Ronald Araujo filarem defensywy Barcelony

Dariusz Maruszczak

28 listopada 2021, 11:15

Mundo Deportivo

49 komentarzy

Fot. Getty Images

Jednym z mocnych punktów Barcelony w spotkaniu z Villarrealem był Ronald Araujo, który utrzymuje równą dyspozycję od początku sezonu. Urugwajczyk znów był liderem defensywy Blaugrany, a gdyby nie jego postawa w dość kruchej linii obronnej, pojedynek mógłby zakończyć się dużo gorzej dla gości.

Araujo wrócił na środek defensywy po tym, jak w starciu z Benficą występował bliżej prawej strony boiska. Na obu tych pozycjach potrafił jednak dobrze wypełniać swoje obowiązki. Urugwajczyk niejednokrotnie świetnie asekurował swoich partnerów i dobrze pilnował najlepszego strzelca Villarrealu Arnauta Danjumę. Bodaj najważniejszą interwencję zanotował wtedy, gdy w ostatniej chwili powstrzymał wbiegającego w pole karne Pedrazę, przypłacając to zresztą bólem po ostrym wejściu lewego obrońcy. O charakterze Araujo świadczy jednak szybki powrót na boisko, który wypadł dość spektakularnie, ponieważ obrońca od razu uczestniczył w błyskawicznym kontrataku Barcelony i próbował nawet dryblingu w polu karnym rywala, co mogło otworzyć mu drogę do bramki.

Araujo wygrał wszystkie pięć pojedynków z rywalami, zaliczył cztery wślizgi i pięć razy wybijał piłkę spod nóg przeciwników. Do jego dorobku w defensywie można też dodać dwa przechwyty i jeden zablokowany strzał. Przy tym wszystkim 22-latek nie popełnił żadnego faulu, choć pracy miał mnóstwo również w związku z bardzo słabym występem Érica Garcíi. Wychowanek Blaugrany miał problemy z wygrywaniem pojedynków i kryciem rywali oraz popełnił fatalny błąd, po którym Gerard Piqué zablokował strzał ręką. García sam również dostarczył drugiej kontrowersji, gdy mało subtelnie próbował zatrzymać Raúla Albiola, łapiąc go w polu karnym. Mimo reputacji dobrego podającego tylko 77% podań 20-latka dotarło do adresata, a ponadto zaliczył on aż 13 strat.

Piqué nie grał tak słabo jak García, ale nie był też wyróżniającą się postacią. Prym w defensywie wiódł właśnie Araujo, który gra jak prawdziwy lider obrony, zawsze czujny i przygotowany, aby wspomóc partnerów. Po wyleczeniu kontuzji Urugwajczyk znów jest pewnym punktem zespołu i celem klubu musi być przedłużenie z nim kontraktu, aby mógł zostać naturalnym następcą Piqué.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (49)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy