Kilka dni temu Leo Messi otrzymał swoją siódmą Złotą Piłkę, a dziś we France Football ukazał się z tej okazji wywiad z Argentyńczykiem.
Pokora: Pochodzę z rodziny z klasy robotniczej, mój ojciec pracował przez całe dnie, a nasze osiedle było dość skromne. Ale dzięki Bogu nigdy nam niczego nie brakowało. Rodzice nauczyli mnie szacunku do pracy oraz pokory. Kiedy trafiłem do Barcelony w wieku 13 lat, znalazłem tam te same wartości.
Powody odrzucenia numeru 10 w PSG: Ta koszulka należała do Neymara. Ja trafiłem do nowej drużyny, żeby jej pomagać. Brazylijczyk zaoferował mi oddanie numer 10, spodziewałem się tego po nim, ponieważ znam go dobrze jeszcze z czasów gry w Barcelonie, jesteśmy przyjaciółmi. Ale uważałem, że sprawiedliwie byłoby, gdyby został z tym numerem. Ja wybrałem 30, ponieważ lubię ten numer.
Bycie najlepszym w historii: Nigdy nie uważałem się za takiego, nie próbuję nim być. Bycie jednym z najlepszych zdecydowanie mi wystarcza. Nie wyobrażałem sobie nawet tego, nie interesuje mnie to. Nigdy nie dążyłem do tego miana.
Problemy z hormonami: Pamiętam, jak poszedłem z mamą na badania, które trwały dwie godziny. Gdy poznałem diagnozę, nie byłem zszokowany. Być może byłem wtedy za młody albo nie wiedziałem, co to znaczy. Potem wyjaśniono mi, że będę przyjmował codziennie zastrzyki. Nigdy nie bolało mnie to, że musiałem to robić. Byłem w stanie kontynuować moje życie jak poprzednio. Nie zagrażało to mojej karierze, ponieważ mogłem robić wszystko, co chciałem. Oczywiście musiałem kontynuować leczenie. Kiedy zacząłem terapię, stało się to częścią mojego życia.
Opuszczenie Rosario w wieku 13 lat: Kontynuowałem leczenie, ale było ono zbyt drogie dla mojej rodziny. Newell's powiedziało, że nam pomoże, ale nie dało nam pieniędzy. To była skomplikowana sytuacja, ale pojawiła się oferta z Barcelony. Pamiętam bardzo dobrze, że gdy wyjeżdżaliśmy, ludzie z osiedla nas żegnali. To był trudny moment, nawet mimo tego, że chciałem jechać.
Chęć powrotu do domu: Nigdy o tym nie myślałem, choć nie było łatwo zaadaptować się na początku. Pierwszy rok był dla mnie trudny, w pierwszych miesiącach nie mogłem grać, ponieważ Newell's nie wysłało odpowiednich dokumentów. Gdy już to zostało załatwione, doznałem kontuzji, która wyeliminowała mnie na trzy miesiące. Moja rodzina też miała gorsze chwile. Ale nie rozważałem powrotu do Argentyny. Przeciwnie, gdy minęło trochę czasu i czułem się lepiej, to jeszcze bardziej chciałem zostać zawodowym piłkarzem.
Wzór dla innych: Nie wiem, czy nim jestem, nigdy nie chciałem być kimś do naśladowania. Walczyłem o swoje marzenia. Na początku chciałem zostać zawodowym piłkarzem, a następnie stale się rozwijać i osiągać kolejne cele. Czasem potrzebne jest do tego szczęście. Myślę, że Bóg chciał, żebym doszedł do tego wszystkiego.
Gol przeciwko Arsenalowi w 2011 roku: Normalnie ciężko jest wyobrazić sobie takie trafienie, nie była to typowa akcja. Trenuję każdego dnia, ale tego typu pomysły przychodzą instynktownie. Nie zmieniłem swojego stylu gry od małego. Wszystko zależy od okoliczności. W tamtej chwili pomyślałem, że w ten sposób mogę strzelić gola.
Nieśmiałość: Jestem inny w otoczeniu mojej rodziny i przyjaciół. Być może przy niektórych jestem bardziej nieśmiały, czasem nie czuję się komfortowo lub potrzebuję czasu. Na co dzień jestem jednak normalną osobą, lubię się śmiać i cieszyć życiem.
Porównania do Maradony: Nie, nigdy tak o sobie nie myślałem.. Nie zwracam uwagi na porównania. Kiedyś przeszkadzała mi trochę krytyka, miałem gorsze momenty w reprezentacji, ale pozostawiałem te reakcje w szatni. To tam powinno się rozmawiać o tym z innymi.
Być przyjacielem Messiego: Czy jest łatwo? Musicie spytać innych. Moi znajomi wiedzą, jaki jestem. Być może młodszym piłkarzom jest ciężej mnie bliżej poznać ze względu na to, jak mnie postrzegają, ale kiedy rzeczywiście mnie poznają, wtedy zobaczą, że mogą czuć się przy mnie swobodnie.
Swoboda: Zawsze ją mam na boisku, mogę poruszać się tam, gdzie chcę, bez skupianiu się na pilnowaniu konkretnej pozycji. Wszyscy trenerzy, z którymi pracowałem, uważali, że dzięki temu jestem groźniejszy dla rywala. Poza murawą wolnością jest dla mnie spędzanie czasu z rodziną. Nie wiem, czy czułem presję podczas mojej kariery. Bardziej było to wymaganie dobrych wyników.
Gol głową w finale Ligi Mistrzów w 2009 roku: Xavi wiedział, na jakiej wysokości posłać mi piłkę, żebym mógł trafić głową. Widział, jak robię to na treningach, rozmawialiśmy o tym. Ale nie było to ćwiczone, wyszło zupełnie naturalnie. To był wyjątkowy gol.
Obecny styl gry: Staram się zawsze znajdywać przestrzenie na boisku. Gdy zaczynam na prawej stronie, to przesuwam się do środka. Cofam się także głębiej, by kreować akcje i zwiększać przewagę liczbową. Czuję się tam komfortowo i mogę cieszyć się grą.
Przeżywanie porażek: Teraz się to zmieniło, ponieważ mam dzieci i gdy wracam do domu pozwalają mi o tym nie myśleć. Ale wcześniej, kiedy byłem tylko z Antonelą, to często nie chciałem rozmawiać o przegranym meczu, nie miałem ochoty nic robić. W młodości nienawidziłem porażek. Zawsze chciałem wygrywać, nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Brak celebrowania zwycięstwa Ligi Mistrzów w 2006 roku: Żałuję tego. W tamtym momencie przeżywałem, że nie mogłem zagrać ani znaleźć się na ławce rezerwowych. Do czasu kontuzji grałem w tamtej edycji Ligi Mistrzów. Byłem rozczarowany, ale żałuję tego. Po wygraniu trofeum nie mogłem mieć pewności, że jeszcze uda mi się to powtórzyć. Na szczęście miałem okazję jeszcze się z niego cieszyć trzykrotnie.
Wyprzedzenie Cristiano Ronaldo pod względem liczby strzelonych goli: Zawsze chciałem stawać się lepszym piłkarzem dla siebie samego, nie patrzyłem na dokonania innych. Z Cristiano rywalizowaliśmy wiele lat w jednych rozgrywkach. To było niezwykłe, pozwoliło nam jeszcze bardziej się rozwinąć. Ale nie patrzyliśmy na siebie nawzajem.
Komplementy od Thierry'ego Henry'ego: Miałem przyjemność dzielić szatnię z Titim i zdobywać z nim trofea. Zawsze mieliśmy ze sobą dobre relacje, a słowa o byciu z innej planety z ust kogoś takiego jak Henry są dla mnie czymś wyjątkowym.
Bycie Messim każdego dnia: Jestem sobą od 34 lat, dlatego to dla mnie normalne. Cieszę się z tego, czego dokonałem, ale momentami chciałbym być niezauważony, by móc radować się czasem z rodziną bez spojrzeń innych. Ale nie narzekam. Zawsze miło jest dostać komplement, uśmiech oraz prośbę o zdjęcie czy autograf. Przyzwyczaiłem się do tego, stało się to dla mnie codziennością.
Komentarze (27)