki. W 38 meczach ligowych tylko raz rywalom udało się pokonać Barçę więcej niż jednym golem i choć było to bolesne 0:6 na wyjeździe z Realem Sociedad, to jedna wpadka zawsze może się przytrafić. Tamta ekipa potrafiła rywalizować, dzisiejsza z przeciwnikami ze ścisłej czołówki tylko odbiera naukę na przyszłość. Bądźmy tego świadomi, kiedy zaczniemy szukać rozwiązań. Bilans bramkowy 2 do 9 w Lidze Mistrzów nie wziął się znikąd. 

Koeman obrał zły kurs, Xavi jeszcze go nie zmienił 

Nieuczciwym uproszczeniem jest zrzucanie winy na Ronalda Koemana, podobnie jak szukanie przyczyn w jakości kadry. Holender oczywiście popełnił wiele błędów, ale nigdy nie ukrywał, że planuje z perspektywą dalszą niż ta akceptowalna dla przeciętnego kibica. Dużo większym problemem był brak zaufania do Koemana, który blokował działania w wielu sferach. Gdyby to od Ronalda zależało, czy służby medyczne pozostają w obecnym kształcie, to być może Xavi nie musiałby zwalniać niemal całego sztabu. Zaufania jednak nie było i w mętnej atmosferze Barcelona z tym sternikiem zapłynęła zbyt daleko. Kiedy zespół objął Xavi, uniknięcie konsekwencji w postaci odpadnięcia z Ligi Mistrzów było już praktycznie niemożliwe. Nawet przy wcześniejszej zmianie warty - ogranie Benfiki byłoby niezwykle trudne.

Zmiana trenera sama w sobie może dać Klubowi bardzo dużo, natomiast największą korzyścią jest właśnie odbudowa jedności w ekipie. Xavi ma zaufanie Laporty, a zawodnicy również skorzystają na tym, że konflikt ponad nimi wyparował. Jasno określone kryteria pozwolą też na dokonywanie radykalnych zmian kadrowych bez wywoływania niezdrowej atmosfery w zespole. Operacyjnie Barcelona na pewno odzyska sprawność, której pod wodzą Ronalda Koemana nie miała prawa już posiadać. Nie miejmy jednak złudzeń, że przy tak niezrównoważonej zwłaszcza pod kątem doświadczenia i ogrania kadrze zespół szybko zyska powtarzalność. Na zmianę kursu trzeba będzie poczekać i wcale nie jest powiedziane, że nawet optymalne wykorzystanie posiadanego potencjału pozwoli na rywalizację z najlepszymi w kolejnych sezonach.

Duet Xavi - Alemany nadzieją na lepsze jutro 

Doświadczony prezes dobiera sobie zaufanych ludzi i pozwala im działać. Za projekt sportowy przede wszystkim odpowiada dwójka, która pod kątem doświadczenia znajduje się na przeciwnych biegunach. Mateu Alemany wykonał wspaniałą pracę zarówno w Realu Mallorca jak i w Valencii. Jest jednym z dwóch najbardziej cenionych dyrektorów sportowych w Hiszpanii i bez wątpienia ma niezbędne doświadczenie, by zarządzać w kryzysie pod ogromną presją. Praca w takiej atmosferze nie jest co prawda żadnym novum też dla Xaviego, ale perspektywę i zakres działań w roli zawodnika miał zupełnie inne. Jako trener z podobnymi problemami jeszcze się nie mierzył i na pewno popełni wiele błędów. Duża autonomia i wsparcie tak doświadczonego dyrektora może jednak przynieść efekty, których wszyscy oczekujemy. 

Bezpośrednio po meczu Thomas Müller powiedział, że Barcelona ma świetnych technicznie zawodników, ale nie jest w stanie rywalizować na najwyższej intensywności. Diagnoza tyleż przykra, co dobrze nam znana i prawdziwa. Rozwiązaniem nie jest jednak sprowadzenie silniejszych fizycznie zawodników i wzmocnienie w ten sposób wyjściowej jedenastki, ale takie przygotowanie zespołu i ustawienie taktyczne, by wykorzystać atuty obecnie posiadanych zawodników. Nico, Gavi, Depay, Frenkie de Jong czy Araujo to piłkarze przygotowani do wysiłku fizycznego. Fati, Pedri także dużo pracują na boisku, a braki kadrowe są dobrze znane i być może już zimowe okienko przyniesie pewną poprawę.

Do sukcesu nie da się dotrzeć skrótem

W piłce nożnej tylko zmiany zawodników w trakcie meczu potrafią przynieść natychmiastowy efekt. Na efekty pracy trenera z zespołem trzeba poczekać trochę dłużej, tym bardziej przy młodej i niedoświadczonej kadrze. Dla nastoletniego czy dwudziestoletniego piłkarza rok pracy z trenerem znaczy dużo więcej, niż w przypadku ogranego reprezentanta z kilkoma kryzysami w życiorysie. Z kolei doświadczenie z poprzednich klubów pozawala weteranom szybciej zrozumieć oczekiwania nowego szkoleniowca. Przywoływanie Tuchela jest szczególnie dobrym przykładem. Kiedy Niemiec przychodził do Chelsea, miał w kadrze 20 piłkarzy przynajmniej 24-letnich z minutami na boisku. Obecnie ma takich graczy w kadrze już 17. Jednocześnie zawodnicy poniżej 21. roku życia rozegrali w lidze w tym sezonie u Tuchela łącznie okrągłe zero minut. Barcelona ma 14 piłkarzy przynajmniej 24-letnich z minutami w tym sezonie, w tym niezdolnych do gry Agüero, Roberto i Braithwaite’a, dopiero powracającego do gry Dembélé, fatalnego Luuka de Jonga i dwóch bramkarzy. Z kolei 10 zawodników U-21 rozegrało już w samej lidze 4264 minuty. Wnioski? Niech każdy wyciągnie własne.

Xavi ma teraz czas na budowanie zespołu. Krótkoterminowe cele już wyparowały. Trauma Ligi Mistrzów za kilka tygodni stanie się mglistym wspomnieniem i tylko od pracy wykonywanej w Klubie zależy, czy na Camp Nou hymn najważniejszych rozgrywek w Europie zacznie znów wywoływać pozytywne emocje. W trwającym sezonie niektórych błędów już nie da się naprawić. Kadrę czeka co najwyżej skromny retusz, przygotowanie fizyczne zawodników, rozgrywając mecz co trzy dni jest w zasadzie niemożliwe, a kolejne 400 minut na boiskach LaLigi nie uczyni z 18-latka „profesora futbolu”. Nie oczekujmy zbyt dużo. Wystarczy, że z tych zgliszczy wyłoni się spójny projekt, w który wszyscy uwierzymy. Nawet jeśli owoce przyniesie za dwa czy trzy lata.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

To nie tylko klub się znalazł w nowej sytuacji tylko cała społeczność kibicująca FC Barcelonie znalazła się w nowej rzeczywistości bo muszą się do niej przyzwyczaić w jakim obecnie znajduje się położeniu klub. Bo każdy kibic od Barcelony wymaga pięknej gry i samych sukcesów a tu nastąpił niestety niespodziewany krok w tył. Aby odbudować zespół potrzeba trochę czasu i cierpliwości że strony kibiców.

Trzeba się przygotować na to że paru zawodników z pierwszej jedenastki odejdzie zimą i latem. Rewolucja kadrowa...

A kto to ma taki brzuchol na tym zdjęciu ? :)))

Trzeba ten sezon dograć do końca i wyciągnąć z niego jak najwiecej, a potem szybko o nim zapomnieć. Od następnym rundy, mam nadzieję, zaczną być widoczne efekty. Przede wszystkim muszą polozyc nacisk na przygotowanie fizyczne i tu trzeba mocno wykorzystać presezon.

ja się tam nie łudziłem przed meczem z bayernem... dla tego rozczarowany nie jestem .// mało tego bałem się mega pogromu jak jeszcze nie tak dawno Barca zaznała, ale skonczyło sie na klasycznym 3-0

Tu trzeba nazbierać jak najwięcej kasy czyli moim zdaniem niestety trzeba pomyśleć o sprzedaży Fdj(jestem pewien że przy dobrze funkcjonującej drużynie odpali), matsa, desta, gaviego może,depaya,puiga. (Moze z obecnym budżetem wyjdzie z 150-200mln)
W środku pola brakuje piłkarza z techniką minimum na poziomie busquetsa, nasi pomocnicy mają problem z przeciwnikiem na plecach, z przyjęciem piłki czy to z autu czy to od obrońców i takim graczem w okresie przejsciowym móglby być Thiago, nje jest to ulubieniec kloppa więc do wyjęcia
potrzebujemy też cracka takiego jak halland , piłkarz jak coman, sterling ( którzy tak czy tak by sie przydali) nje zagwarantują minimum 30 goli w sezonie, a my nie strzelamy.
Może trzeba czegoś poszukać w rodzimej lidze np. iniaki Williams, Isak jeżeli nie wyjdzie z hallandem
Skład na okres przejsciowy widziałbym tak:
Onana
Alves-garcia-araujo-alba
Busi-thiago-pedri
Dembele-Halland/Isak/Williams-Fati/Adama traore
Ławka:
Nico,Gavi,Balde.......
Tu jest potrzebna rewolucja
Oczywiście to dalej nie będzie ekipa która bedzie na poziomie bayernu czy liverpoolu ale zagwarantuje Top 4 w la liga i wyjscie przynajmniej z grupy

Xavi ma pomysł ale razem z nim musi iść drużyna. Potrzeba czasu i wzmocnień bo nie oszukujmy się Nico, Gavi, Pedri czy Fatii nie udźwigną jeszcze ciężaru. Są genialnie zapowiadającymi się zawodnikami ale potrzeba doświadczenia na poziomie takim jak mecz wczoraj z Bayernem. Co do reszty to fakt nie widziałem ich gryzących trawę...

"Nieuczciwym uproszczeniem jest zrzucanie winy na Ronalda Koemana, podobnie jak szukanie przyczyn w jakości kadry."
Nie całej winy, ale większości. Koeman miał do dyspozycji 2 okresy przygotowawcze, sezon i spory kawał drugiego, by wypracować jakąś taktykę. Obecność najlepszego gracza świata, który niósł przez sezon drużynę i maskował jej wady, co pozwalało odważniej eksperymentować.

"Holender oczywiście popełnił wiele błędów, ale nigdy nie ukrywał, że planuje z perspektywą dalszą niż ta akceptowalna dla przeciętnego kibica."
A zaraz :
"Rozwiązaniem nie jest jednak sprowadzenie silniejszych fizycznie zawodników i wzmocnienie w ten sposób wyjściowej jedenastki, "
Dokładnie, a właśnie to było modus operandi i główne usprawiedliwienie Ronalda. "Bo trzeba nam silnych kołków" "bo ci co mam są słabi".
Gdyby mu zapewnić tą postulowaną swobodę w większej perspektywie, odbudowa Barcy zgodna z jej zasobami, byłaby jeszcze dłuższa lub niemożliwa, młodzi zostaliby pozbawieni szans na rozwój przez te 29-letnie "silne" kołki. A nie to było najgorsze, bo "lekarstwem" Koemana, na wspólną z Xavim diagnozę - słabość na skrzydłach, ich brak produktywności,
było skłonienie bocznych graczy do zwiększenia liczby górnych piłek... w drużynie, która średnią wzrostu oscyluje koło 175 cm...
Jesli ktoś twierdzi też jak Koeman, że problemem jest brak strzałów z daleka, mając jednocześnie przez sezon Messiego, faceta który biorąc pod uwagę ostatnie 10 sezonów, ma 2x więcej goli strzelonych z dystansu w top5 ligach niż następny na liście, to już w ogóle trochę się zastanawiam nad jego warsztatem.

Przy tym wszystkim, jeśli na prawdę autor twierdzi, że rozsądne byłoby większe zaufanie do Koemana, kogoś kto wcale nie był trenerem projektu obecnego zarządu, a Barcę zaczął spychać z jakiejkolwiek planowej ścieżki, to wydaje mi się to nadużyciem nieco.

"Dużo większym problemem był brak zaufania do Koemana, który blokował działania w wielu sferach. "

O ile wnioski Koemana mogą być prawidłowe co do działo medycznego, jednak za przygotowanie fizyczne sam odpowiadał, bo trener jest z jego sztabu. Co więcej, sam dawał grać graczom, często tuż po kontuzjach, co do których gros kibiców na LR pisało o zagrożeniu nawrotem. Wydaje mi się, że słabość sztabu medycznego, była dla niego jedynie kolejnym alibi, dla ryzyka wystawienia składu może ciut mocniejszego, a mylił się często i czynił z tego wygodną wymówkę.

"Koeman obrał zły kurs, Xavi jeszcze go nie zmienił "
I ja po tych kilku meczach wyraźnie widzę, w których miejscach Xavi naciska by ten kurs zmienić. Rezultaty mają pewną bezwładność i o ile czasem wyniki były pozytywne, czasem nie, to wyraźnie widać co chciał Xavi osiągnąć:

1. powrót do pressingu utrudniającego wyjście rywalom z piłką i oddalającego grę od naszego pola karnego - bardzo zależy od przygotowania fizycznego, ale w każdym meczu dopóki mieliśmy siły wyglądało to co najmniej nieźle. Do optimum daleko, ale przygotowanie fizyczne pozwoli tu zrobić postępy.

2. rozszerzenie gry - brak typowych skrzydłowych, najlepszy dla Xaviego to taki
Pedro - obunożny, szybki, pracowity w obronie, BARDZO inteligentny jeśli chodzi o ofensywne wejścia w pole karne... Dembele miał się tego nauczyć, woli kasę raczej.
Tak czy siak idea spoko, ale rozbija się o brak wykonawców. Wczoraj Bayern miał z takimi atakami nieco problemów, posłanie dobrej długiej piłki ma taktyczną rolę - zmusza rywala do ostrożności z ofensywnym podłączaniem się obrońców, trochę skraca jego pressing.

3. Granie bardziej zwartymi formacjami - to widać, kiedy mamy siły rzadszy jest obrazek, kiedy na ekranie tv, kiedy mamy piłkę widać albo naszych napastników albo obrońców, bo cała drużyna nie mieści się w kadrze. Pomocnicy wracają głębiej w obronie, pomagają wyprowadzać piłkę aczkolwiek wciąż widać że pary starcza na pół meczu. Im dalej w las, tym mniej się łączą się nasze formację, tym więcej miejsca ma rywal między formacjami.

4. kontrolowanie meczy prowadzeniem piłki - widać że to Xavi chce wpoić, by strzelić i kontrolować mecz, posiadanie przenosić na połowę rywala. W kilku meczach, tak na początku było to widać, niestety ostatnio słabo. Być może za słabi są wykonawcy, może trudniejsi rywale, może brak sił a więc gracze nie biegają, nie pokazują się na pozycjach. Wierzę, że do odzyskania kontroli Xavi będzie dążył. By ten stan osiągnąć, trzeba znacznie przyspieszyć krążenie piłki, a nasi zawodnicy mają tendencję do jej bezproduktywnego holowania, nie pomagają sobie pokazując się do dograń, nie mają elementarnego odruchu, by po podaniu do kolegi od razu biec tam, gdzie mogą zwrotną piłkę otrzymać, stoją.

Wszystko powyższe dotyczy stanu, w którym Xavi nie miał nawet raz do dyspozycji nawet zbliżonego do optymalnego składu, czego o Koemanie powiedzieć się nie da. Xavi swoje pomysły kleci, wpasowując je do tego co zastał. Jest niewolnikiem słabości taktycznych i fizycznych poprzednich trenerów na razie i tu zgadzam się z autorem, że potrzeba czasu, jednak uważam, że o ile Koemana nie można było ocenić uczciwie po pół sezonu nawet, to po prawie 1,5 jednak materiał jest wystarczający i naszą katastrofę, która zaczęła się zatrudnieniem Valverde zdecydowanie pogłębił, a nie jak sam deklarował "zostawiał spuściznę", by mógł sobie na zaufanie i komfort pracy zasłużyć.

Depay w zime mase robi?

Depay co taki wielki brzuch

W zasadzie ciężko się nie zgodzić z większością tekstu. W zasadzie uważam, że do rywalizacji to w przyszłym roku nie wrócimy bo przeciwnikiem na rzeczywistych faworytów to my nie jesteśmy od co najmniej 2-3 lat w tej LM. Czy rzeczywiście pól kadry do wymiany? Nie sądzę, ale na pewno musimy odzyskać jakiegoś napastnika bo dziś choćbyśmy mieli Xaviego i Iniestę z najlepszego okresu w pomocy do dyspozycji to i tak nie miałby kto ich akcji wykańczać.
To co mnie razi od dłuższego czasu i liczę, że w przerwie świątecznej zostanie poprawione to intensywność i gotowość do biegania. Wczoraj aż oczy krwawiły kiedy nasi grają mecz o życie, Bayern ma 3:0 na tablicy i to Bayern zakłada pressing naszej obronie a nasi pomocnicy nie mają z kim rozegrać bo wszyscy na stojąco "grają". Gavi i Nico dają dużą nadzieję, ale właśnie - to powinni być goście których dziś nie obarczamy odpowiedzialnością za wynik tylko konsekwentnie wprowadzani do składu. A dziś jeśli są obydwaj dostępni to chyba ciężko znaleźć kogoś kto w ich miejsce wstawiłby nawet Frankiego, o Coutinho czy Puigu nie wspominając. W ataku Depay od sierpnia gra wszystko od deski do deski bo jako alternatywę przewidzieliśmy dla niego Luuk'a. Torres super jakby przyszedł, ale potrzebujemy kogoś kto wie po co został wystawiony na ataku i jak dostanie piłkę w polu karnym to jak Kun z Realem - kopie żeby wpadło.
Aha, i nasz pędziwiatr Dembuś - zafundujmy mu bilet do tego Newcastle tylko niech leci już w styczniu. Wiem - zaraz będą głosy że to nasz jedyny niekonwencjonalny artysta ale my potrzebujemy konkretów a nie biegania bo to nie bieżnia lekkoatletyczna. Z resztą, cud jeśli do stycznia się nie połamie...

To ja jako kibic Realu podzielę się swoją opinią, nie zazdroszczę sytuacji ale spadek do ligi Europy ma dla was jeden ważny plus, bądźmy szczerzy na wygraną ligi mistrzów nie było szans a LE juz są spore a to da przepustkę do Ligi mistrzów gdyby nie powiodło się w lidze. Xaviego nie lubię pewnie ze względu ze złe mi się kojarzy gdy Barca nas regularnie lała ale wątpię tez w jego warsztat trenerski. Małe są szanse na drugie Guradiole czy Zidane, chociaż co do Zidane tez mu brakuje warsztatu jeszcze, mial poprostu najlepszych zawodników ale nie zawsze potrafił zareagować, mysle ze jedyna opcja dla was jest szkolenie młodzieży tylko w takich klubach jak Barca, Real czy nie ma na nic czasu, ale możecie isc przykładem choćby Milanu który po kilku latach wraca do elity. Moim zdaniem powinniście zapomnieć o tiki tace, coś co działało kiedys nie musi działać teraz tym bardziej z takimi piłkarzami, teraz liczy się szybkie transportowanie piłki na połowę rywala Powodzenia

dlaczego nie zagramy 4231 z ofensywny pomocnikiem jakim jest coutinho?? dlaczego trzymamy się jakiegoś durnego dna ktorego u nas nie ma już od dawna i gramy 433 jedno i to samo to już zna każdy

Depay jakiś ulany na tym zdjęciu wyszedł..

Panie Błażeju, w swej analizie chyba celowo zapomniał pan o rzeczy najważniejszej - o pieniądzach.
Ich nie ma, nie będzie, a jeśli jakiś szaleniec zdecyduje sią na następny kredyt kompletnie zatopi Barcelonę.
Dzięki obniżkom płac najlepsi odejdą za darmo, pozostaniemy z ligowymi przeciętniakami. To z kolei spowoduje że na mecze będzie przychodzić mniej kibiców, znikną hojni sponsorzy.
Wieszczy pan koniec kryzysu za 2-3 lata. Bardzo optymistycznie.

2-3 lata? Bardzo duży optymizm

Transfery:
In: Onana (Ajax), Azpilicueta (Chelsea), Mazroui (Ajax), Zakaria (Mönchengladbach), Moleiro (Las Palmas), Torres (Man City), Bakambu (Free), Tenas, Marmol, Akhomach (Barcelona B).
Out: Neto, Pena, Lenglet, Mingueza, Umtiti, Dest, Wague, Puig, Roberto, Coutinho, Dembele, Demir, Collado, Aguero, de Jong.
FC Barcelona 2022/23
Bramkarze: Ter Stegen, Onana, Tenas
Obrońcy: Araujo, Garcia, Pique, Azpilicueta, Alba, Balde, Mazroui, Alves, Marmol,
Pomocnicy: Busquets, de Jong, Pedri, Gavi, Nico, Zakaria, Moleiro,
Napastnicy: Fati, Abde, Torres, Akhomach, Depay, Braitwaite, Bakambu,
Trener: Xavi.

Gołym okiem widać, ze przygotowanie fizyczne jest dramatyczne. Do tego dochodzą błędy taktyczne, przygotowanie mentalne i mamy co mamy..

Pozwolę sobie powtórzyć to co pisałem pod przeglądem prasy.
Nikt mi nie wmówi że nasz skład (nie będę go tu kolejny raz wypisywał) to skład który ma prawo regularnie tracić punkty z Alaves, Betisem itd, nie umieć strzelić gola Benfice i męczyć się z Dynamem Kijów. Po prostu nie przyjmuję tego do wiadomości.
Nawet przy szwankującej pomocy i niezgranym ataku nie mamy prawa grać tak słabo. Przecież my strzeliliśmy w 6 meczach LM 2 gole, to jest niedorzeczne. Przecież nawet przez przypadek powinno coś częściej wpadać. W lidze zresztą nie jest lepiej, męczarnie z najsłabszymi żeby coś wcisnąć. Większość goli w lidze strzeliliśmy w meczach które nam wyszły, czyli RSSS, Levante, Valencia i 1 połowa z Celtą - czyli można.
Oczywiście Xavi ma czas, ale muszą też za tym iść wyniki, bo taka firma jak Barcelona nie może sobie pozwolić na brak awansu do LM, bo to będzie oznaczało finansową katastrofę.
Ja jestem zdania że w tym składzie jest potencjał, ale na razie wykorzystujemy go w 20%. Wspomniane już mecze z Celtą, Valencią i RSSS pokazują że da się grać lepiej. Myślę że trzeba koniecznie sprowadzić napastnika, nawet Cavaniego, ale kogoś kto będzie w stanie strzelić gola. Naprawdę czasem wystarczy impuls, dlatego też liczę na pozytywnego wariata jakim jest Alves. Nie zaczniemy wygrywać wszystkiego ale przynajmniej będziemy regularnie zdobywać punkty, a myślę wystarczy do zajęcia miejsca w 4.
Powtarzam, nikt mnie nie przekona że mamy słabszy skład niż Rayo, Betis a nawet Sociedad.

Koeman miał racje ta kadra się nie nadaje na wygrywanie

najtrudniej to zaakceptować, prawdziwych fanów spotkamy na dnie, ja tam będę :)