Porażka na wyjeździe z Rayo Vallecano zgodnie z przewidywaniami zakończyła etap Ronalda Koemana w Barcelonie. Jego następca wciąż nie jest znany, choć media spekulują, że będzie nim Xavi. Tymczasem obowiązki trenera pierwszej drużyny przejął dotychczasowy szkoleniowiec Barçy B, Sergi Barjuan. Były członek Dream Teamu nie tylko nie zdecydował się na rewolucję w pierwszej jedenastce, ale wręcz powtórzył ustawienie, w którym zespół wyszedł na mecz trzy dni temu. Zabrakło jedynie Coutinho, którego zastąpił Gavi, a w miejsce kontuzjowanego Roberto do składu wskoczył Mingueza.
Barcelona rozpoczęła bardzo wysoko ustawiona i szybko przejęła piłkę. Pierwsze dośrodkowanie w pole karne posłał Gavi, ale piłkę złapał bramkarz gości. W 7. minucie Dest próbował dojść do dośrodkowania z lewej strony, ale nie zdołał uderzyć głową. Trzy minuty później ładną indywidualną akcję przeprowadził Depay, jednak zabrakło dokładnego dogrania do jednego z partnerów w polu karnym. Doskonałym podaniem w 12. minucie popisał się Busquets i ponownie zabrakło kontynuacji w szesnastce. W 18. minucie blisko gola po strzale głową był Éric García, ale Sivera dobrze interweniował.
Gospodarze całkowicie dominowali i dość łatwo wchodzili z piłką w pole karne. Wciąż brakowało jednak ostatniego podania. W 23. minucie przedwcześnie na strzał zdecydował się Agüero, mając opcję przedłużenia piłki do lepiej ustawionego Depaya. Argentyńczyk wyraźnie chybił. Goście odpowiedzieli w 30. minucie po rzucie wolnym strzałem głową, również niecelnym. W 42. minucie w dość niejasnych okolicznościach urazu doznał Agüero i musiał opuścić boisko. Zastąpił go Coutinho, w związku z czym na pozycję środkowego napastnika przesunięty został Depay. Właśnie Holender uderzył z dystansu w 45. minucie, nie zaskoczył jednak bramkarza Deportivo Alavés. Sędzia przedłużył pierwszą połowę o pięć minut, ale Barcelona nie zdołała wyjść na prowadzenie przed przerwą.
Druga część spotkania rozpoczęła się od mocnego uderzenia z obu stron. Najpierw w 49. minucie kapitalnym strzałem w stylu Coutinho popisał się Memphis Depay, dając Barcelonie prowadzenie, lecz już trzy minuty później goście wyrównali za sprawą Luisa Riojy, który po świetnej wymianie z Joselu minął Ter Stegena i wpakował piłkę do pustej bramki. W 59. minucie znakomitą akcją indywidualną popisał się Gavi i podał do Memphisa, którego strzał podcinką tym razem trafił w słupek. Dwie minuty później Nico wypatrzył Holendra, podając do niego ponad obrońcami, lecz tym razem Holender uderzył prosto w Siverę.
Tempo gry nieco osłabło, lecz Barça nadal przebywała blisko bramki Alavés. Coraz trudniej było jednak stworzyć Dumie Katalonii dobrą okazję strzelecką. Podopieczni Barjuana coraz częściej próbowali zaskoczyć bramkarza gości strzałami z dystansu. W 82. minucie Sergio Busquets wypatrzył wbiegającego w pole karne świeżo wprowadzonego Abde, który przed samym polem karnym został sfaulowany. Do piłki podszedł Philippe Coutinho. Brazylijczyk uderzył jednak za wysoko. 29-latek próbował kilka minut później znów zaskoczyć Siverę z dystansu, lecz znów bardzo niecelnie. W 89. minucie swoją szanse na bramkę mieli również zawodnicy Alavés, lecz strzał głową Laguardii wyłapał pewnie Ter Stegen. W doliczonym czasie gry kombinacyjnie zagrali Alejandro Balde i Memphis, lecz 18-latek pogubił się w decydującej fazie. Do końcowego gwizdka Barcelona nie zagroziła już bramce gości i tym samym spotkanie zakończyło się remisem 1:1.
FC Barcelona: Ter Stegen - Mingueza (min. 80, Ez Abde), Piqué (min. 70, Lenglet), Éric García, Alba - Nico (min. 80, Balde), Busquets, Gavi (min. 70, Puig) - Dest, Agüero (min. 41, Coutinho), Memphis
Deportivo Alavés: Sivera - X. Navarro (min. 20, Martin), Lejeune, Laguardia, Duarte - Pere Pons (min. 62, Pina), Toni Moya (min. 80, Manu García), Loum, Luis Rioja - Edgar (min. 62, Pellistri), Joselu (min. 80, Sylla)
Komentarze (397)