Marc Muniesa: Xavi pójdzie tą samą drogą, co Pep Guardiola

Mateusz Doniec

14 listopada 2021, 14:30

Sport

7 komentarzy

Fot. Getty Images

Wychowanek FC Barcelony i piłkarz Al-Arabi Marc Muniesa porozmawiał z dziennikiem Sport na temat swojej kariery, Xaviego i obecnej Barcelony. 29-latek wyjaśnił, co znaczy dla piłkarza wyszkolenie w Barcelonie oraz ujawnił, że Xavi niezwykle ceni sobie Pedriego.

W 2009 roku Marc Muniesa zadebiutował w pierwszym zespole FC Barcelony prowadzonej przez Pepa Guardiolę. 12 lat później obrońca katarskiego Al-Arabi oglądał mecze Barçy razem z Xavim Hernándezem.

Sport: Zadebiutowałeś w Barcelonie, mając 17 lat. Teraz masz 29. Jak bardzo się zmieniłeś?

Marc Muniesa: Czuję się bardzo dobrze. Jeśli miałeś szczęście przeżycia wielu doświadczeń i grania zawodowo od samej młodości, to gdy osiągasz ten wiek, mówisz sobie: „Teraz czuję się gotowy. Teraz skupiam się na młodzieży tak, jakbym był trenerem, widząc futbol w łatwiejszy sposób niż wcześniej". Jestem zdecydowanie spokojniejszy, gdy przyjmuję piłkę. Gdy naciska na mnie napastnik czy skrzydłowy, doskonale wiem, co należy zrobić.

Patrząc na twój talent i upodobanie do rywalizacji, zaskakuje trochę, że w tak młodym wieku zdecydowałeś się na Katar.

Wszystkim tym, którzy powątpiewają, mogę powiedzieć, że bardzo się cieszę grą tutaj. Ludzie mówią: „Eh… idziesz do Kataru…”, lecz ja nie wybrałem się tutaj na spacer. Odkąd tu przybyłem, zagrałem dwa finały przeciwko Xaviemu. Poziom jest niższy, lecz każdy zespół może mieć maksymalnie pięciu obcokrajowców. Większość z nich to napastnicy. Każdego dnia mierzę się z podstawowymi zawodnikami reprezentacji Algierii, Kataru, Iranu… Oczywiste jest jednak, że nie można tego porównywać do poziomu europejskiego.

Kiedy poczułeś, że osiągnąłeś szczyt formy?

Pod względem rywalizacji, w Stoke i Gironie. Gdy byłem w Premier League i rozgrywałem wiele spotkań z rzędu, myślałem sobie, że to spektakularne. Podobnie w pierwszym sezonie w Gironie, dopóki nie doznałem kontuzji. Cholera! Miałem 25 lat i szło mi dosyć dobrze. Byłem przygotowany, bo trenowanie z gwiazdami Barçy między 17. a 21. rokiem życia było jak doktorat. Wiele można było się nauczyć od Pepa, a później od Luisa Enrique.

Co znaczy szkolenie się w La Masii, będąc obrońcą? Jak to później wpływa na grę w elicie?

Barça dominuje w futbolu młodzieżowym. To prawda, że obrońcy, którzy odchodzą z Barcelony, mają trudności w adaptacji do innego stylu gry, jednak tym, którzy przychodzą do Barçy, też nie jest łatwo. Myślę, że rywalizując w Lidze Mistrzów potrzebne jest coś więcej niż dobre wyprowadzenie piłki. Potrzebna jest mieszanka, jaka była za najlepszych lat Barcelony, gdy parę stoperów tworzyli Piqué i Puyol albo Piqué i Mascherano. Gerard Piqué był świetnym obrońcą. Teraz jest już trochę starszy, ale jest jednym z najlepszych stoperów, jakich miała Barca.

Obrońcy i bramkarze z La Masii najwięcej uczą się na treningach?

Pamiętam, że gry trenowali nas Benaiges i Carlos Bueno, raz w tygodniu zabierali na trening samych obrońców, aby przećwiczyć akcje w defensywie. Musieliśmy wiedzieć, kiedy podejść wyżej, jak kryć napastników, jak trzymać linię, jak się ustawiać, gdy napastnik jest prawonożny lub lewonożny… Zbierano wszystkich obrońców z infantilu, alevinu i wszyscy razem przez pół godziny trenowaliśmy. W wieku 12 lat nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale gdy awansujesz wyższej, gra się dużo łatwiej. W Barcelonie B rywalizuje się z zawodnikami w wieku 30 lat, którzy grali już w Primera División. Oni grają, aby zarobić na swoją rodzinę, więc nie będą ci ustępować, choćbyś miał 17 czy 18 lat. Podobnie jest w przypadku Gaviego, Nico, Ansu i Pedriego. Nikt nie patrzy na to, że mają 18 lat. Rywale wiedzą, że muszą ich „zjeść”. W La Masii nauczyłem się wiele, podobnie jak w pierwszej drużynie pod okiem Guardioli.

Motywował cię?

Zawsze mi mówił: „Cholera, Marc! Ty to masz!”. Był szalony. Opowiadał nam, jak bronił Milan Sacchiego, jak gra David Luiz czy Thiago Silva… Mówił mi, Marcowi Bartrze i Sergiemu Gómezowi: „Patrzcie na tych środkowych obrońców. Oni nie biegają z piłką. Są spokojni. Gdy podchodzi do ciebie napastnik, bądź spokojny. Jeśli i ty, i napastnik będziecie biec, w końcu się spotkacie, a gdy będzie biegł tylko napastnik, a ty będziesz podchodził powoli, będziesz miał więcej czasu, aby wszystko dostrzec”. Dawał nam przykłady Davida Luiza i Thiago Silvy, aby pokazać inny typ obrońcy, niż ten, jaki widzieliśmy każdego dnia na treningach. Guardiola miał wyjątkowe spojrzenie i myślę, że Xavi pójdzie tą samą drogą. Na pewno ma dobre intencje oraz zna filozofię i klub. Teraz ważne, aby towarzyszyły temu dobre wyniki, które pozwolą ruszyć z miejsca i zmotywować culés.

Co pamiętasz z twojego pierwszego treningu z pierwszą drużyną?

Byłem bardzo zestresowany. Miałem 17 lat i zanim wyszedłem na trening, siedziałem cały czas w toalecie. Dzisiejsza młodzież już taka nie jest. Pną się do góry inaczej. Ja miałem ogromny szacunek. Gdy zaczynałem, znał mnie już Carles Puyol. Podał mi rękę i powiedział: „Wiem już, kim jesteś”. Później pomagali mi Rafa Márquez, Milito, Silvinho… praktycznie wszyscy. Zauważyłem przede wszystkim różnicę w kontrolowaniu piłki. Ja potrzebowałem trzech kontaktów, aby opanować piłkę, po czym podawałem koślawo do Xaviego, Iniesty czy Messiego, którzy oddawali mi futbolówkę perfekcyjnie z pierwszej piłki. To było spektakularne. Te lata były dla mnie jak doktorat z futbolu.

Piqué powiedział jakiś czas temu, że Messi był na treningach jeszcze lepszy niż w meczach. Odczułeś to?

Tak. Gdy w małych gierkach grałeś przeciwko niemu, praktycznie od razu odpadałeś. Zawsze wygrywała jego drużyna. Jego motywowało jednak to, aby pokonać Piqué, Puyola, Milito… Brał swój zespół na swoje barki. Lubił wyzwania…

Krąży legenda, którą potwierdził kiedyś Jean-Claire Todibo, że na treningach nie wolno dotykać Messiego…

Rzadko dochodziło do kontaktu z nim, lecz gdy był faulowany, bardzo się wkurzał i po chwili cię ośmieszał. Musieliśmy starać się zabrać mu piłkę, ale bez wyrządzenia mu żadnej szkody. Gdy odczuwał ból, mieliśmy problem. Koniec końców to kwestia szacunku. Nie idę na 100% po piłkę, którą równie dobrze może przejąć ktoś inny. To w końcu mój kolega. Podczas meczów nie kalkuluję i daję z siebie wszystko. Na treningach czy to Messi czy Busquets, zawsze starasz się ich choć trochę zatrzymać.

Który napastnik sprawiał ci najwięcej problemów podczas meczów i podczas treningów?

Na treningach Leo bez wątpienia. Podczas meczów, gdy grałem w Premier League, miałem wiele problemów z Agüero. Był niezwykle silny i bardzo szybki. Miał wszystko. Również Romelu Lukaku. To była bestia. Ważył z 30 kilogramów więcej ode mnie. Teraz bardzo się poprawił.

Czy istnieją jakieś podobieństwa między tobą a Erikiem Garcíą? Co o nim sądzisz?

Ja być może byłem nieco szybszy, bardziej dynamiczny i bardziej agresywny. Ale do cholery, Éric gra cudowny futbol. Nie ma żadnego problemu z wyprowadzeniem piłki, dobrze przewiduje ruchy napastników. Nie jest tak szybki, jak np. Varane czy Koundé, ale nie da się mieć wszystkiego. Gdy połączy się Érica i bestię, jaką jest Ronald Araujo, tworzy się świetna para stoperów. Éric ma 20 lat i trafił do Barcelony w kryzysie, co nie zawsze pozwala na taką grę, jaka mu pasuje. Zobaczymy teraz, jak będzie to wyglądało z Xavim. Z pewnością linia defensywy będzie ustawiona dużo wyżej. Na pewno obejrzy tysiące filmików z analizą. Pamiętajmy też, że García wiele nauczył się od Pepa. To bardzo inteligentny zawodnik z ogromnym potencjałem.

Ciekawy jest też profil Gaviego, który oprócz tego, że gra w stylu typowego pomocnika Barçy, to jeszcze ma rzadko spotykaną w La Masii agresywność.

Bardzo mnie zaskoczył. To bardzo rzadki profil. Gra bardzo dobrze, jest bardzo inteligentny, wie, jak się ustawić i jest w dodatku agresywny. Pod względem stylu gry i poruszania się po boisku przypomina mi trochę Isco. Zawsze ma podniesioną głowę. Isco być może częściej drybluje. Ja pamiętam Isco z okresu, gdy graliśmy razem w reprezentacji. Był genialny. Gavi ma 17 lat. Rozmawiamy o zawodnikach, których trzeba dobrze poprowadzić, a jestem przekonany, że nowy sztab sobie z tym poradzi. To wielka motywacja widzieć tylu zawodników awansujących z niższych kategorii.

Jeszcze ciekawszy jest Nico González. Jego budowa ciała wcale nie wskazuje na to, jak gra.

Tak. W pierwszych meczach był nieśmiały i spokojny, jak Busquets. Z czasem jednak zyskiwał pewność siebie i teraz jest idealnym kompanem dla Busiego. Gra elegancko, ma wielką jakość, umie grać piłką i kreować okazje. Powstaje bardzo zaskakujące pokolenie i mam nadzieję, że Xavi dobrze ich poprowadzi.

W Katarze często oglądałeś mecze Barçy razem z Xavim w jego domu. Wiesz zatem, jaka jest jego wizja obecnej Barcelony. Jest jakiś zawodnik, który już zdążył oczarować Xaviego?

Obejrzeliśmy razem wiele meczów i myślę, że Xavi szczególnie zwrócił uwagę na Pedriego. To, co robi ten 18-latek, nie jest normalne. Podobnie jest teraz z Gavim. Ansu również jest genialny i potrafi zrobić różnicę. Xavi był genialnym pomocnikiem i tym bardziej docenia tercet Pedri – Gavi – Nico. Zwrócił też uwagę na to, że Riqui Puig zawsze, gdy pojawia się na boisku, daje coś od siebie. Mówi, że ma „pazur” i podejmuje dobre decyzje. Zobaczymy czy teraz otrzyma ważniejszą rolę. Będzie musiał o nią powalczyć i pokazać co potrafi. Zawodnicy młodsi od niego już to zrobili. Teraz jego kolej.

Kto ze sztabu Xaviego jest kluczowy?

Myślę, że przede wszystkim jego trzej analitycy: Toni Lobo, David Prats i Sergio García. Grali razem z Xavim młodzieżowych sekcjach Barcelony. Mają podobną wizję futbolu. Ta trójka jest bardzo ważna. Montują filmiki z najważniejszymi aspektami gry kolejnych rywali. Potem jest też brat Xaviego Oscar, który co prawda był piłkarzem niższej rangi, ale dobrze analizuje futbol. Na koniec wymienię też Sergio Alegre. Xavi wysłuchuje każdego i zawsze pozwala sobie doradzać.

Denerwowałeś się, gdy Barcelona grała bardzo ostrożnie w ostatnich miesiącach?

Tak samo, jak każdy kibic Barçy. Szczególnie w zeszłym roku. Myślałem sobie: „Cholera! Grasz o mistrzostwo Hiszpanii z Atlético i czekasz na to, co zrobi?!”. Widzieliśmy, jak Atlético dominowało nad Barceloną na Camp Nou. To zdarza się bardzo rzadko, bo zazwyczaj oddają piłkę rywalom. My musieliśmy wygrać, a zremisowaliśmy 0:0. Każdy mówił, że to nie jest Barca. Powinno się szukać piłki. Nad tym rozpaczał sam Xavi.

Xavi będzie innym trenerem niż zawodnikiem?

Xavi na boisku już był poniekąd trenerem. Cierpiał bez piłki przy nodze. Nie sądzę, że Xavi-zawodnik i Xavi-trener będą się od siebie różnić. Może pod względem agresywności. Jako trener wywiera ogromną presję na rywalach, na arbitrach, na swoich zawodnikach… Jest bardzo charyzmatyczny. Zwykle jest miłym człowiekiem, który lubi z każdym pożartować, lecz gdy trzeba wywrzeć presję, nie ma z tym problemu. Będzie musiał bardzo uważać, aby później nie próbowano czytać z ruchu jego warg (śmiech).

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (7)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze