Nico González: Nie miałem żadnego problemu z Koemanem, zawsze będę mu wdzięczny

Dariusz Maruszczak

19 listopada 2021, 12:00

Mundo Deportivo, El Periodico

22 komentarze

Fot. Getty Images

Nico González udzielił pierwszego dużego wywiadu Mundo Deportivo, w którym był pytany o początki swojej kariery, jak sobie radził z byciem synem słynnego piłkarza (Iégendy Deportivo - Frana), czy ma za złe Koemanowi, że obwiniał go podczas jednej z konferencji prasowych, a także o współpracę z Xavim i nawiązanie przez młode pokolenie do osiągnięć generacji obecnego trenera Blaugrany, Iniesty i Messiego.

Mundo Deportivo: Jaką zapamiętałeś radę od swojego ojca?
Nico González: Sukces w futbolu nie ma żadnego sekretu. Ojciec zawsze mi mówił, że w celu osiągnięcia sukcesu trzeba pracować, pracować i jeszcze raz pracować. To jest to, co zawsze najbardziej pamiętam.

Późno złapałeś piłkarskiego bakcyla.
Są dzieci piłkarzy, które w wieku 2-3 lat już kopią piłkę. Ja tego nie złapałem tak wcześnie. Właściwie pierwszego dnia, kiedy poszedłem na trening, w wieku 6 czy 7 lat, cały czas płakałem w samochodzie. Nie chciałem iść. Ostatecznie poszedłem, ponieważ miałem tam przyjaciół i taka była wymówka.

Jak przeżyłeś etap gry w Montanero i jak zaczęły się tobą interesować wielkie kluby?
Na początku jesteś z przyjaciółmi, widzisz, że jesteś w tym dobry, ale ja nie byłem świadomy, mówiąc w ten sposób, tego co osiągałem. Miałem oferty z Barcelony, chciał mnie też Real… Przed podpisaniem kontraktu z Barceloną byłem na kilku turniejach, nawiązałem przyjaźnie i chciałem tu przyjechać. To była świetna ekipa. Byli Ansu, Éric, Take, Guillermo Amor… Później przybył Adrian Bernabe.

A jak sobie radzisz z byciem synem byłego piłkarza?
Od początku była trochę większa dodatkowa presja. Od dziecka zawsze mnie pytano, czy będę lepszy od ojca. Zawsze mówiłem, że tak. Teraz, będąc starszym, też tak odpowiadam [śmiech]. Mówię to w ten sposób jako żart, żeby wbić mu szpilkę. Zawsze ma się tendencję do porównywania i nie mam z tym żadnego problemu.

Teraz nadszedł czas, żeby to Fran został „ojcem Nico”.
To prawda [śmiech]. Ja już kilka lat temu zacząłem mu to mówić wraz z rodziną jako żart. Jednak ostatecznie to są etykiety i nie przywiązuję do tego większej wagi.

Kiedy przybyłeś do Barcelony, towarzyszyła ci rodzina i zamieszkała tu.
Z biegiem lat zdałem sobie sprawę, że to była ważna zmiana, w tamtej chwili nie byłem tego świadomy. Zawsze będę wdzięczny. To wszystko wiele ułatwiło. Gdybym pojechał do La Masii, co było inną opcją, byłoby dużo trudniej. Przybyłem tu i zawsze czułem się bardzo komfortowo i szczęśliwie.

W trakcie twojego rozwoju w futbolu młodzieżowym zawsze towarzyszył ci ojciec. A teraz, kiedy dotarłeś do pierwszego zespołu, jest w A Coruñi, gdzie pracuje w canterze Deportivo.
Jest tam zachwycony i ma się bardzo dobrze. W zeszłym roku wygrali Puchar Hiszpanii w kategorii juvenil przeciwko Barcelonie z Gavim. Cieszę się, że radzi sobie tak dobrze, ale to prawda, że zarówno on, jak i ja, chcielibyśmy przeżyć wspólnie te pierwsze tak wyjątkowe mecze.

Przedłużyłeś kontrakt tego lata, ale musiałeś wywalczyć sobie szanse w pierwszym zespole.
Tak, musiałem sobie to wywalczyć, ale się tego nie spodziewałem. Ostatecznie mam sześć meczów w podstawowym składzie. Nie wyobrażałem sobie, że tak szybko będę miał taki wpływ. Dali mi taką możliwość i wywalczyłem sobie to, co mam.

Koeman był pierwszym, który na ciebie postawił. Jak przeżyłeś jego zwolnienie?
Już w dniu, w którym go zwolniono, wysłałem mu wiadomość. Od pierwszej chwili bardzo we mnie wierzył, postawił na mnie. Już w poprzednim sezonie pojawiały się wiadomości, że mu się podobam i mnie chce. Dał mi szansę i wystawił mnie w wielu spotkaniach. Zawsze będę mu wdzięczny i życzę mu jak najlepiej.

Koeman także na ciebie naciskał. Jak na Wandzie, gdy zmienił cię w przerwie i wskazywał na ciebie podczas konferencji prasowej.
Nie jest to łatwa sytuacja dla młodego zawodnika, ale bardzo mi pomogła. Potem ze mną porozmawiał i wszystko było perfekcyjnie. Jestem mu też wdzięczny za te rzeczy, które sprawiają, że bardzo się rozwijasz. Nie było żadnego problemu, nic się nie stało. W końcu wyraził swoją opinię na temat tego, co zobaczył podczas meczu.

Teraz przybył Xavi. Co oznacza dla ciebie, że jest twoim trenerem?
To niesamowite, nie tylko dla mnie, ale w całej Barcelonie generuje oczekiwania. Widać to na treningach. Widzisz, że wszyscy bardzo chcą zobaczyć, co nam wyjaśni, co nam przekaże. Jest bardzo bliski i jestem pewien, że bardzo nam pomoże.

Zyskałeś dużo siły fizycznej. Czy to pomaga w dzisiejszym futbolu?
Wykorzystuję to w całkiem dużym stopniu. Bycie wysokim, tę siłę. We współczesnym futbolu oczywiście są też niscy ludzie, jak Pedri czy Gavi, ale nie mają żadnego problemu. Ta fizyczność jest moją zaletą.

Stałeś się jednak jak byk.
Najwięcej pracuje się w grze. W poprzednim sezonie bardzo się rozwinąłem, grając niemal wszystkie mecze w wyjściowym składzie. Od połowy sezonu zauważyłem bardzo dużą zmianę. Teraz, trenując z pierwszym zespołem, jeszcze większą. Mój ojciec zawsze mi powtarzał i zgadzam się z nim, że największa zmiana fizyczna będzie wtedy, kiedy zacznę trenować z profesjonalistami. W tym roku bardzo to zauważyłem.

Czas na ważny mecz z Espanyolem. Drużyna musi wygrać, a ponadto to derby.
Przeżyłem ich wiele, chociaż z pierwszą drużyną jeszcze nie. Podczas etapu infantil czy cadete był to mecz roku. Przeżywałeś go z napięciem i emocjami, które były bardzo piękne. Teraz również te dwa nadchodzące spotkania są kluczowe. Derby na Camp Nou, moje pierwsze derby w Primera. Bardzo piękny pojedynek.

Przy tak wielu wychowankach wraca ten romantyczny składnik derbów?
Oczywiście. W końcu to nie to samo dla osoby, która jest tu od dziewięciu lat, i takiej, która przychodzi spoza klubu. To normalne, że jeśli rozgrywasz wiele derbów, przeżywasz je w wyjątkowy sposób. Bardzo chcę wyjść na boisko i zagrać w spotkaniu z Espanyolem.

Przeciążenie mięśnia przywodziciela, które doznałeś w Vigo, nie powinno być w takim wypadku problemem.
Czuję się dobrze, w zeszłym tygodniu byłem bardzo spokojny i dobrze się wyleczyłem. W Vigo miałem dość duże dolegliwości i byłem trochę zaniepokojony, ale jest dobrze.

Zaskoczyło cię rozegranie wielu meczów jako środkowy pomocnik, dużo biegając, kiedy być może myślałeś, że będziesz w zespole, aby dać odpocząć Busquetsowi w roli defensywnego pomocnika?
W poprzednim sezonie grałem cały czas jak piwot, a w obecnych rozgrywkach podczas presezonu również występowałem na tej pozycji, ale w canterze często grałem jako środkowy pomocnik i czuję się tam bardzo komfortowo.

Lubisz wchodzić w pole karne, docierać do strefy strzału?
Tak. I sprawdzić, czy uda się trafić, byłem już blisko. Już mi to mówili tutaj [w Mundo Deportivo], że jak tylko zaatakuję, muszę nadal oddawać strzały.

Jednak twoja naturalna pozycja to defensywny pomocnik?
Gdybyś mnie zapytał kilka miesięcy temu, powiedziałbym, że tak, ale teraz gram w środku, czuję się bardzo komfortowo, i myślę, że wychodzi mi to całkiem dobrze. Czuję się świetnie i komfortowo tam, gdzie mnie ustawią.

Po derbach będzie „finał” Ligi Mistrzów z Benficą.
Dwa mecze temu w Lidze Mistrzów chcieliśmy znaleźć się w takiej sytuacji, w której Benfica przyjedzie do nas i będziemy zależeć tylko od siebie, aby awansować do 1/8 finału. Dla mnie ten mecz jest obecnie kluczowy. Jest już nerwowość i chęć wyjścia na boisko.

Tydzień z derbami, Benficą i rewolucjonistą takim jak Dani Alves, wchodzącym do szatni…
Dani Alves jest jedną z tych postaci, które widzisz w telewizji i wydają się bardzo radosne. A potem jest bardzo bliski, to świetna osoba. Jest doceniany w szatni. Przekazuje nam wiele radości i to nam wszystkim bardzo pomaga.

Taka radość była potrzebna? Czy w szatni był smutek?
Nie, smutek tak naprawdę nie, ale tacy gracze, którzy przekazują tyle radości, zawsze są potrzebni i mile widziani w każdej szatni.

W jaki sposób pomogło ci dotarcie do pierwszego zespołu niemal w tym samym czasie co Gavi, Éric czy Ansu?
Bardzo pomogło. Rozmawiałem z Ansu, który w swoim czasie trafił do drużyny przy mniejszej liczbie młodych i dostosowanie się jest wtedy trochę trudniejsze. Wszyscy są ze sobą bardzo blisko i bardzo ci pomagają, ale mając wokół siebie ludzi, z którymi grałem przez sześć lat, jest dużo łatwiej.

W swojej karierze zrezygnowałeś z wielkich ofert, jak ta z Manchesteru City, gdzie pracował twój ojciec, czy z Realu Madryt w dzieciństwie, ponieważ zawsze chciałeś grać w Barcelonie. Skąd bierze się to uczucie culé u Galisyjczyka?
U mnie, kiedy zacząłem oglądać futbol w 2008, 2009 i 2010 roku. Tak naprawdę w tym czasie każdy zostawał kibicem Barcelony. Zawsze mówiłem, że najlepsza oferta pochodzi z Barcelony, chciałem zostać tu i spróbować. Wyszło bardzo dobrze.

Uważacie, że jesteście w stanie powtórzyć osiągnięcia pokolenia Xaviego, Messiego i Iniesty, które uczyniły z was takich culés?
Mocno wierzę w to nowe pokolenie, a także we wszystkich, którzy jeszcze tu są. To nie tylko przyszłość, ale też teraźniejszość. Dziś też możemy rywalizować o wszystko i myślę, że to pokażemy.

Można w tym roku marzyć o zdobyciu trofeów w Barcelonie?
Oczywiście, że tak. Można marzyć. Taką mam nadzieję. W Lidze Mistrzów jesteśmy w grze, a w LaLidze uważa się, że jesteśmy martwi, ale jestem pewien, że wrócimy, ponieważ zostało jeszcze wiele do rozegrania. Jestem o tym przekonany, szatnia również. Po Vigo o tym rozmawialiśmy, wrócimy tak czy siak, na pewno. Tamten remis był dużym ciosem dla wszystkich.

Zabrakło ci spotkania się z Messim.
To prawda. Niestety stało się tak, jak się stało. Dla każdego chłopaka granie z Messim jest niemal najlepsze. To najlepszy piłkarz w historii, jakiego widziałem, bez żadnych wątpliwości. Osobiście byłbym zachwycony.

Nico ujawnił też szczegóły pracy z Xavim w rozmowie z El Periódico. – Rozmawia ze wszystkimi i jest bardzo bliski. Pod koniec treningu przychodzi i mówi, czego od ciebie chce. Bardzo nam pomaga, jest spektakularny. Traktuje nas indywidualnie. Zwłaszcza w centrum boiska naciska na wiele kwestii, które jego zdaniem musimy poprawić. Zawsze mówiono o nim, że odwraca głowę i stale rozgląda się dookoła, i na to zwraca uwagę podczas ćwiczeń.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (22)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy