Dzień, w którym Ansu Fati był o krok od przejścia do OGC Nice

Mateusz Doniec

2 października 2021, 14:00

Sport

4 komentarze

Fot. Getty Images

Grand Hotel Calciomercato poinformowało, że w 2018 roku Ansu Fati był bardzo bliski przejścia do OGC Nice. Transfer nie doszedł jednak do skutku z powodów paszportowych, a wychowanek Barçy zdecydował się ostatecznie podpisać nową umowę z klubem.

Ansu Fati zadebiutował w pierwszym zespole FC Barcelony jeszcze jako zawodnik drużyny juvenil i rozkochał w sobie wszystkich kibiców. Groźna kontuzja wykluczyła go z gry na 10 miesięcy, lecz zaraz po powrocie na boisko w meczu przeciwko Levante przywrócił radość wszystkim zasiadającym na trybunach i przed telewizorami.

Jak podaje Grand Hotel Calciomercato, w grudniu 2018 roku, perła La Masii była o krok od przejścia do OGC Nice. Wszystko było już domknięte, a kontrakty gotowe do podpisania. Pierwsze kontakty między przedstawicielami Ansu a francuskim klubem miały miejsce w listopadzie 2018 roku, a w styczniu 2019 wysłannicy Les Aiglons udali się do Barcelony, aby osiągnąć porozumienie. W międzyczasie Blaugrana negocjowała i ostatecznie domknęła z Nice transfer Jeana-Claire’a Todibo.

Porozumienie było już na tyle pewne, że ojciec Ansu, Bori Fati został sfotografowany z koszulką OGC Nice, na której widniało ich nazwisko i numer „9”. Ostatecznie nie doszło do transferu, ponieważ paszport obcokrajowca Ansu Fatiego nie dotarł na czas. Aby go otrzymać, był zmuszony grać dalej w Hiszpanii.

Na szczęście talent Ansu eksplodował, co poskutkowało podpisaniem 17 lipca 2019 roku nowego kontraktu z klauzulą w wysokości 100 milionów euro, a następnie 4 grudnia 2019 z klauzulą 170 milionów euro.

OGC Nice nie było jedyną drużyną zainteresowaną pozyskaniem Fatiego w tamtym okresie. Po wychowanka Barçy zgłosili się m.in. Chelsea, West Ham i Juventus. Problemem za każdym razem był jednak paszport Ansu, który uniemożliwiał mu grę poza Hiszpanią.

Grand Hotel Calciomercato donosi również, że ojciec Ansu miał jeszcze zgodzić się na ofertę Valencii, która proponowała 50 tysięcy euro więcej niż Barcelona, lecz ówczesny agent przekonał Fatiego do podpisania profesjonalnej umowy z Dumą Katalonii.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Czyli Fati skreślony z listy niewielu zasług Bartusia:)

Polecam bardziej zwrócić uwage na ojca Fatiego , który za 50tyś "więcej" mógł przehandlować syna do Walencji - facet jest pazerny i to niepokoi.
Ogłaszajmy szczęście jak Laporta podpisze z nim nowy długoterminowy kontrakt, bo na ten moment nic nie jest jeszcze w 100% pewne - na ten moment znamy tylko nic nie warte doniesienia dziennikarskie że każda ze stron chce podpisać nowy kontrakt i tyle.

Błogosławiony paszport, który naprawił niekompetencję Bartka.

Całe szczęście, że do tego nie doszło