Sytuacja wygląda obecnie tak, że na czele grupy jest Bayern z 6 punktami, 4 oczka ma Benfica, 1 - Dynamo, a Barça pozostaje z zerowym dorobkiem. To oznacza, że Duma Katalonii prawdopodobnie nie będzie już zależna tylko od siebie. Bawarczycy wydają się zdecydowanym faworytem grupy, a Barcelona musi teraz spoglądać głównie na Portugalczyków. Aby awansować, niezbędne będą dla Blaugrany dwa zwycięstwa z Dynamem Kijów w najbliższych kolejkach. Jednocześnie drużyna z Camp Nou musi liczyć, że Benfica nie odbierze punktów Bayernowi. Gdyby tak się stało, Barcelona mogłaby zapewnić sobie awans w 5. kolejce zmagań w przypadku pokonania u siebie zespołu z Lizbony. Remis nie byłby dla Blaugrany satysfakcjonujący, ponieważ w ostatniej kolejce Katalończycy grają na wyjeździe z Bayernem, a Benfica podejmie Dynamo. Wysokie zwycięstwo na Estadio da Luz stanowi przewagę dla Portugalczyków przy równym dorobku punktowym.
W Lidze Mistrzów bardzo rzadko zdarza się, żeby ekipa, która przegrała pierwsze dwa mecze, zdołała awansować z grupy. Tylko 12 ze 140 klubów udała się ta sztuka, a wśród nich nie ma żadnego hiszpańskiego zespołu. Ostatnio dokonała tego Atalanta w sezonie 2019/2020. W rozgrywkach 2007/2008 awans wywalczył też Lyon, mimo identycznego dorobku jak Barça: dwóch porażek 0:3 (w tym jednej na Camp Nou).
Przede wszystkim jednak Barcelona musi poprawić swój poziom gry, aby móc zwyciężyć z Dynamem i Benficą. Drużyna z Kijowa już w poprzednim sezonie, mimo dwóch porażek z Blaugraną (1:2 i 0:4), potrafiła być groźna dla Katalończyków, zwłaszcza w pierwszym minimalnie przegranym spotkaniu na Camp Nou. Niepokój musi budzić fakt, że Barça nie oddała nawet jednego celnego strzału w pierwszych dwóch pojedynkach. W ostatnich 15 latach równie fatalny dorobek miało w Lidze Mistrzów jedynie BATE (2014 rok), Dinamo Zagrzeb (2016) i Benfica (2017). Wszystkie te zespoły zajęły ostatnie miejsca w swoich grupach.
Komentarze (55)