Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty bolesnej porażki z Bayernem w Lidze Mistrzów zdaniem Redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: minuty młodzieży
Jak by nie patrzeć na etap Ronalda Koemana w Barcelonie, to dotychczas jedyną jego zasługą są minuty, jakie otrzymują młodzi zawodnicy. Owszem, można to tłumaczyć brakiem innych możliwości oraz wytykać sytuację Puiga, jednak fakty są takie, że młodzież ma szansę się pokazać. Dzisiaj przeciwko Bayernowi w szeregach gospodarzy wystąpiło aż siedmiu zawodników poniżej 23. roku życia, w tym czterech nastolatków. Być może warto jeszcze wyraźniej zaryzykować - tym bardziej, że Gavi i Demir wyraźnie poprawili obraz gry. Nie miejmy złudzeń - nie było dzisiaj ustawienia, w którym Barcelona mogłaby powalczyć z Bayernem, jednak zupełnie inaczej patrzylibyśmy na ten mecz, gdyby Koeman rozpoczął go składem podobnym do tego, jaki kończył spotkanie.
Najgorsze: taktyczne harakiri
Barcelona wyszła na mecz z Bayernem z trójką stoperów i duetem napastników, z których tylko jeden był wystarczająco mobilny, by spróbować założyć pressing. Efektem był jednak wariant niskiego pressingu, który często stosują słabsze zespoły w LaLidze. Przeciwko gościom z Monachium nie mógł on zafunkcjonować. Podopieczni Nagelsmanna bez trudu wykorzystywali przewagę liczebną podczas wyprowadzania piłki z własnej połowy, a w razie problemu mogli liczyć na precyzyjne długie piłki od Neuera. Cofnięcie Busquetsa za Pedriego i De Jonga nie działało już przy próbach grania 4-2-3-1 z zeszłego sezonu. Sergio dobrze radzi sobie tylko w linii z dwoma bardziej mobilnymi pomocnikami. Na domiar złego wahadłowi nie potrafili utrzymać tempa nielicznych szybkich akcji, a stoperzy nie grali na wyprzedzenie. Doskonałym podsumowaniem nastawienia Barcelony w tym meczu była indywidualna akcja Goretzki, który nieśpiesznie wbiegł w drugiej połowie w pole karne gospodarzy, nie niepokojony przez żadnego z pomocników.
Komentarze (39)